Miał być medal, a jest wielka klapa

Celowali w złoty medal, a nawet z grupy nie wyszli. Brzmi jak podpis pod internetowy memy, a jest to szara rzeczywistość. Młodzieżowe reprezentacja Polski przegrała swój ostatni mecz w grupie 3:0 z reprezentacją Anglii i zakończyła udział w turnieju. Styl gry przez całe mistrzostwa był fatalny.

Zaczęło się, jak to w polskim stylu, od wielkich zapowiedzi – począwszy od krajowych mediów, po samych zawodników. Mierzono wysoko, bo aż w końcowe zwycięstwo w turnieju, a planem minimum miał być medal brązowy. Skończyło się jak zazwyczaj: pęknięciem pompowanego balonika i odpadnięciem w fazie grupowej. Kadra Marcina Dorny nie wygrała żadnego spotkania i tylko jeden zremisowała, w dodatku w okolicznościach bardzo szczęśliwych.

– Stać nas na bardzo wiele. W każdym meczu będziemy walczyli o zwycięstwo. Niewątpliwie zdobycie medalu będzie sukcesem, a ja wierzę, że będzie to złoty medal. Udowadnialiśmy już, że potrafimy grać w piłkę. Po to budowaliśmy ten zespół przez dwa lata, aby na finiszu osiągnąć sukces – mówił w wywiadzie dla Eurosport.Onet.pl kapitan Piasta Gliwice, Radosław Murawski.

Możliwe, że bardzo chciał, miał taki ambitny plan, jednak nie mógł go w najmniejszym stopniu wykonać ze względu na słabość jego kolegów, bo sam przecież pierwszy mecz na turnieju zagrał przeciwko Anglii. Nie prezentował się najgorzej, ale też niczym wybitnym nie zabłysnął. Szanse ocenia się w perspektywie kolejnego meczu, a nie całych mistrzostw. Nie można mówić, że podopiecznych Marcina Dorny zjadła presja, bo polscy zawodnicy tak naprawdę prócz dobrych – łącznie – około 10-15 minut ze Słowacją i Szwecją, nie zaprezentowali żadnego stylu, żadnej jakości, żadnego pomysłu sportowego i taktycznego. Były pojedyncze zrywy i pokazy przewyższania umiejętnościami tej kadry, zwłaszcza przez Dawida Kownackiego, Karola Linettego czy Jana Bednarka, choć ten ostatni i tak nie wystrzegł się błędów. Stępiński także niczego wielkiego nie pokazał. Nasza ofensywa opierała się na indywidualnościach i przypadku, mając na myśli chociażby rzut karny w końcówce meczu ze Szwecją. Planu taktycznego nie dostrzegliśmy.

Szkoleniowca kadry oceniać nie chcemy. Miał kilka błędnych decyzji, zwłaszcza ta z wystawieniem w pierwszej jedenastce Pawła Dawidowicza, który prezentował żenującą formę. Całkiem udanie skwitował go na antenie Polsatu komentantor Tomasz Hajto mówiąc, że tak naprawdę młodego pomocnika będącego w dobrej dyspozycji jeszcze nie widział. Z drugiej strony: czy to wina Dawidowicza, że grając słabiej i tak był wystawiany w składzie? W jakimś stopniu rację na pewno miał też Krystian Bielik opowiadając przed mediami o słabej intensywności treningów, choć tego nie sprawdzimy – żadnego nie widzieliśmy, nie chcemy gdybać. Takich spraw jednak nie załatwia się na zewnątrz, o czym już wcześniej na naszych łamach wspominaliśmy.

Koniec. Nie ma już nic. Miał być medal, a jest jedna wielka klapa. Nie przejmujmy się jednak, taki Robert Lewandowski w młodzieżowej kadrze zagrał parę spotkań, nie błyszczał, a dzisiaj widzimy gdzie się znajduje. Jest jeden plus. Turniej był w domu, daleko nie wracają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi