Co musi się stać, aby Polska wyszła z grupy na MME?

Reprezentacja Polski rzutem na taśmę zremisowała w swoim drugim grupowym meczu ze Szwecją 2:2 po bramkach Łukasza Monety i Dawida Kownackiego. Polacy zachowali matematyczne szanse na awans do fazy finałowej. Co zatem musi się stać, abyśmy podopiecznych Marcina Dorny oglądali jeszcze na tych mistrzostwach po meczu z Anglią?

Selekcjoner reprezentacji zareagował na porażkę w meczu inauguracyjnym i od pierwszej minuty postawił na Łukasza Monetę na skrzydle, a także od razu przywrócił po pauzie za żółte kartki Dawida Kownackiego. Pierwszy odpłacił się bramką, a drugi fenomenalną asystą i golem z rzutu karnego w 90 minucie spotkania ze Szwecją. Trzeba otwarcie napisać, że bardzo słabego spotkania w wykonaniu biało-czerwonych. Zastanawialiśmy się, co na boisku robił Paweł Dawidowicz, bo z pewnością nie grał. Znacznie odstawał od kolegów ze swojej reprezentacji, a co dopiero pisać o kadrze Szwecji. Gubił krycie, często był spóźniony, niedokładnie podawał… po prostu najgorszy nosiciel koszulki z orzełkiem na piersi, bo dzisiaj piłkarzem zdecydowanie nie był.

Dość szczęśliwy remis ze znacznie lepszą Szwecją wcale nie oznacza, że to koniec szans Polski na tych mistrzostwach. Ciągle mamy, niewielkie, ale jednak – szanse matematyczne. Co zatem musi się stać? Wyjaśniamy.

Reprezentacja Polski wygrywa z Anglią co najmniej przewagą dwóch bramek lub wynik 3:2, 4:3 (2:1 premiuje nas awansem w przypadku nie wyższego remisu Słowacji ze Szwecją niż 1:1) i wzwyż, co wcale nie będzie takie proste, a Słowacja remisuje ze Szwecją. Trzy reprezentacje – Anglia, Polska, Słowacja – mają po cztery punkty, Szwecja trzy i do gry wkracza tak zwana „mała tabela”. A w niej?

Pierwsze miejsce i awans Polski dzięki wygraniu tzw. „małej tabeli”, drugie Słowacja lub Anglia (w zależności, jak wysoki będzie remis pomiędzy Słowacją, a Szwecją) i czwarte miejsce dla Szwedów. Zajęcie drugiego miejsca w przypadku innych wyników nie gwarantuje nam awansu. Cztery punkty to za mało, by być jedną z lepszych drużyn z drugich miejsc na tych mistrzostwach. Scenariusz ten jest mocno naciągany, ale w iluś procentach wykonalny, więc póki jest możliwość – miejmy nadzieję i wierzmy, bo w tym jesteśmy przecież najlepsi.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *