Wiecznie drugi

„Ciągle ze wszystkim byłem drugi. Na tysiąc pięćset drugi, z polskiego drugi, w nogę drugi.” Cytat jest oczywiście z filmu „Nic śmiesznego”. Podejrzewam, że większość z Was droczy czytelnicy oglądało ten film. Jeśli nie to gorąco polecam. Wspomniane słowa Adama Miauczyńskiego często są cytowane w różnych tekstach bądź w zwykłych rozmowach przy piwie. Postanowiłem ich również użyć, ponieważ pasują mi one do moich przemyśleń.

Legia Warszawa sprowadziła do swojej drużyny Cristiana Pasquato oraz Armando Sadiku. Włoch zanim kopnął pierwszy raz piłkę w warszawskim stroju został okrzyknięty „drugim Vadisem”. Ba! W Juventusie gdy wchodził do zespołu, kibice marzyli, że stanie się „kolejnym Del Piero”. W Polsce obecnie niektórzy nazywają 28-latka „polskim Del Piero”. Albański napastnik „Wojskowych” miał na tyle szczęścia, że zdołał zaprezentować się w legijnym trykocie, zanim porównano go do Orlando Sa. Takich przykładów mogę podać więcej. Dawid Kownacki przechodząc do Sampdorii został nazwany „drugim Lewandowskim” we włoskich mediach. Paweł Olkowski gdy przechodził do Bundesligi miał się stać „następnym Piszczkiem”. Jak widzicie takie porównania nie zdarzają się tylko w naszym kraju. Za chwilę „Nowy Pele” – Freddy Adu – może przywdziać koszulkę Sandecji Nowy Sącz. Abstrakcja!

Pal licho, gdy piłkarz gra przynajmniej rok w seniorskiej piłce i faktycznie przypomina innego gracza, który wcześniej prezentował podobny styl. Spójrzmy na takiego Kyliana Mbappe. Chłopak stał się najmłodszym piłkarzem AS Monaco, który zaliczył swój debiut i strzelił gola w tym klubie. W obydwu klasyfikacjach wyprzedził Thierrego Henry’ego. Młody napastnik często jest porównywany do legendy Arsenalu, ale umówmy się, podobieństwo widać gołym okiem. Mimo wszystko unikałbym takich sformułowań, bo można się łatwo narazić na śmieszność. A już na pewno nie brzmimy poważnie, gdy wskazując palcem na Sadiku, mówimy, iż przypomina z wyglądu Sa. Albańczyk i Portugalczyk to dwaj inni zawodnicy. Portugalski snajper prezentował o wiele lepszą technikę, potrafił zagrać jeden na jeden i dysponował bardzo dobrym strzałem. O reprezentancie Albanii można na razie stwierdzić, że wie, jak ma się ustawić w polu karnym przeciwnika.

Pasquato natomiast nawet z wyglądu nie przypomina Vadisa Odjidję-Ofoe. Jak to stwierdził Marcin Szymczyk z Legia.Net, jedyna rzecz jaka jest u nich taka sama to pozycja na boisku. Na tym podobieństwa się kończą! Rozumiem, że niektórzy próbują wytłumaczyć innym, charakterystykę danego piłkarza, ale czy fakt iż Włoch gra jako ofensywny pomocnik, ma oznaczać, że poradzi sobie w Legii tak jak Belg? W Turynie natomiast myśleli, iż skoro stałych strzałów z rzutów wolnych uczył go sam Alessandro Del Piero, to włoski rozgrywający będzie co najmniej takim zawodnikiem jak „Alex”? Błagam! Uświadomcie sobie. Nikt nie lubi być tym „drugim”. Każda osoba pisze własną historię. Dajmy więc Pasquato, Sadiku, Kownackiemu, Olkowskiemu, Adu i innym zapracować na własne nazwisko.

Zdjęcie: legia.com

Łukasz Pazuła

Piłkę nożną pokochałem jako dziecko. Najpierw ganiałem za futbolówką na podwórku, później wieczorami podziwiałem swoich piłkarskich idoli w telewizorze. Futbol nie jest tylko moją pasją, stał się całym życiem. Dlatego cieszę się, że mogę śledzić jej historię na bieżąco, uczestniczyć w niej, a czasem zdawać relacje z niektórych wydarzeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *