Kowalczyk: ”Nie patrzę na to, że trenowałem w Liverpoolu”

Krystian Juźwiak Kategorie: Główne  Wywiady Tagi: , , , ,

Po treningach z Simonem Mignoletem można się jeszcze czegoś nauczyć w II lidze? Dlaczego chłopak, który bronił strzały Balotelliego, przegrywa rywalizację z Tobiaszem Weinzettelem? W tym sezonie to on będzie pierwszym bramkarzem Odry Opole? I na co stać ”Oderkę” w I lidze? Szybka rozmowa z młodym bramkarzem opolskiego klubu, Bartoszem Kowalczykiem.

Rozmawiam z „jedynką” w bramce Odry Opole?

To się okaże. Nie dostałem jeszcze jasnej informacji od sztabu szkoleniowego, że to ja będę podstawowym bramkarzem. Ciężko mi cokolwiek mówić, ale czuję, że wykonałem dobrą pracę podczas letnich treningów i zasługuję na zaufanie trenera. Ale kto będzie „jedynką”, tego dalej nie wiem. Na pewno trener ma spory dylemat na kogo postawić.

W ostatnim sezonie zagrałeś tylko jedno spotkanie. Teraz nie będzie łatwiej, bo do drużyny dołączył Mateusz Kuchta.

Wcześniej też było trzech dobrych bramkarzy i rywalizacji stała na naprawdę wysokim poziomie. Zdaję sobie sprawę z tego, że w nowym sezonie konkurencja będzie mega ciężka, ale to dobre dla każdej ze stron. My możemy się rozwijać, a Odra może być spokojna o obsadę bramki.

Za każdym razem, gdy musiałeś usiąść na ławce, pojawiała się frustracja?

Oczywiście, że czułem frustracje. Co miałem czuć, będąc tylko rezerwowym? Ale frustracja zmieniała się w sportową złość. To dawało mi solidnego „kopa”, żeby jeszcze intensywniej trenować. Myślę, że nie dostałem tyle szans, na ile zasłużyłem. Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że przyszedłem w trakcie sezonu, a Tobiasz Weinzettel miał już wtedy bardzo mocną pozycję. Dostałem od trenera tę jedną szansę i cieszę się, że chociaż ten jeden raz mogłem pokazać cząstkę swoich możliwości.

Ten jeden jedyny mecz dostałeś, bo już byliście pewni awansu?

Raczej dla tego, że pierwszy bramkarz doznał kontuzji, aczkolwiek warto zaznaczyć, że to nie był jakiś bardzo poważny uraz. Jakby to był ważny mecz, to pewnie Tobiasz by zagrał, ale z tego względu, że mieliśmy już zapewniony awans — to była kwestia tego, czy zajmiemy pierwsze, czy drugie miejsce — trener zdecydował, że ja wystąpię. Wygraliśmy 3:0 z Polonią Bytom. Myślę, że dobrze wypadłem.

Siedząc na ławce rezerwowych, myślałeś już o odejściu?

Nie mogłem nigdzie odejść, bo przecież przyszedłem w trakcie sezonu. Myślałem nad tym, żeby ewentualnie iść na wypożyczenie. Jednak widziałem, że jeśli zostanę w Odrze, to realnie mam szansę na zostanie pierwszym bramkarzem. Bardzo ciężki cel do zrealizowania, ale możliwy.

W nowym sezonie masz dodatkowy atut: jesteś jedynym młodzieżowcem wśród bramkarzy.

To na pewno jest plus. To też fajna opcja dla trenera, że może wystawić młodzieżowca na bramce. Z tym że trzeba wziąć pod uwagę, że Tobiasz i Mateusz mają tę przewagę, że są po prostu bardziej doświadczeni. Spójrz na Mateusza: Górnik Zabrze, GKS Katowice i przede wszystkim on grał już w I lidze. A Tobiasz jest od dwóch lat numerem jeden w Odrze. Dla kibiców to będzie zaskoczenie, że ktoś inny może zacząć sezon w podstawie, a nie on.

 

Bartek w barwach akademii Liverpoolu/ foto: The Academy Liverpool FC

To nie jest też tak, że treningi z pierwszą drużyną Liverpoolu stały się trochę twoim przekleństwem?

Nie patrzę na to, że trenowałem w Liverpoolu. Ba, już o tym zapomniałem. Fajnie, że miałem tę możliwość trenowania z Mignoletem czy Bogdanem, ale to przeszłość. Liczy się to, co jest teraz. Liczy się gra w Odrze. Przychodząc do klubu, wiedziałem jaka jest sytuacja. Wiedziałem, że to Weinzettel jest jedynką. Moim celem było mu tę jedynkę zabrać. Mam jeszcze dwa lata kontraktu i czas pokaże, czy transfer do Opola, to była dobra decyzja.

Zapytam wprost. Po treningach z Mignoletem czułeś się lepszy od bramkarzy Odry?

Nie było czegoś takiego. Daleko mi do takiego podejścia. Wiem, że w Polsce też są bardzo dobrzy bramkarze. Czy Tobiasz, czy Mateusz, czy ktoś inny, to wszystko naprawdę solidni piłkarze. Mieliśmy bardzo wyrównaną rywalizację. Po prostu Tobiasz miał to szczęście, że grał i mógł zaprezentować swoje umiejętności na boisku. A czy ja czułem się lepszy? Na pewno nie czuje się gorszy. Dałem trenerowi argumenty, za tym, że to ja powinienem być pierwszym bramkarzem.

W takim razie po doświadczeniach zebranych na treningach ‚The Reds’ w II lidze można było się jeszcze czegoś dowiedzieć?

Przede wszystkim uczyłem się polskiej piłki. Nasz rodzimy futbol znałem tylko jako junior. Potem wyjechałem do Anglii, a tamtejsza piłka jest całkowicie odmienna niż ta, z którą spotkałem się w II lidze. W Polsce jest więcej fizyczności. Mecze wygrywa się charakterem. Szkoła bramkarska w Anglii jest całkowicie inna. Przestawienie się z tego, co wyszkoliłem już w Liverpoolu, na polską specyfikę gry bramkarza było trudne. Musiałem doszkolić pewne elementy. Trening bramkarski w Anglii, a szkoła bramkarska w Polsce to dwa diametralnie różne światy.

W międzyczasie miałeś okazje sprawdzić się na tle zespołu z Ekstraklasy. Jak wrażenia po meczu z Wisłą?

Grałem też przeciwko Zagłębiu Lubin. Jak wrażenia? Uważam, że zagrałem dwa dobre mecze i to na tle silnych zespołów. Mogę sobie zapisać to na plus, że pomimo braku doświadczenia spisałem się bardzo dobrze.

Miałeś coś do powiedzenia przy bramce Ondráška?

Ja wiem… Bardzo ciężki strzał. Do tego byłem zasłonięty. Wszystko się działo mega szybko. Ondrášek strzelił mocno z woleja. Niby krótki słupek, ale byłem zasłonięty przez obrońcę. Ciężko było jakkolwiek zareagować. Po meczu analizowaliśmy sytuacje z trenerem. Powiedział, że moje ustawienie było dobre. Gdyby napastnik Wisły oddał strzał na długi słupek, to spokojnie bym obronił. Ale Ondrášek wsadził nogę przed naszego obrońcę, który asekurował krótki słupek i strzelił na 2:0. Tak naprawdę mogłem to obronić tylko wtedy, gdybym był źle ustawiony, no akurat dobrze się ustawiłem (śmiech).

Pierwszy mecz w sezonie gracie z kolei ze spadkowiczem z Ekstraklasy. Obawiacie się Górnika Łęczna?

Trzeba wyjść pewnym siebie i iść po zwycięstwo. Nie ma co patrzeć na to, że Górnik grał w Ekstraklasie. Inna sprawa, że teraz to zupełnie inna drużyna. Sparingi z Wisłą i Zagłębiem Lubin pokazały, że my umiemy grać przeciwko wyżej notowanym zespołom. Z Zagłębiem to my mieliśmy przewagę prawie cały mecz, mogliśmy wygrać z ”Miedziowymi”, a Wisła też nas niezdominowała. Nikt się przed Łęczną nie położy, bo wcześniej byli w Ekstraklasie. Trzeba wyjść na boisko i dać maksa. Ważne, żeby się nie stresować, bo stres wiąże nogi, ale raczej nie będziemy mieli tego problemu.

Na co stać Odrę w I lidze?

Ciężko jednoznacznie powiedzieć. Uważam, że najlepszą metodą będzie patrzenie na najbliższy mecz. Musimy się skupić na tym, żeby każdy kolejny mecz wygrać. Tak robiliśmy w II lidzie i to przyniosło skutki.

(foto: Odra Opole)

WARTO PRZECZYTAĆ