Oceny Polaków za Szwecję: najlepszy Kownacki, najgorszy Dawidowicz

Reprezentacja Polski rzutem na taśmę zremisowała ze Szwecją. To nie był jednak dobry występ biało-czerwonych. Po spotkaniu postanowiliśmy wystawić biało-czerwonym oceny. Oto one:

Oceny w skali 1-10

Jakub Wrąbel – 4 – nerwowy, elektryczny, odbijający piłki, które można była złapać. Jego drobne błędy nie niosły jednak za sobą żadnych negatywnych konsekwencji. Jego niepewność udzielała się kolegom z bloku defensywnego. Nie zawinił przy żadnej bramce dla Szwedów, ale nie zrobił nic, żeby zapobiec utracie goli. Wypełnił minimum przyzwoitości, czyli potrafił wyłapać kilka piłek zawieszonych w powietrzu, ale nic ponadto.

Tomasz Kędziora – 5 – solidny występ kapitana młodzieżówki. Nie miał problemów w defensywie, był twardy, spokojny, starał się rozgrywać piłkę do przodu, ale zupełnie nie układało mu się współpraca z nieefektywnym Przemysławem Frankowskim. Ich strona została kompletnie wyłączona z kreowania akcji i niebezpieczeństwa na połowie Szwedów. Defensor Lecha starał się to zmienić, ale zabrakło wsparcia.

Jarosław Jach – 3 – popełnił błąd przy drugim golu dla reprezentacji „Trzech Koron”. To nie był jego mecz. Mobilni napastnicy rywali sprawiali mu dużo problemów. Był zbyt bierny i za mało agresywny w kryciu.

Jan Bednarek – 3 –  dla odmiany zawinił przy pierwszej bramce dla Szwedów. Poza tym nie prezentował się wcale fatalnie. Krył blisko, potrafił wyprzedzić, wygrać pojedynek główkowy, ale to dalej nie jest zawodnik wart ponad pięć milionów euro.

Paweł Jaroszyński – 4 – obrońca Cracovii w pierwszej połowie prezentował się całkiem przyzwoicie, ale w drugiej części spotkania stracił całą swoją odwagę i uwidoczniły się jego braki związane z techniką, motoryką i przeglądem pola. Poniżej pewnego poziomu jednak nie szedł.

Przemysław Frankowski – 3 – kilka dryblingów na małej przestrzeni pokazało, że ma potencjał i umiejętności do tego, żeby liderować tej reprezentacji. To jednak za mało. Poza kilkoma przebłyskami piłkarza Jagiellonii nie było na boisku. Biegał z boku, nie pokazywał się, nie biegał, nie szukał pozycji. Wykreował jedną dobrą sytuację strzelecką, ale zamiast oddawać strzał lub szukać jeszcze lepiej ustawionego kolegi, przewrócił się nie atakowany w polu karnym i otrzymał żółtą kartkę.

Paweł Dawidowicz – 1 – czy da się znaleźć jakiś pozytyw w jego grze? Nie. Zaliczył kompromitujący występ. Spóźniony, zagubiony, gubiący piłkę, przegrywający każdy pojedynek z zawodnikami środka pola ze Szwecji. Za wolny, za mało efektywny, za słaby. Aż wstyd przypominać jego słowa sprzed turnieju, kiedy deklarował, że będzie liderem tej kadry.

Dawid Kownacki – 6 – zaznaczył swoją obecność na boisku dużym udziałem przy pierwszej bramce i wytrzymaniem presji w doliczonym czasie gry, kiedy trochę w stylu Roberta Lewandowskiego wykorzystał rzut karny. To wystarcza do tego, żeby mówić o nim, jako o najlepszym zawodniku reprezentacji Polski w meczu ze Szwecją. Dobry występ.

Karol Linetty – 5 – dramat nie ma, ale od etatowego reprezentant Polski oczekuje się więcej. Starał się, szukał pozycji, rozgrywał, ale to wszystko było konwencjonalne. Zabrakło polotu, przebłysku. Miał dwie dobre okazje do strzelenia gola. Żadnej nie wykorzystał.

Łukasz Moneta – 5 – ma pewne ograniczenia, ale nadrabia ambicją. Nie jest wirtuozem, nie ma niesamowitej techniki, umiejętności dryblingu, ale daje radę. W spotkaniu ze Słowacją był najlepszy na boisku, a grał tylko 30 minut. Ze Szwecją dostał szansę od początku. Wykorzystał ją. Przynajmniej na tyle, na ile pozwalały jego predyspozycje. W 6.minucie strzelił gola, potem trochę poszarpał na skrzydle, ale jego próby nie przynosiły wymiernych efektów. Mimo wszystko przy jego nazwisku należy dopisać duży plus.

Mariusz Stępiński – 3 – odcięty od podań, schodzący na własną połowę po piłkę, rozbijający się o dobrze ustawionych stoperów ze Szwecji. Nie wyszło. Stępiński to na Euro U-21 gorsza wersja Roberta Lewandowskiego z czasów Franciszka Smudy i Waldemara Fornalika, a przecież tamten „Lewy” też nie był co najwyżej przeciętny…

Jarosław Niezgoda – 3 – stwarzał minimalnie większe zagrożenie od Stępińskiego, którego zmienił, ale wynikało to nie z dobrej dyspozycji, a zmiany taktyki Szwedów na bardziej defensywną. Nic nie wniósł.

Krzysztof Piątek i Patryk Lipski – grali za krótko, żeby otrzymać ocenę. Napastnik Cracovii dał dobrą zmianę. Stwarzał zagrożenie, walczył, strzelał. Lipski specjalnie nie pomógł, ale zaliczył dobre dośrodkowanie z rzutu wolnego, którego koledzy nie zdołali wykorzystać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi