Skarb Kibica: Sandecja Nowy Sącz

Rok temu nikt nie powiedziałby, że to właśnie Sandecja zagra w sezonie 2017/2018 w Ekstraklasie. Ba, niewiele wskazywało na to również zimą. Fantastyczna runda wiosenna podopiecznych Radosława Mroczkowskiego sprawiła jednak, że to oni już na kilka kolejek przed zakończeniem poprzednich rozgrywek mogli cieszyć się z upragnionego awansu. Radość w Nowym Sączu ogromna, spora była również i feta. Teraz jednak trzeba się wziąć do pracy, bowiem przed nimi najtrudniejsze miesiące w historii.

Sandecja to zespół, który wiosną sprawił sporą niespodziankę. Z drużyny, który od jakiegoś czasu stanowiła jedynie tło pierwszoligowych rozgrywek, teraz za sprawą świetnej postawy na boisku znalazła się na ustach całej piłkarskiej Polski. Nic dziwnego, za podopiecznymi Radosława Mroczkowskiego wspaniała wiosna. Swoją grą po prostu zasłużyli, żeby znaleźć się w tym miejscu. Czas radości i fetowania już się skończył. Teraz czas się wziąć do pracy. Włodarze Sandecji doskonale zdają sobie z tego sprawę, więc po raz pierwszy w historii klubu zorganizowali dla swoich piłkarzy obóz przygotowawczy. I tak nowosądeczanie spędzili ponad tydzień czasu w Gniewinie, gdzie oprócz ciężkich treningów, mieli okazję zmierzyć się także w kilku sparingowych spotkaniach ze znajdującymi się tam rywalami. I trzeba przyznać wyglądali w nich naprawdę dobrze. Zwycięstwo z Arką Gdynia, minimalna porażka z Lechią Gdańsk – to pozwala optymistycznie patrzeć w przyszłość.

Tak naprawdę bardzo ciężko powiedzieć jaką drużyną jest Sandecja i o co będzie ona walczyć w najbliższym sezonie. Eksperci wskazują, że może być to utrzymanie, lecz polskie rozgrywki potrafią być nieprzewidywalne, a postawa nowosądeczan okryta jest sporą tajemnicą. Ekstraklasa – cokolwiek by o niej nie mówić – stanowi nieco wyższy poziom niż 1. liga, w której występowali do tej pory. Dla większości z podopiecznych Radosława Mroczkowskiego gra na tym poziomie rozgrywek nie będzie jednak nowością. W jej szeregach bardzo doświadczeni zawodnicy – między innymi Grzegorz Baran, Maciej Korzym, Wojciech Trochim, Tomasz Brzyski oraz Mateusz Cetnarski. To oni będą stanowić podporę tego zespołu i pomogą wprowadzić debiutujących Filipa Piszczka, Adriana Danka, Michała Szeligę czy innych młodych zawodników, którzy jak dotąd Ekstraklasę oglądali jedynie z daleka. Sandecja będzie stanowiła więc poniekąd szaloną fuzję młodości z doświadczeniem. Jak zagra to w praktyce?

Początek z pewnością nie będzie łatwy. Nowosądeczanie rozpoczynają od bardzo ciężkich spotkań. W pierwszych trzech meczach zmierzą się z trzecim zespołem ubiegłego sezonu, zdobywcą Superpucharu oraz mistrzem Polski. Trzy bądź co bądź duże firmy, które potrafią zwyciężać. Jest więc czego się bać. Te starcia sporo powiedzą na temat obecnej formy Sandecji. Ale z pewnością nie wszystko, bowiem historia nie raz pokazała, że początek sezonu nie świadczy jeszcze o tym jak dane rozgrywki się zakończą.  Na niekorzyść beniaminka zadziałać może fakt, że na razie swoje domowe spotkania rozgrywać będą na stadionie Bruk-Bet Termaliki. Z powodu remontu własnego obiektu, ich kibice na ligowe boje muszą jeździć do oddalonej o około 80 kilometrów Niecieczy. Nie powinno to nikogo jednak zniechęcić. Fani na ten historyczny awans czekali od dawna i teraz zrobią wiele, by wesprzeć swoich podopiecznych w tych ciężkich miesiącach.

Drużynie pomóc nie będzie mógł Maciej Małkowski. Uraz uniemożliwił mu powrót do treningów. To największa obok Kamila Słabego, który zagra w zespole Słoników, strata w zespole Sandecji. Przed startem rozgrywek do zespołu dołączyło natomiast kilku doświadczonych i uznanych już piłkarzy. Obiecująco wyglądają transfery Mateusza Cetnarskiego oraz Tomasza Brzyskiego, fajnie zapowiada perspektywa odbudowania się tutaj także Jonatana Strausa. W sparingowych spotkaniach efektownie i co ważniejsze efektywnie prezentował się Aleksandar Kolev. Największą tajemnicę stanowi natomiast ściągnięty z Ethnikos Achnas bułgarski obrońca Plamen Krachunov. Jak poradzą sobie w Ekstraklasie?

***

Kluczowy piłkarz: Mateusz Cetnarski

W Sandecji nie brakuje zawodników, którzy na swoje nazwisko zdołali już zapracować. Jest tutaj Tomasz Brzyski, Maciej Korzym czy Maciej Małkowski. To jednak Mateusz Cetnarski wydaje się być tym, który ma poprowadzić Sandecję do zwycięstw w Ekstraklasie. Jego kariera zataczała już przeróżne meandry. Wielki talent Śląska Wrocław, spadek z Widzewem Łódź, wspaniały sezon w Cracovii oraz nieco słabsze ostatnie miesiące, podczas których więcej czasu spędzał na ławce rezerwowych, do końca martwiąc się o utrzymanie Pasów.  Zwycięzca Turbokozaka do Sandecji przychodzi jednak jako gwiazda i ze swoim doświadczeniem oraz charakterem ma wszystko, aby ten ciężar unieść. Prawie 220 spotkań w Ekstraklasie, 33 gole, 38 asyst to już spory jak na 29-latka dorobek. Do tego kilka meczów rozegranych w ramach europejskich rozgrywek. Transfer do Nowego Sącza może wydawać się krokiem w tył, ale tak naprawdę jest możliwością zrobienia kilku w przód, by już niedługo powrócić do grona najlepszych zawodników w lidze.

Odkrycie (?) sezonu: Adrian Danek

Łatka syna prezesa wbrew pozorom nie jest łatwa do odklejenia. A Adrianowi Dankowi niewielu ją przypisuje. Na swoją silną pozycję w zespole na zapleczu Ekstraklasy zapracował sobie sam. W Sandecji spędził praktycznie całe swoje dotychczasowe życie, więc dla niego ten awans smakuje wyjątkowo. Bardzo związany z zespołem, na boisku z pewnością da z siebie wszystko. A jeżeli nie zabraknie mu motywacji, to ma szansę rozbłysnąć na arenach najlepszych polskich rozgrywek. Nie było mu dane w nich jak na razie występować. Na swoim koncie ma 68 meczów na ich zapleczu, przy czym z każdym sezonie spędzał na murawie coraz więcej czasu. Czy i w tym roku tendencja będzie wzrostowa? W sparingach spisywał się dobrze, zdobywając bramki między innymi z Arką Gdynia.  Jak długo będzie czekał na debiutanckiego gola w Ekstraklasie?

Trener: Radosław Mroczkowski

Trener Mroczkowski po ponad czterech latach powraca na areny Ekstraklasy. W tym czasie w najlepszych polskich rozgrywkach zmieniło się sporo, lecz wydaje się, że główny atut 49-letniego szkoleniowca wciąż pozostaje w cenie. Zarówno  podczas pracy w roli selekcjonera reprezentacji Polski do lat 23 jak i trenera łódzkiego Widzewa dał się poznać jako człowiek doskonale wprowadzający młodzież oraz potrafiący poprowadzić debiutantów. A to może okazać się w Sandecji kluczowe. Oprócz doświadczonych Macieja Korzyma, Mateusza Cetnarskiego czy Wojciecha Trochima, w swoich szeregach Radosław Mroczkowski ma również zawodników, którzy dopiero będą stawiać swoje pierwsze kroki w Ekstraklasie. I wydaje się być właściwą osobą, by im w tym pomóc. To już jego trzeci sezon w Sandecji, z niektórymi piłkarzami (np. Bartłomiejem Kasprzakiem) zna się od lat. Doprowadził ich do największego sukcesu w historii klubu. Czy w ciągu najbliższych miesięcy uda mu się ponownie wznieść swoich zawodników na wyżyny? Raz już tego dokonał – to pod jego wodzą łódzki Widzew po raz ostatni siedział w fotelu lidera. To w przypadku zespołu z Nowego Sącza wydaje się mało prawdopodobne. Kto jednak wie na co stać byłego asystenta Leo Benhakkera?

Przewidywania: bezpieczne utrzymanie

Awans Sandecji mógł być dla wielu zaskoczeniem. Nic dziwnego – klub z około 85 tysięcznego miasta bez jakiejkolwiek przeszłości w Ekstraklasie. Trzeba jednak pamiętać, że to solidna firma, drużyna która bardzo poważnie podchodzi do swoich zadań. I przede wszystkim bardzo rodzinny zespół – wielu z zawodników występuje w Nowym Sączu od lat, zżyło się z tym miejscem. W drużynie panuje fantastyczna atmosfera, która może pomóc im w tych najtrudniejszych chwilach. Na pewno nie będzie łatwo, lecz wszystko w ich nogach. A tych z pewnością podopieczni Radosława Mroczkowskiego odstawiać nie będą. Stanowią pewną niespodziankę, szaloną fuzję doświadczenia z młodością. O tym na co ich stać sporo powiedzą pierwsze trzy – wyjątkowo wymagające mecze. Wydaje mi się jednak, że choć górna ósemka wydaje się wątpliwa, to o utrzymanie nie będą musieli się martwić.

OCENY FORMACJI:

Bramkarz 6/10

Na tej pozycji w zespole Radosława Mroczkowskiego konkurentów jest dwóch: Łukasz Radliński oraz Michał Gliwa i tak naprawdę bardzo ciężko przewidzieć, który z nich grał będzie pierwsze skrzypce. W ubiegłym sezonie w większość spotkań występował ten pierwszy – bardzo doświadczony golkiper może pochwalić się ponad 200 meczami w 1. lidze. Kłopot w tym, że mimo 34 wiosen na karku nie miał jeszcze okazji grać w Ekstraklasie. Tutaj jak wiemy panują nieco inne, a przeciwnicy jakby mocniejsi. Blaski i cienie najlepszych polskich rozgrywek doskonale zna natomiast Michał Gliwa. 72 spotkania w barwach Zagłębia Lubin oraz Polonii Warszawa może nie zawsze należały do najbardziej udanych, ale z pewnością sporo go nauczyły. Do tego półtora roku w Rumunii i jeden mecz w reprezentacji Polski. To już całkiem przyzwoity dorobek. W końcówce ubiegłego sezonu to on stał między słupkami. Czy tak będzie i w nadchodzących miesiącach?

Obrona 6/10

Na zapleczu Ekstraklasy to właśnie defensywa była najmocniejszą stroną Sandecji. Tylko 29 goli w 34 meczach ubiegłego sezonu – to naprawdę godny pochwały wynik. Nawet jeżeli rywale nowosądeczan nie należeli do największych tuz futbolu. I w najbliższych rozgrywkach wydaje się, że obroną będzie zespół Radosława Mroczkowskiego stał. Latem linię defensywy opuścił co prawda Kamil Słaby, ale w jego miejsce pojawiło się dwóch znanych już na naszych boiskach lewych obrońców – Jonatan Straus oraz Tomasz Brzyski. Tutaj walka o miejsce będzie więc zacięta. Oprócz nich na murawie zaprezentują się prawdopodobnie Lukas Kuban, Michal Piter Bućko czy Adrian Basta. Jak zaprezentują się w Ekstraklasie?

Pomoc 5/10

Trzon środka pola w Sandecji pozostanie niezmienny. Piłkarze, którzy dali klubowi historyczny awans teraz będą mieli okazję zawalczyć na boiskach Ekstraklasy. Dla wielu z nich jest to powrót na boiska najwyższej polskiej klasy rozgrywkowej. Bartłomiej Kasprzak, Bartosz Dudzic czy Grzegorz Baran doskonale znają panujące tutaj warunki. Sporym wzmocnieniem będzie Mateusz Cetnarski, który powinien od razu wskoczyć do wyjściowego składu. Zobaczymy go w samym środku, na skrzydłach można spodziewać się natomiast wspomnianego już wcześniej Dudzica oraz młodego Adriana Danka.

Atak 5/10

Jeszcze kilka tygodni temu zdecydowanym numerem jeden byłby tutaj Maciej Korzym, jednak urazy podczas okresu przygotowawczego sprawiły, że jego występy stoją pod znakiem zapytania. Dobra postawa w sparingach sprawiła, że najprawdopodobniej od pierwszych meczów zobaczymy tutaj sprowadzonego ze Stali Mielec Aleksandara Koleva. Napastnik zdobywał bramki w kolejnych meczach towarzyskich i dlatego wydaje się, że na początek Radosław Mroczkowski postawi właśnie na niego.

Przewidywania jedenastka:

Sandecja Nowy Sacz 4-2-3-1 football formation

3 pytania do… Jonatana Strausa:

– Zarówno eksperci jak i kibice typują Sandecję jako jeden z zespołów, które do końca będą walczyć o utrzymanie. Jak ty to widzisz?

– Przewidywania przewidywaniami, ale później boisko wszystko zweryfikuje. Jeszcze rok temu nikt nie przewidywał, że Jagiellonia będzie wicemistrzem Polski. Ja widzę dużą jakość w naszym zespole. Jeżeli tylko wytrzymamy łatkę  beniaminka, wąskiej kadry czy małego budżetu, to myślę, że sobie poradzimy. Musimy tylko cierpliwie pracować, walczyć o każdy centymetr boiska. Naszym pierwszym celem jest oczywiście utrzymanie, ale myślę że jeżeli dołożymy do tego to, czego wymaga od nas na treningach trener Mroczkowski to możemy pokusić się  nawet o walkę o pierwszą ósemkę.

– Mówi się, że na drodze ku sukcesowi Sandecji może stać wąska kadra. Zgadzasz się z tym?

– Na razie nie ma nas wielu, ale przecież liga się jeszcze nie zaczęła. Mam nadzieję, że w tym okienku jeszcze ktoś do klubu dojdzie. Uważam, że rywalizacja w zespole jest bardzo potrzebna. Przed nami cały sezon, a co za tym idzie, za moment pojawią kartki, kontuzje, drobne urazy. To wszystko sprawi, że niektórzy zawodnicy automatycznie zaczną nam wypadać. Taka już jest piłka i po to w zespołach jest więcej niż tych 18 zawodników. Z drugiej strony wiadomo też, że Sandecja to nie jest Legia Warszawa, Lech Poznań czy Lechia Gdańsk, które mają bardzo szerokie kadry ze wszystkimi zawodnikami na równym poziomie. My jesteśmy klubem troszeczkę biedniejszym, ale chcemy pokazać, że pieniądze nie grają.

– W ubiegłym sezonie Sandecja straciła zaledwie 29 goli, co świadczy o mocnej linii defensywy. Nie boisz się konkurencji na swojej pozycji?

– Przecież nie wiadomo czy zacznę sezon od razu w pierwszym składzie. Na pewno zrobię wszystko, aby tak się stało. Podnoszę rękawicę i będę o to walczył podczas każdego kolejnego treningu. Mam nadzieję że wszystko jest w „moich nogach”. Czy mam szanse? Po pierwsze – linia obrony była mocna, natomiast myślę, że nie ma ludzi nie do zastąpienia. Po drugie uważam, że 1 liga trochę się od tej ekstraklasy różni. Tutaj już są poszczególni gracze czy to na skrzydłach czy to w ataku, którzy robią tę różnicę. Widzę jednak, że my będziemy tę różnicę niwelować, bo drużyna jest bardzo dobrze zorganizowana w obronie. Po tym co widzę na treningach, myślę że podołamy w Ekstraklasie. Jestem pozytywnie nastawiony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi