Zamieszanie wokół transferów… Po co to komu?

Człowiek chciałby odpocząć trochę od piłki, ale nie może. Wiecie dlaczego? Otóż ludzie non stop rozmawiają o transferach. Kto przyjdzie? Kto odejdzie? Za ile, na ile? Jakiej jest narodowości? W co wierzy? Jakie wstawia zdjęcia na instagrama? Lubi chłopców czy dziewczynki? Jaką ma żonę? I tak dalej, i tak dalej… Nie rozumiem, czemu ludzie podniecają się tymi doniesieniami. Na końcu i tak wszystko zweryfikuje boisko, które szybko odcedzi ogórki od piłkarzy.

Przyznaję, jak byłem młodszy też interesowałem się, gdzie przejdzie dany zawodnik. Zastanawiałem się, ile będzie zarabiać i za jak dużą kwotę przeniesie się do innego klubu. Od kilku lat jednak zupełnie tego nie śledzę. Kiedy już zacznie się dana liga, spojrzę kto gra w jakim zespole i poczekam na efekty. Nic innego nie mogę zrobić, ponieważ nie jestem jasnowidzem i nie mam pojęcia czy przykładowy Jan Kowalski poradzi sobie w Szczakowiance Jaworzno, mimo że znałem go z wcześniejszych doskonałych występów z Odry Wodzisław.

Najgorsze jest to, że niestety pracując jako dziennikarz, teoretycznie powinienem się tym interesować i szukać newsów. Tylko mnie naprawdę tak to denerwuję, że nie mogę się nigdy za to wziąć. A jak jeszcze widzę, jak media bawią się „transferami”, to szlag mnie trafia. Spójrzmy przykładowo na okładkę „Przeglądu Sportowego” a propos Lecha Poznań. „Kolejorz” sprowadził iluś tam zawodników (serio, nie wiem ilu), ale sprzeda zaraz Jana Bednarka i prawdopodobnie opchnie też Dawida Kownackiego, a polski dziennik sportowy daje tytuł: „Lech słabnie”. Ok, rozumiem zamysł autorów. Czołowe postacie poznańskiej ekipy opuszczają drużynę, ale mimo wszystko to ze sobą nie gra. Oczywiście, może się okazać, iż nowi lechici są „ogórkami”, lecz nie należy ich skreślać na samym początku…

Tragiczny był też dopisek do tego tytułu: „Kolejorz jutro zaczyna grę w pucharach, a jego czołowi piłkarze jeżdżą po Europie, szukając nowych klubów”. To brzmi jakby Bednarek z Kownackim wzięli swoje CV w ręce i jeździli do europejskich drużyn prosząc o zatrudnienie. Stoper „Kolejorza” odchodzi za rekordową sumę do Southampton, a Kownacki wpadł w oko belgijskiemu Standard Liege. Chyba inaczej więc powinien wyglądać tekst na stronie tytułowej „Przeglądu Sportowego”, nie uważacie?

Lech wczoraj rozgromił 4:0 FK Pelister. Dwie bramki zdobył nowy nabytek lechitów – Mario Situm. Fani „Kolejorza” już się zachwycają swoim nowym zawodnikiem. Nie każę im przerwać ekscytacji, ale przypominam tylko, że to był na razie jeden mecz. Oczywiście, Chorwat może wciągnąć Lotto Ekstraklasę nosem, jednakże dajmy mu szanse pokazać większy wachlarz możliwości, niż strzelenie goli Macedończykom. Niemniej jednak poznaniaków trzeba pochwalić za szybkie skompletowanie kadry na nowy sezon. Trenerowi o wiele łatwiej pracuje się w takich warunkach.

Teraz odejdę od naszej ligi, ale zajmę się Polakiem. Robert Lewandowski jest obecnie najlepiej zarabiającym piłkarzem w Bayernie Monachium. Niedawno podpisał kontrakt do 2021 roku, co oczywiście nie skazuje go na grę w „FC Hollywood” do tego czasu, lecz jestem pewny, że mistrzowie Niemiec nie sprzedadzą w tym okienku transferowym kapitana reprezentacji Polski. Czemu? Otóż Carlo Ancelotti musi przede wszystkim znaleźć zastępców dla Philippa Lahma oraz Xabiego Alosno. Ponadto powinien wziąć pod uwagę fakt, iż Frank Ribery i Arjen Robben nie będą coraz młodsi i potrzebni są gracze, którzy w przyszłości ich zastąpią. Tymczasem gdyby monachijczycy sprzedaliby „Lewego”, musieliby znaleźć napastnika równie dobrego jak Robert. W stolicy Bawarii nie mogą więc sobie pozwolić na razie na jego sprzedaż. Dlatego wszystkim doniesieniom medialnym proszę nie wierzyć. Według mnie 28-latek jeszcze przez rok będzie występował u naszego zachodniego sąsiada.

Zdjęcie: shutterstock.

Łukasz Pazuła

Piłkę nożną pokochałem jako dziecko. Najpierw ganiałem za futbolówką na podwórku, później wieczorami podziwiałem swoich piłkarskich idoli w telewizorze. Futbol nie jest tylko moją pasją, stał się całym życiem. Dlatego cieszę się, że mogę śledzić jej historię na bieżąco, uczestniczyć w niej, a czasem zdawać relacje z niektórych wydarzeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi