Tsubasa, Wełnicki i Radović – to wszystko piłkarze Legii Warszawa.

Krystian Juźwiak Kategorie: Główne  Wywiady Tagi: , , , , , , , , ,

Do rezerw Legii prowadzonych przez Krzysztofa Dębka trafiła czwórka obytych na niższych ligach zawodników. Największym echem odbił się transfer Tsubasy Nishiego. Czy Japończyk ma do zaoferowanie chociaż część umiejętności Kapitana Jastrzębia? Dlaczego postanowiono ściągnąć do rerezw podstawowego piłkarza Stomilu Olsztyn? Czy to znaczy, że Legia II przestanie być miejsce, gdzie będą się ogrywać młodzi piłkarze? A może to wszystko po to, żeby awansować do II ligi? I w końcu czy Jacek Magiera skorzysta z Tsubasy w meczu Ligi Mistrzów? Na te i na inne równe ciekawe pytania w rozmowie z nami odpowiada wspomniany Krzysztof Dąbek. Zapraszamy!

Tsubasa Nishi swoją pierwszą bramkę dla Legii zdobył w sparingu z Pilicą Białobrzegi (foto: Tomasz Drankowski via picbear).

Najgłośniejszy transfer Legii w tym sezonie to Tsubasa Nishi?

Najgłośniejszym transferem Legii w tym sezonie będzie Sadiku albo Pasquato. No, chyba że dojdzie jeszcze jakiś kluczowy gracz. A Tsubasa to rzeczywiście najgłośniejszy transfer. Tylko że Legii II (śmiech). Na razie jest głośniej o nim z powodu nazwiska, ale zapewniam, że i Nishi, jak i reszta nowych piłkarzy to dobrzy zawodnicy. A który okaże się największym wzmocnieniem rezerw, to dowiemy się dopiero po sezonie.

Oprócz Tsubasy do klubu przybyli m.in. Wełnicki i Turzycki. Zabiegał pan o te nazwiska?

Nie chciałbym wyrokować, że to są transfery na miarę pierwszej drużyny, ale cieszę się z tego, co się dzieje. Jesteśmy trzecioligowym klubem. Zrobiliśmy kilka transferów do klubu spoza akademii. A zwykle do rezerw przychodzili głównie młodzi zawodnicy z klubowych akademii lub drużyn patronackich. Dla wielu to zaskakujące, ale my ściągnęliśmy zawodników starszych, obytych na boiskach w niższych klasach rozgrywkowych. Dzięki temu Legia II będzie dojrzalsza. Nie chodzi tu tylko o średnią wieku, ale przede wszystkim o doświadczenie. I wierzę, że to ogranie wymieszane ze zdolną młodzieżą da nam dobre wyniki.

Co może pan powiedzieć po pierwszych treningach z nowymi zawodnikami?

Czuć pozytywne wibracje. Trenujemy od 10 lipca. Rozegraliśmy sparing z Pilicą Bałobrzegi, który wygraliśmy 8:1. W niedzielę pokonaliśmy 4:2 Motor Lublin, a więc silną drużynę, która ocierała się o awans do drugiej ligi. Nasi nowi piłkarze to ludzie o dużych umiejętnościach. Jeżeli mówimy już o Tsubasie, to mogę powiedzieć, że to jest ciekawy zawodnik. Jednak najważniejsza jest drużyna. Jeśli ktoś będzie dobrze wyglądał na tle drużyny, to wykreuje się kolejny Sebastian Szymański czy Michał Kopczyński.

Hipotetycznie, jeśli Jacek Magiera będzie potrzebował takiego Tsubasę na mecz Ligi Mistrzów, to on jest do dyspozycji trenera?

Jacek był już oto pytany w jedynym z wywiadów. Powiedział wtedy, że i Tsubsa, i Wełnicki, i Radović — to wszystko są piłkarze Legii Warszawa. Bez podziału na rezerwy czy U19. To wszystko są piłkarze Legii, a Jacek może skorzystać z każdego zawodnika, z jakiego tylko będzie chciał.

Mówi pan, że Tsubasa to ciekawy zawodnik.

I zapewniam, że nie chodzi tylko o nazwisko. Na pewno wszyscy z tego żartują i dzięki temu jest o nim głośno, ale nie mieszajmy temu chłopakowi w głowie. On musi się jeszcze odnaleźć w realiach gry Legii Warszawa. Ci wszyscy zawodnicy muszą doświadczyć tego, co znaczy gra z ”elką” na piersi, gdy rywal wychodzi na ciebie podwójnie zmotywowany, no bo to przecież Legia.

Do drużyny trafił też Tomasz Wełnicki

Nie tylko on. Jest jeszcze powracający po licznych wojażach, Łukasz Turzycki, piłkarz, który ma Legię głęboko w sercu. Trafił też do nas Mateusz Majewski, jeden z najlepszych napastników minionego sezonu w III lidze, grupie mazowieckiej. Do tego wspomniani Nishi i Wełnicki. Ta czwórka zawodników z domieszką naszej zdolnej młodzieży, w wielu przypadkach Mistrzów Polski juniorów w różnych kategoriach wiekowych, oraz zawodników pierwszej drużyny, którzy będą się odbudowywali w naszej dwójce, myślę, że z tego powstanie dobry zespół.

Tomasz Wełnicki po podpisaniu kontraktu z rezerwami Legii (foto: Legia.com)


Zatrzymując się przy Wełnickim.To jest piłkarz, który w ostatnim sezonie był podstawowym piłkarzem Stomilu Olsztyn. To marka ”Legia” skłoniła go do tego, by zamienić pierwszą ligę na trzecią?

O to trzeba byłoby go zapytać. Dopiero się poznajemy. Wszyscy nowi piłkarze są bardzo zadowoleni z tego, co oferuje im nasza drużyna. Legia na pewno pomoże im się rozwijać. To, że do rezerw trafił Wełnicki czy Nishi odbija się głośnym echem. Nie chodzi tylko o to, że o tych piłkarzach jest głośniej niż zwykle. Mamy teraz mnóstwo chętnych do gry w Legii II.

A to nie jest też tak, że w rezerwach Legii można zarobić więcej niż w takim Stomilu?

Oj to są sprawy, które dzieją się w pokojach dyrektorskich. Jak mówiłem: my dopiero się poznajemy i nikt nikomu nie zagląda w portfel.

Wzmocnienia oznaczają, że nie będzie już czegoś takiego jak zsyłanie piłkarzy do rezerw?

Wbrew pozorom przesunięcie do rezerw to nigdy nie jest kara. Kwestia wypracowania u zawodników motywacji. Tu już dużo będzie zależeć i od Jacka Magiery, i ode mnie. Dla młodych piłkarzy, którzy trafią do nas z akademii, to ma być szansa. Dla tych, który zostaną przesunięci z góry, to też ma być okazja do odbudowania formy po kontuzji czy po prostu pokazanie się z dobrej strony. Myślę, że w tym roku zaciśnimy tę współpracę na linii pierwsza drużyna-rezerwy i będzie to sprzyjało rozwijaniu tych pozytywnych aspektów gry w Legii II.

Mimo wzmocnień i tego, że będzie mógł pan liczyć na zawodników z pierwszego składu, to wciąż nie powiedział pan, że gracie o awans do drugiej ligi.

Ponieważ to nie jest cel tej drużyny. My o awans bijemy się odkąd Młoda Ekstraklasa, została zastąpiona piłką seniorską. Bijemy się oto co roku. W ostatnich dwóch sezonach byliśmy bardzo blisko II ligi. Oczywiście zbyt duża liczba zejść piłkarzy do juniorów, żeby tam walczyć o Mistrzostwo Polski, osłabiła nasz zespół. Teraz mam nadzieję, że te zejścia będą mniej inwazyjnie działać na nasz zespół i uda się utrzymać równą formę przez cały sezonu.

Awans może być co najwyżej celem numer 1B. Natomiast cel numer 1A to stworzenie w tej drużynie takiej dojrzałości, żeby była on super miejscem do rozwoju. Przede wszystkim chcemy kreować takich zawodników jak Kopczyński, Makowski czy Szymański.

Gdyby awans zależał od jednego meczu, to po prosiłby pan Jacka Magierę o dwóch-trzech piłkarzy z pierwszego składu?

Trener Legii II, Krzysztof Dębek (foto: Legia.com)

Cały sezon będziemy się głowili nad tym, żeby nie doszło do takiej sytuacji. Żeby przed ostatnim spotkaniem w lidze awans był już pewny. Nie ma co czekać do ostatniego meczu (śmiech). Nie zawsze przeładowanie zespołu graczami pierwszego zespołu jest dobre. Czasami to trzeba złożyć z tych elementów jak doświadczenie, młodość i przebojowość. Wtedy to naprawdę fajnie wychodzi. Wystarczy spojrzeć na ostatnie rundy, kiedy do zespołu schodzili Kopczyński czy Vranješ. Wtedy młodzi zawodnicy czuli się pewniej i mogli wykorzystać swoją młodzieńczą fantazję.

Na ”Weszło” można było wyczytać, że chce pan jeszcze Norberta Misiaka w drużynie.

Nie, nie, nie. To było tylko takie gdybanie. Nie ma żadnego tematu. Norbert teraz powraca po kontuzji i gdzieś, ktoś coś powiedział, ale to nie jest tak, że on zaraz do nas dołączy. Dzisiaj Norbert jest bez klubu, więc myślę, że jakby chciał się odbudować, to Legia wyciągnie do niego rękę. To wychowanek Legii, który ma ”elkę” w sercu.

Pana prywatny cel to być kolejnym Jackiem Magiera?

Chryste, zadaje pan dzisiaj naprawdę ciekawe pytania (śmiech). Podążam swoją własną ścieżką. Jestem w tym klubie 15 lat i widzę się w piłce seniorskiej i powoli podążam drogą, którą Legia wskazuje mi Legia. Mam plany, dzisiaj zostawię je dla siebie, a co do Jacka Magiery, to nawet nieśmiałym robić takich porównań. Ja staram się rozwijać i dawać coś od siebie moim zawodnikom. Myślę, że dobra praca zostanie kiedyś nagrodzona i będzie można się piąć w górę.

(Foto: Tomasz Drankowski via picbear)

 

WARTO PRZECZYTAĆ

Newsy
Babiarz w Atenach

Babiarz w Atenach

Jan Mazurek