Młodzieżowe Mistrzostwa Europy #2

Smutne uczucie „deja vu” przeżyli sympatycy polskiej drużyny narodowej do lat 21. Ekipa Marcina Dorny w fatalnym stylu przegrała spotkanie ze Słowacją, czym skomplikowała sobie sytuację w grupie. Przyjrzyjmy się dotychczasowym rozstrzygnięciom prosto z młodzieżowych mistrzostw Europy.

Szwecja  0:0 Anglia

Imprezę otworzyło ciekawie zapowiadające się starcie między Anglikami, a Szwedami. Naprzeciwko siebie stanęły żądne sukcesu ekipy. Z jednej strony chociażby bohater głośnego transferu z ostatnich dni, Jordan Pickford. Z drugiej Paweł Cibicki, chłopak który wybierał między Szwecją, a Polską. Wybrał reprezentację Trzech Koron, czego w ostatnich dniach nie mógł racjonalnie wytłumaczyć.

Patrząc na potencjał ofensywny zespołów, aż dziw bierze, że zakończyło się bezbramkowym remisem. Pierwsza część meczu toczyła się w spokojnym tempie, typowe badanie przeciwnika. Brakowało również konkretyzacji poczynań obu zespołów. Drugie 45. Minut było zdecydowanie bardziej otwarte. Były obramowania bramek, były stuprocentowe sytuacje. Bohaterem został Jordan Pickford, który obronił rzut karny z 80. minuty. Kto ogląda Premier League, ten miał okazję podziwiać umiejętności byłego bramkarza Sunderlandu. Anglikom wyrasta następca Joe Harta. Chociaż cena, którą Everton wydał na tego zawodnika wydaje się przesadzona, to w końcu „The Toffes” zyskają spokój między słupkami.

Polska  1:2 (1:1) Słowacja

Wynik  pierwszego meczu zdawał się być idealny dla biało-czerwonych, którzy liczyli na wygraną w starci ze Słowacją. Zaczęło się idealnie, gdyż już w 1. minucie bramkę zdobył Patryk Lipski. Doskonałym dośrodkowaniem byłego zawodnika Ruchu Chorzów obsłużył Tomasz Kędziora. Niestety, dobre fatalnego początki. Słowacy nie położyli się po tym błyskawicznym ciosie i to oni ustawili sobie grę. Podobał się Stanislav Lobotka, który rozegrywał kapitalne zawody i w pojedynkę rządził środkiem pola.

Niestety „Orły Dorny” były wyraźnie słabsze od swojego rywala. W efekcie było jak było i na dobrą sprawę ciężko wyróżnić kogokolwiek, natomiast wielu można skrytykować. Nie o to chodzi. Oceny Polaków możecie zobaczyć tutaj: KLIK.

Po meczu upust swoim emocjom dał Krystian Bielik, na szczęście dzisiaj poszedł po rozum do głowy (lub ktoś mu kazał pójść) i przeprosił za swoje nieprzemyślane zachowanie (Bielik skrytykował sposób przeprowadzania treningów).

Sytuacja w grupie stała się trudna. Liczę, że w tym wypadku kategoria meczów „ na otwarcie, „ o wszystko” i „o honor” nie będzie miała zastosowania w praktyce.

Portugalia 2:0 Serbia

Na stadionie w Bydgoszczy rozgrywane było trzecie spotkanie mistrzostw. Do boju stanęły dwie drużyny z ciekawymi nazwiskami w składzie. Portugalia na czele z Renato Sanchesem oraz Serbia z Andriją Zivkoviciem czy Mijatem Gacinoviciem.

Portugalia wyszarpała zwycięstwo, które przypieczętowała dopiero w 88. minucie. rezerwowy Renato Sanches (!) posłał wyśmienite podanie do Bruno Fernandesa, a ten nie miał problemów z pokonaniem Vanji Milinkovicia – Savicia. Magiczne dotknięcie zawodnika Bayernu.

Serbowie długo byli dla Portugalczyków niewygodnym przeciwnikiem i szczerze mówiąc, to zasłużyli co najmniej na jedno trafienie. Fantastyczną sytuację zmarnował Grujić. Serbia prowadziła grę, ale to zawodnicy z półwyspu byli konkretniejsi i zdobyli ważne 3 punkty.

Hiszpania 5:0 Macedonia

Mecz w Gdyni okazał się być najbardziej jednostronny z dotychczasowych. Nic dziwnego gdyż Hiszpanie w swoich szeregach mają piłkarzy ogranych na najwyższym poziomie. Macedończycy pokazali pazur jedynie na samym początku, do pierwszego straconego gola. Warto zaznaczyć, że wyjątkowo przedniej urody, bo Saul Niguez przewrotką pokonał bramkarza rywali. Trwało to raptem 10 minut.  Potem już nawet gdy podejmowali walkę, to zostali wypunktowani przez klasowego rywala. Wyśmienitą skuteczność przed polską publicznością zaprezentował Marco Asensio, zdobywając hat-tricka objął zdecydowane prowadzenie w klasyfikacji strzelców. Macedończycy, podkreślmy, nie grali źle, ale na tak grających Hiszpanów dzisiaj nie było mocnych.

Piłkarze Celadesa potwierdzili przypuszczenia i zapowiedzi. Z pewnością mogą się liczyć w walce o zwycięstwo w całym turnieju. Bardzo ciekawie zapowiada się wtorkowe spotkanie Hiszpanów z Portugalczykami. Palce lizać. 

Zdjęcie: Marta Kicińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *