Jakbym w Mohylewie dostał umowę na 10 lat, to pewnie grałbym tam 10 lat

 

Odejdzie z Jagiellonii? A może zostanie w Białymstoku i dołoży koronę króla strzelców Ekstraklasy? Dlaczego wolał Górnik Łęczna od BATE Borysów? Czy kontrakt życia można dostać na białoruskiej prowincji? Dlaczego kapitanowi reprezentacji Litwy zarzucają, że jest Rosjaninem? Na te i wiele innych pytań odpowiedział w rozmowie z nami Fiodor Černych.

 

źródło: Fiodor Cernych – fanpage

 

 Świętuje pan wicemistrzostwo Polski z Jagiellonią czy raczej pozostał smutek, że to nie udało się zdobyć pierwszego miejsca?

Nie możemy tego traktować w kategorii porażki. Oczywiście to Legia jest mistrzem, a my jesteśmy drudzy. Mieliśmy szansę wygrać, ale trzeba pamiętać co, to był za mecz z Lechem. Przegrywaliśmy już 2:0. Byliśmy na czwartym miejscu. Udało się jednak doprowadzić do remisu, ale mimo wszystko czujemy niedosyt, bo mogliśmy strzelić na 3:2 i zostać mistrzem kraju.

Niewiele brakowało, a w ogóle nie trafiłby pan do Białegostoku.

To była bardzo dziwna sytuacja. W grudniu mogłem podpisać umowę z nową drużyną, bo kontrakt z Górnikiem obowiązywał jeszcze tylko rok. Mogłem przejść, gdzie chciałem i w Łęcznej by na mnie nic nie zyskali. Dlatego nie rozumiem tego całego zamieszania. Przecież przyszedłem za darmo, a oni jeszcze na mnie zarobili. Oni chcieli mnie zatrzymać. Proponowali nowy kontrakt, ale ja prosiłem, żeby mnie puścili. Było trochę niepoważnie, ale tamte wydarzenia poszły w niepamięć, taki już jestem, że staram się wyrzucać niekoniecznie przyjemne wspomnienia z pamięci.

Jak wobec tej sytuacji wspomina pan Łęczną?

Bardzo dobrze. Jestem im bardzo wdzięczny! Dzięki grze w Górniku pokazałem się z dobrej strony. Strzeliłem parę goli, zagraliśmy kilka naprawdę fajnych meczów. Do dzisiaj utrzymuję kontakt z kolegami z tamtej drużyny. Dzwonimy jeden do drugiego i sprawdzamy co tam słychać.

Da się porównać Dniepr Mohylew do Górnika Łęczna?

Nie, chyba nie. Może stadion. Bo tam był na jakieś 7 tysięcy miejsc, a w Łęcznej nie był jakoś dużo większy. Ale Mohylew to bym bardziej porównał do Białegostoku. Oba miasta są duże. Mają tak po 300 tysięcy mieszkańców.

A poziom sportowy?

Różnica jest spora. Polska liga jest silniejsza. Trafia tu więcej dobrych piłkarzy. Media działają dużo profesjonalnej niż na Białorusi. Są duże, piękne stadiony, obiekty treningowe z prawdziwego zdarzenia. W Mohylewie mieliśmy… nawet nie wiem jak to opisać. Coś jak obóz, w którym trenują dzieci.

Stadion Spartak – tu swoje mecze rozgrywa FK Dniepr Mohylew.
foto: A. Sugakiewich

Zamiast do Łęcznej mógł pan trafić do BATE Borysów.

Oni mnie próbowali ze cztery razy ściągnąć! Zawsze coś tam nie wypaliło. Sam fakt, że mnie chcieli to duże wyróżnienie, bo BATE zawsze ściąga najlepszych piłkarzy z ligi białoruskiej. Do tego wzmacnia klub dobrymi obcokrajowcami. W sumie, nie wiem, dlaczego nie wyszło. W końcu zdecydowałem się na transfer do Polski i nie żałuję.

Gra w Ekstraklasie kusiła bardziej niż występy w Lidze Mistrzów?

Nie patrzyłem na to. Liga Mistrzów to fajna sprawa, ale to też smutne, że nagle jedziesz na jakiś piękny europejski stadion, a potem wracasz na Białoruś i grasz na starym, zniszczonym obiekcie. W Polsce ta infrastruktura jest dużo lepsza. Są nowe, ładne stadiony, a tam jest tylko boisko BATE i dalej długo, długo nic. Nawet te kluby z czołówki jak Dynamo Mińsk czy Szachtior Soligorsk mają stare stadion. Do tego w BATE wtedy źle się działo. Sytuacja była niepewna. Wymieniali dużo zawodników, a ja już długo grałem na Białorusi i chciałem spróbować czegoś nowego. Stąd transfer do Polski.

Dwanaście goli w Łęcznej – zrobił pan dobrą reklamę litewskiej piłce, bo niedługo potem ściągnięto też Dziugasa Bartkusa.

(Śmiech) To był bardzo udany sezon w moim wykonaniu. Te dwanaście goli, o których pan wspomniał, cieszyły tym bardziej, że miałem kilka kontuzji. A czy to ja zrobiłem reklamę litewskim piłkarzom? Nie wydaje mi się.

W międzyczasie pojawiła się oferta z Lechii Gdańsk.

Jak kończył mi się kontrakt w Górniku, to miałem dwie poważne propozycje. Właśnie z Lechii i z Jagiellonii. Ta druga była konkretniejsza. Dzwonił do mnie prezes Jagiellonii, a potem Michał Probierz i powiedział, że chce mnie w klubie. To przeważyło. Pokazali, że naprawdę im na mnie zależało.

Fiodor w barwach swojej pierwszej drużyny. Cernych trzeci od lewej w dolnym rzędzie.
źródło: Fiodor Cernych – fanpage

Wracając do początków pana kariery, szybko przeniósł się pan z Granitasu Wilno do Mohylewa.

Miałem jeszcze propozycję z Verty Wilno. Ale tam miałem grać w drugiej drużynie. Na Białorusi to nie dość, że dali mi pięcioletni kontrakt, to jeszcze płacili sześć razy więcej, niż oferowali na Litwie. No i od razu dostałem zapewnienie, że będę trenował z pierwszym zespołem, a Dniepr grał w tamtejszej ekstraklasie. Szybko sprawdzili, za ile można mnie kupić i ściągnęli do drużyny. Jakbym w Mohylewie dostał umowę na 10 lat, to pewnie grałbym tam 10 lat.

Urodził się pan w Rosji, więc zastanawia mnie czy jakby przyszło powołanie do Sbornej, to by je pan przyjął?

Urodziłem się tam, to prawda. Jak byłem mały, to mieszkaliśmy w Moskwie, ale nawet nie ma co się nad tym zastanawiać. Gram w reprezentacji Litwy i tak zostanie. Był taki moment, że mówili, że ja jestem ruski itd. Jak miałem 14 lat to chciałem się zrzec rosyjskiego paszportu. Mama była przeciwna temu. Rosyjski paszport więcej utrudniał, niż pomagał. Czasami ciężko było wyjechać na jakiś zagraniczny obóz z drużyną. Ale zrzekłem się go dopiero, gdy zaproponowali mi grę w reprezentacji Litwy.

Jest pan reprezentantem Litwy i to tej najsilniejszej od lat.

Tak się złożyło. Mamy świetnego trenera, Edgarasa Jankauskasa, który przecież wygrywał Ligę Mistrzów z Porto. Drużyna dobrze funkcjonuje. Odeszła część starszych graczy, a w ich miejsce przyszli młodzi. Są chłopaki, z którym grałem razem w U21. Jest też część piłkarzy, którzy szybko wyjechali za granicę. Ma fajną atmosferę i robimy dobre wyniki.

To, że część reprezentantów szybko wyjechała za granicę i dzięki temu stanowią o sile kadry, to raczej źle świadczy o litewskiej lidze.

Tu trzeba się głęboko zastanowić. Są piłkarze tacy jak ja czy Aryvdas Novikovas. Długo nie pograliśmy w tej naszej A Lydze. Jest też Silvka, który teraz gra w Serie B, a wciąż ma ważny kontrakt w Juventusie. Z drugiej strony w reprezentacji też są piłkarze z Żalgirisu, Trok czy Mariampola. Nie potrafię teraz odpowiedzieć na to pytanie. Tu naprawdę trzeba się dłużej zastanowić. Ale jak widać, reprezentacja gra dość dobrze.

Kapitan Fiodor Cernych wyprowadza reprezentację Litwy na mecz z Polską.
źródło: Fiodor Cernych – fanpage/S.Cirbos

Widziałem kiedyś zdjęcia takiego małego chłopczyka w pańskiej koszulce. Fiodor Černych jest takim Robertem Lewandowskim Litwy?

Nie (śmiech). Częściej gram więcej na skrzydle. Poza tym na Litwie najpierw się patrzy na koszykarzy, a dopiero potem na piłkarzy. Nie ma szans, żeby piłkarz, nieważne jak dobry, był popularny tak jak koszykarz.

Przeszkadza panu gra na skrzydle?

Mogę grać i na skrzydle i w ataku. I tam, i tam. W „Jadze” teraz jest Sheridan i on pełni rolę „9”, a ja jestem obok. W reprezentacji też często gram na skrzydle i dobrze się tam czuje. Inna sprawa w kadrze gramy innym systemem niż w Jagiellonii.

Skoro koszykówka to sport numer jeden, to próbował pan swoich sił w baskecie?

Nie, mnie zawsze ciągnęło do piłki nożnej. Jak miałem cztery lata, to zacząłem swoją przygodę z kopaniem, a potem się potoczyło. Pierwszy krok w stronę profesjonalizmu poczyniłem, gdy rafiłem do szkółki piłkarskiej w Wilnie. Mogę powiedzieć, że od tego momentu można powiedzieć, że rozpocząłem profesjonalną karierę. W międzyczasie zebrało się trochę nagród dla najlepszego napastnika (śmiech).

Warto dorzucić do tego koronę króla strzelców Ekstraklasy!

Nie wiadomo, gdzie będę grał w następnym sezonie, to raz. Dwa, najważniejsza jest drużyna. W zimie ściągnęliśmy Sheridana i to on strzela gole, a ja gram na skrzydle, stąd nawet trudniej byłoby mi zdobyć tę koronę. Ale jakby się udało, to oczywiście bardzo bym się cieszył.

Czyli myśli pan o zagranicznym transferze?

Nie myślę o tym. Zobaczymy, co czas pokaże. Jeżeli pojawi się jakaś oferta godna rozważenia, to usiądę i się zastanowię. Nie jestem już jakimś tam młodym chłopakiem, stąd fajnie byłoby wyjechać gdzieś dalej, do silniejszej ligi. Ale jeśli nie trafi się żadna fajna oferta ,to zostanę w Białymstoku. Tu mi się bardzo podoba.

zdjęcia pochodzą z fanpage Fiodora: https://www.facebook.com/fedorcernych10/?hc_ref=SEARCH&fref=nf

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *