Pasquato, czyli „nowy Del Piero” już w Legii

Transfer z Juventusu do Legii. Technicznie wszystko wygląda cudownie, ale aż tak idealnie nie jest. Cristian Pasquato w barwach aktualnego mistrza Włoch zagrał tylko raz, a potem błąkał się po wypożyczeniach, by znaleźć przyjazną przystań w Warszawie. Przy Łazienkowskiej podpisał dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia o kolejny rok. Przed nim spore wyzwanie. 

Odkąd Vadis Odidja Ofoe opuścił Polskę i przeniósł się do Grecji, władze mistrza Polski bez wytchnienia poszukiwały kreatywnego rozgrywającego, który załatałby dziurę po stracie Belga. Wreszcie sięgnięto po wspomnianego Włocha z ciekawym CV. 28-latek nie wahał się długo i dość szybko przystał na propozycję stołecznego klubu. Nie ma się jednak co łudzić, że jego gra będzie przypominać najlepsze momenty VOO. Pasquato to inny typ zawodnika.

Urodzony w Padwie pomocnik potrafi być błyskotliwy, obdarzony jest silnym strzałem z daleka, szybko biega z piłką przy nodze, a jego prostopadłe podanie bywa chirurgicznie precyzyjnie, ale zdaje się, że za rzadko korzysta ze swoich atutów. Nie jest na pewno tak, że w każdym meczu z taką samą werwą i efektywnością prowadzi ataki swojego zespołu. To nie klasyczny rozgrywający, bez którego uczestnictwa nie obejdzie się żadna akcja drużyny. Posiada za to inny atut. Jednym niekonwencjonalnym podaniem potrafi przełamać linię obrony i wypracować swojemu partnerowi idealną pozycję do zdobycia gola.

Zapowiadał się świetnie. Zaczęto namaszczać go na „nowego Del Piero”, ale na miano to stanowczo nie zasługiwał i dotyczyło ono raczej klubu, w którym grał, niskiego wzrostu i dobrej techniki. Mimo ładnej ksywy w Serie A się nie przebił, w Juventusie rozegrał tylko jedną minutę, a potem przez długie lata władze z Turynu wypożyczały go w przeróżne miejsca. Zazwyczaj do Serie B i trzeba mu przyznać, że na zapleczu włoskiej elity zazwyczaj prezentował się nieźle, a jeśli dodamy, że nigdzie nie mógł znaleźć stabilizacji, bo co sezon Juventus kierował go do innego zespołu, to można powiedzieć, że dla Pasquato termin „potrzeba aklimatyzacji” właściwie nie istnieje.

Jeśli 28-letni rozgrywający dostawał gdzieś poważną szansę gry, to w stopniu dostatecznym spełniał pokładane w nim nadzieje:

2010/11: Modena – 40 spotkań, 9 goli, 13 asyst

2013/14: Calcio Padova – 38 spotkań, 8 goli, 5 asyst

2014/15: Pescara – 33 spotkania, 6 goli, 7 asyst

Na kolejnym wypożyczeniu do rosyjskiej Samary Sowietow też było nieźle, bo skończyło się na 28 występach, 5 golach i 8 asystach. Solidnie. I to prawdopodobnie ten sezon w silnej, ale niedocenianej lidze rosyjskiej zaważył na decyzji Legii o sprawdzeniu go do zespołu Jacka Magiery. To uniwersalny zawodnik. Może grać na rozegraniu, obu skrzydłach i ataku. To może być bardzo ciekawe wzmocnienie mistrza Polski, ale na bezpośrednie, jeden do jednego zastąpienie VOO raczej nie ma co liczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi