Artysta

Artystą futbolu jest nazywany Diego Maradona. Artystą futbolu możemy z całą pewnością nazwać Leo Messiego, który z gracją wpada w pole karny rywali. Podobnie możemy powiedzieć o Inieście, Pele czy Davidzie Beckhamie. Zabrzmi to ciut kontrowersyjnie, ale niezłym artystą jest też szwedzki napastnik o swojsko brzmiącym nazwisku. Mowa tu oczywiście o Pawle Cibickim.

Myślę, że trudno się nie zgodzić. Leonardo Da Vinci jest wielkim artystą. Kolejne pokolenia z ekscytacją oglądają ”Mona Lisę”, ”Damę z Łasiczką” i ”Ostatnią Wieczerzę”. Kolejne pokolenia dopatrują się w kresce renesansowego malarza kodów i wzorów, które wielki mistrz miał ponoć poukrywać w malowidłach. Spośród innych artystów nie sposób nie wymienić Sandro Botticellego i jego ”Narodzin Wenus”. Jest jeszcze Vincent van Gogh i obraz ”Gwieździsta Noc”, ”Krzyk” Edwarda Muncha… No jest tych artystów od cholery. I na pewno o jakimś wielkim zapomnę.

Ale wśród artystów, którzy wprawiają miłośników sztuki w stan głębokiego podniecenia znajdziemy też paru hipsterów. Tak jest z Andym Warholem, który namalował puszkę zupy. Jeszcze lepszym przykładem jest Marcel Duchamp. Gość postawił w galerii sztuki pisuar i powiedział, że to fontanna. Voilà mamy wielkiego artystę i jego dzieło sztuki.

Prawdziwym ”przeartystą” jest Holender Jeroen van Dam. Ten wirtuoz sztuki zapakował gówno słonia do beczki. Ponoć miłośnicy sztuki nowoczesnej po prostu posikali się z uznania dla kunsztu artystycznego van Dama. Do tego Unia Europejska dofinansowała pracę Holendra na 96 tyś €! Słownie: dziewięćdziesiąt sześć tysięcy euro. Kupa pieniędzy za słoniowe ekskrementy.

I w ten sposób przechodzimy do piłki. W futbolu mamy artystów pokroju Da Vinciego czy Michała Anioła. I to będą właśnie Pele lub Messi. Mamy też hipsterów w stylu Warhola, którzy nie imponują może kunsztem, ale potrafią zrobić coś z niczego. Przykład: Ljubomir Fejsa. Solidny piłkarz, ale ile jego wielkich meczów pamiętacie? A mimo to zdobył 11 pucharów. Są i ci, którzy moczą pędzel w słoniowych odchodach.

I tę grupę reprezentuje Paweł Cibicki. Szwed ma potencjał, by stać się bardzo dobrym piłkarzem, jednak jako człowiek nie zapisuje się chwalebnie w historii futbolu.

Gość sprawia wrażenie, że ma Polaków za idiotów. Nie chodzi tu o symulkę w polsko-szwedzkim meczu na młodzieżowych mistrzostwach Europy. Już nawet nie chodzi o to, że gość wybierał reprezentację pod względem ekonomicznym. Cibicki po prostu robi z gęby cholewę.

W rozmowie z „Faktem”:
– Jestem Polakiem i zawsze nim byłem. W domu rozmawiam po polsku. Trochę źle wyszło, że wybrałem Szwecję…

W rozmowie z szwedzką gazetą „Aftonbladet”:
– Naprawdę mam nadzieję, że wylosujemy Polskę i pokażemy im. W Polsce mówiono o mnie gówniane rzeczy, ale w rzeczywistości było to zabawne.

Cibicki z kłamania, oszukiwania i dwulicowości zrobił prawdziwą sztukę. Szwedzki sztukmistrz nie wziął tylko pod uwagę tego, że w Polsce mamy Internet i że są ludzie, którzy potrafią przetłumaczyć dwa zdania z szwedzkiego na polski. Cóż, artysta może się zatracić we własnej sztuce, prawda?

Później Paweł w rozmowie z dziennikarzami Polsatu Sport powiedział: – Gram i czuję się dobrze. Dzisiaj podjąłbym taką samą decyzję. Mimo to manager Pawła wysłał list do PZPN-u z zapytaniem, czy Polski Związek Piłki Nożnej jest zainteresowany grą Cibickiego w seniorskiej reprezentacji. Potwierdził to Rzecznik Prasowy Reprezentacji Polski U-21, Paweł Drażba.

Drażba szybko dodał, że PZPN nie jest zainteresowany usługami Szweda. – Paweł był kilkukrotnie zapraszany na zgrupowania reprezentacji młodzieżowych, obiecał wiele razy, że się stawi, jednak później wybrał Szwecję. Życzyliśmy mu więc powodzenia, nie jesteśmy już zainteresowani jego grą u nas.

I tu trzeba PZPN-owi przyklasnąć!

 Zdjęcie: Uefa.com

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *