Lech: Wrócili, ale jakie mają szanse na grę?

Pięciu lechitów wróciło z wypożyczenia i rozpoczęło przygotowania z pierwszym zespołem. Jest to Robert Gumny, Kamil Jóźwiak, Jakub Serafin, Dariusz Formella i Szymon Drewniak. Kto z nich ma największą szansę na grę, a kto znowu będzie musiał odejść?

Na to pytanie nie jest wcale tak łatwo odpowiedzieć. W ostatnich kilku dniach poznański klub był bardzo aktywny na rynku transferowym i zakontraktował pięciu graczy. Dlatego też rywalizacja o miejsce w składzie będzie bardzo zacięta. Żaden z młodych zawodników nie zamierza odpuszczać, bo tak naprawdę podczas treningów nie mają nic do stracenia, a mogą tylko zyskać.

Z wypowiedzi trenera Bjelicy wywnioskować można, że największe szanse na pozostanie w drużynie mają Gumny i Jóźwiak. – Oni zostaną z nami – mówił chorwacki szkoleniowiec przed wyjazdem na zgrupowanie do Opalenicy. Pierwszy z nich ostatnie pół roku spędził na wypożyczeniu w Podbeskidziu Bielsko-Biała i zbierał tam pozytywne opinie. O czym świadczy fakt, że 19-letniego zawodnika na pozostanie mocno namawiał trener Jan Kocian. „Guma” – jak wołają na niego koledzy – przeważnie występował na prawej obronie, ale czasami musiał biegać również na prawej pomocy. Łącznie rozegrał 14 spotkań i zdobył dwie bramki. Wydaje się, że to właśnie on będzie miał największą szansę na grę spośród powracających zawodników. Patrząc pod względem liczby zawodników, to w defensywie jest ich najmniej. Z „Kolejorza” odszedł już Wilusz, a za chwilę może nie być Kędziory i Bednarka. Co prawda zakontraktowany został Emir Dilaver oraz Vernon De Marco. Nie zmienia to jednak faktu, że w przypadku rotacji składem, kontuzji czy też innej pauzy to w tej formacji będzie najłatwiej wskoczyć do wyjściowej jedenastki. A może młody zawodnik będzie się tak dobrze prezentował na treningach, że posadzi któregoś ze swoich kolegów na ławce?

Kamil Jóźwiak wiosnę spędził w GKS-ie Katowice. Tam dobre występy przeplatał nieco gorszymi, co – niestety – często zdarza się u młodych zawodników. Właśnie brak stabilizacji formy u młodych zawodników eksperci wskazują jako jedną z największych wad. Na boiskach pierwszoligowych zdobył dwie bramki i dołożył cztery asysty. Mimo to z jego postawy zadowolony Bjelica, który zamierza dać młodemu pomocnikowi szansę. Jednak w jego przypadku o regularną grę może być bardzo trudno. W podobnej sytuacji jest zresztą Dariusz Formella, który grając w barwach Arki Gdynia, zdobył cztery bramki i dołożył cztery asysty. Jaki jest tego powód? Właśnie na skrzydle jest największa rywalizacja. Grają tam przecież Darko Jevtić i Maciej Makuszewski, który niedawno został wykupiony z Lechii Gdańsk. W kadrze cały czas jest Szymon Pawłowski, mający ogromne doświadczenie i mimo słabszej wiosny nie zamierza rezygnować. W poprzednim sezonie na tej pozycji występował również Mihai Radut, a czasami grywali tam Radosław Majewski i Dawid Kownacki. Latem zakontraktowany został Deniss Rakels, mogący grać na obu skrzydłach lub też w ataku. Jest też Niklas Barkroth – drugi najdroższy piłkarz, który przychodzi do Poznania. Zapłacono za niego 650 tys. euro, więc mało prawdopodobne, że wydano takie pieniądze na zawodnika, który miałby siedzieć na ławce. Poza tym pozyskany został niejaki Mario Situm, z którym są wiązane duże nadzieje. Chcąc nie chcąc, ktoś będzie musiał odejść z trójki: Jóźwiak–Formella–Pawłowski. W Poznaniu krążą plotki, że to właśnie ostatnia dwójka może pożegnać się z Lechem. Pozostaje pytanie, czy będzie to wypożyczenie, czy transfer definitywny.

Do stolicy Wielkopolski wraca również Szymon Drewniak. Wychowanek poznańskiej akademii, na którego mocno stawiał Mariusz Rumak, będący wówczas trenerem Lecha. Pomocnik nie spełniał pokładanych w nim oczekiwań, dlatego też był często wypożyczany. Ostatni sezon Szymon spędził w Górniku Łęczna. Mimo że jego drużyna spadła, to 23-letni pomocnik może być z siebie zadowolony. Zdobył cztery bramki i zaliczył cztery asysty. Jego występy może nie były spektakularne, ale trzymał równą formę. Może zostać zatrzymany w Poznaniu na ten sezon, aby w razie nagłej sytuacji zastąpić Łukasza Trałkę bądź Tetteha. Problem polega na tym, czy będzie chciał pogodzić się z taką rolą. Jeśli nie, to prawdopodobne jest, że znowu będzie szukał nowego pracodawcy.

Podobnie sytuacja wygląda z Jakubem Serafinem, któremu bliżej chce się przyjrzeć Nanad Bjelica. Wydaje się jednak, że młody pomocnik ponownie zostanie wypożyczony, aby nabrać więcej doświadczenia i o skład powalczyć w przyszłym roku. Obecnie konkurencja w środku pomocy jest zbyt duża i mało prawdopodobne jest, aby ją wygrał.

Poza tym kadrę zapewne uzupełnią Paweł Tomczyk i Tymoteusz Puchacz, którzy obecnie mają wakacje po zakończonym niedawno sezonie. Już w zeszłym sezonie obaj wchodzili na końcówki poszczególnych spotkań. Dlatego nie ma innej opcji – Bjelica będzie musiał kogoś „odstrzelić”, bo nikt w tym przypadku nie będzie chciał godzić się z rolą rezerwowego. Tym bardziej, że zawodnicy powracający z wypożyczenia są młodzi i potrzebują jak największej liczby minut spędzonych na boisku. W Lechu, który chce walczyć w nadchodzącym sezonie o mistrzostwo Polski, może to być trudne.

Michał Jurek

foto: Wojciech Budzyk / Budzikpoznanski.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *