Nasz news: Kędziora bez konkretnych ofert

AS Monaco, Lazio Rzym, Dynamo Kijów. Silne kluby, znane marki i rzekomo wszystkie łączy jeden człowiek – Tomasz Kędziora. Podobno reprezentanta Polski U-21 kusiła już każda z tych drużyn. Według naszych informacji nie pojawiły się żadne konkrety i do ewentualnego porozumienia jeszcze bardzo daleka droga.

Włoski dziennik „Corriere dello Sport” podał jakiś czas temu, że kupnem defensora Lecha zainteresowane mogłoby być Lazio. Klub z Półwyspu Apenińskiego byłby w stanie wyłożyć na stół dwa miliony euro. Jak udało nam się dowiedzieć od ludzi z agencji menedżerskiej reprezentującej interesy Polaka, negocjacje nie są jednak na zaawansowanym etapie. Na razie doszło jedynie do niezobowiązujących rozmów, które nie przerodziły się nawet w oficjalne zapytanie o możliwość kupna Tomasza Kędziory, choć nie da się zaprzeczyć temu, że skauci z Rzymu obserwują go już od dłuższego czasu.

Podobnie wygląda sytuacja z Dynamem Kijów, które według dziennikarzy „Przeglądu Sportowego” miało przejąć inicjatywę w rywalizacji o sprowadzenie młodzieżowego reprezentanta Polski i oferować 2,5 miliona za jego angaż. Do klubu miała wpłynąć nawet oficjalna oferta, co jednak wedle naszych informacji nie jest prawdą i ukraiński klub dopiero zastanawia się nad sprowadzeniem 23-letniego obrońcy. Przy tym warto zaznaczyć, że rozmowy są na bardziej zaawansowanym etapie niż ma to miejsce z Lazio, a kierunek wschodni jest bardziej prawdopodobny od południowego.

Przypadek AS Monaco jest nieco inny niż dwa poprzednie. Oferta wpłynęła już wiosną. Pierwsze rozmowy rozpoczęły się w kwietniu, kontynuowane były w maju i nagle… straciły swoją dynamikę. Francuski klub zdobył mistrzostwo, zaczął poszukiwać wzmocnień w innych ligach, przeszedł do realizacji kilku innych transferów, a temat sprowadzenia Kędziory nieco ucichł, choć dalej jest aktualny. Mimo to prawdopodobieństwo przenosin kapitana kadry „Biało-czerwonych” U-21 do Ligue 1 jest niewielkie.

Wartości wychowanka poznańskiego klubu nie zachwiało nawet fatalne domowe Euro w wykonaniu kadry Polski. Sam zainteresowany zaprezentował się przeciętnie, ale nie fatalnie. W meczu otwarcia ze Słowacją było nawet nieźle. Najpierw zaliczył asystę przy golu Patryka Lipskiego, później trochę kręcił nim Jaroslav Mihalik, ale nie było na tyle widoczne, żeby szczególnie go krytykować. Byli gorsi. W starciu ze Szwecją starał się rozkręcić mało efektywnego Przemysława Frankowskiego, walczył, był nieustępliwy i raczej nie popełniał większych błędów. Gorzej było w spotkaniu z Anglią, ale swoich notowań też znacząco nie osłabił, bo cały zespół pokazał się z najgorszej strony.

Do tego w minionym sezonie grał w Lechu wszystko od pierwszego do ostatniego gwizdka arbitra. Nie wystąpił tylko raz, kiedy pauzował z przymusu za kartki. Poza tym Nenad Bjelica delegował go do pierwszej jedenastki tydzień w tydzień. Dzięki temu zapracował sobie na solidny transfer do europejskiego klubu, choć prawdopodobnie nic by mu się nie stało, gdyby jeszcze na rok został przy Bułgarskiej.

Sam zawodnik Lecha nie ukrywa jednak, że chce zmienić otoczenie. Nie interesuje już go gra w ekstraklasie, liczy na zagraniczny angaż w dobrej lidze, najlepiej w klubie, walczącym o najwyższe cele. Każdy z powyższych zespołów gwarantuje mu to, co chce. Czy Polak nie mierzy jednak za wysoko, a media nie przeceniają jego wartości rynkowej?

(Foto: Głos Wielkopolski)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi