Piłkarze Lecha zatarli dobre wrażenie

„Wygrywasz arcyważne spotkanie. Nie kompromitujesz się. Dajesz radość swoim kibicom, a także poczucie satysfakcji sobie. Wreszcie zrobiłeś na ludziach dobrego wrażenia i nagle robisz coś takiego.”

Formułka, którą można dopasować praktycznie do piłkarza każdego klubu na świecie, dotyczy tym razem zawodników Lecha Poznań. Super, świetnie, że wyeliminowali norwerskie Haugesund odrabiając straty z meczu wyjazdowego i mogą grać dalej w europejskich pucharach. Chwała im za to.

Całkowicie jednak nie rozumiemy tego, jak po zwycięstwie nie można wyjść na kilka minut i porozmawiać ze stojącymi przez kilkadziesiąt minut dziennikarzami wykonującymi swoją pracę. Lepiej wyjść – przypuszczamy – tylnym wyjściem i mieć w głębokim poważaniu, co by nie mówić, swój obowiązek jako piłkarz. Głównymi zadaniami dziennikarza piłkarskiego – autor tekstu siebie tak nie nazywa – jest między innymi poinformowanie swoich odbiorców o konkretnym wydarzeniu, ale także o jego kulisach. Rozmowy w mixzonie takimi kulisami są. Przez mixzonę przeszli tylko obcokrajowcy: Christian Gytkjaer, Lasse Nielsen i Mario Situm.

Piłkarze Lecha wywarli na nas bardzo dobre wrażenie, o czym można przekonać się chociażby czytając nasz pomeczowy komentarz z meczu, to jednak całkowicie go zepsuli ignoracją wobec ludzi, którzy wykonują swoją pracę i czekają na piłkarzy po kilkadziesiąt minuty. Ktoś trafnie wspomniał, że na Lewandowskiego można czekać trzy godziny (ale on i tak przychodzi szybko), ale na piłkarzy, którzy z problemami awansują do trzeciej rundy Ligi Europy? Chwała im za to, ale tutaj mówimy chyba o braku szacunku wobec dziennikarzy. Może stało się to przypadkowo, nie wiemy, ale niesmak pozostanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi