Eintracht Frankfurt szansą dla Bielika?

Coraz więcej źródeł wskazuje na przenosiny utalentowanego polskiego obrońcy do Niemiec. Nie oznacza to jednak, iż Arsen Wenger postanowił ostatecznie zrezygnować z Krystiana Bielika. W grę wchodzi jedynie wypożyczenie, w czasie którego miałby grać na wyższym poziomie, rozwinąć się i dzięki temu szybciej trafić do pierwszej kadry Kanonierów.

Mimo iż Krystian Bielik ma dopiero 19 lat, dał już się poznać sporej części krajowych kibiców. Niestety nie była to zasługa wybornej gry i spektakularnych zagrań, a kontrowersji, które ciągną się zanim praktycznie od początku gry w seniorskiej piłce. Pierwsza z nich wiąże się z opuszczeniem Lecha na rzecz znienawidzonej w Poznaniu Legii. Chłopak, który wychował się w Wielkopolsce i trenował w młodzieżowej kadrze Kolejorza postanowił zmienić drużynę, której kibicuje się w całym regionie i dołączyć do obozu największego wroga. Mimo iż włodarze jego ówczesnego klubu wiązali z nim duże nadzieje, ten nie potrafił pogodzić się z ich polityką. Nie odpowiadała mu gra w rezerwach i mozolna praca, która w ostatecznym rozrachunku miałaby mu dać wyjazd na zachód, jako wciąż młody i rozwijający się, ale też w dużym stopniu ukształtowany zawodnik. W zamian za obietnicę gry w pierwszej drużynie postanowił przenieść się do Warszawy, by tam kontynuować swoją karierę.

W stolicy nie zagrzał jednak zbyt długo miejsca. W czasie jednej rundy rozegrał 177 minut w Ekstraklasie. Zazwyczaj prezentował się poprawnie. Nie można było zarzucić mu katastrofalnych błędów, ale nie sprawiał również wrażenia wybitnego. Na początku 2015 roku przyszła opiewająca na 2 mln € oferta z Arsenalu. Szybko została przyjęta, a piłkarz wytransferowany do Anglii. Wydaje się, iż najlepszy interes w tym wszystkim zrobił Bogusław Leśnodorski, który w łatwy sposób zgarnął do kasy Wojskowych pokaźną, jak na krajowe warunku, sumę. Pomimo iż wśród części środowiska zapanowała prawdziwa euforia i wieszczono młodemu (wówczas jeszcze defensywnemu pomocnikowi) karierę na miarę Roberta Lewandowskiego, każdy kto racjonalnie podszedł do tematu wiedział dwie rzeczy: po pierwsze, kwota którą zapłacono za Bielika nie jest szczytem możliwości, jakie kluby z europejskiej czołówki wydają na utalentowanych juniorów, a po drugie ten od początku był szykowany jedynie do gry w rezerwach. Nieszczęśliwie nie został oczkiem w głowie Arsena Wengera, na którym ten miałby opierać grę swojej drużyny, a jedynie jednym z wielu który dostał szansę zaprezentowania się w młodzieżowych rozgrywkach, by potem ewentualnie zostać spróbowanym w pierwszym zespole. I dostać szansę, bądź zostać sprzedanym za kwotę, która pozwoliłaby przynajmniej zwrócić inwestycję.

Ostatecznie nie spełniły się ani czarne, ani kolorowe scenariusze pisane przez przeciwników lub sympatyków Bielika. Nasz rodak nie wrócił szybko do kraju, aby kopać piłkę w jednej z niższych lig, jednocześnie nie podbił też Premier League (tak naprawdę nie dostał nawet szansy na zaprezentowanie się w pierwszym zespole z Londynu, bo trudno nią nazwać 33 minuty w niszowym Pucharze Ligi Angielskiej, gdzie większość czołowych ekip wystawia głębokie rezerwy), jednak w rozgrywkach juniorskich prezentował się na tyle dobrze, by skoczyć poziom wyżej. W styczniu obecnego roku został wypożyczony na 4 miesiące do występującego w Championship Birmingham City, trudno jednak powiedzieć, że swoimi umiejętnościami przerósł drugą ligę. Rozegrał 10, czyli nieco ponad połowę ze spotkań, do których był uprawniony, a jego zespół zwyciężył tylko w jednym z nich. Niestety, w trakcie pobytu w paszczy Lwa Albionu nie pozwolił o sobie zapomnieć rodzimym dziennikarzom oraz kibicom ze względu na sprawy pozaboiskowe.

Tym razem miało to związek z reprezentacją. Najpierw odmówił przybycia na zgrupowanie młodzieżówki, gdyż uznał za ważniejsze… trenowanie z Arsenalem. Chociaż patriotyzm i moralność zawodnika są jego prywatną sprawą, swoim zachowaniem wywołał zgorszenie wśród dużej liczby osób. Część z nich pragnęła jego dyskwalifikacji, inni go bronili. Ostatecznie obeszło się bez konsekwencji ze strony PZPN-u. Chociaż podobną decyzję podjął kiedyś nawet Kamil Glik (ten za to został wykluczony z gry w reprezentacji, co później zostało uchylone), Bielik znów pokazał swój niesforny charakter, tym razem plując nie na swój były klub, jak zrobił to z Lechem Poznań, także poprzez wypowiedzi dla mediów po transferze, ale również na kadrę ojczystego kraju. Kolejny skandal wybuchnął po pierwszym meczu rozgrywanych w tym roku Młodzieżowych Mistrzostw Europy. Krystian otwarcie ośmielił się skrytykować selekcjonera, jak i stosowane przez niego metody treningowe. O ile faktycznie dla wielkiego piłkarza z zachodu praca z trenerem juniorskiej kadry mogła nie być tak satysfakcjonująca jak trening z rezerwami Arsenalu, o tyle wylewanie swoich żalów w mediach nigdy nie jest dobrze widziane w środowisku. Bielik pozostawił kolejną rysę na swojej osobowości.

Teraz po naszego obrońcę swoje macki wyciąga niemiecki średniak, Eintracht Frankfurt. Można zaryzykować stwierdzenie, iż będzie to jego najważniejszy transfer w dotychczasowej karierze, który pokaże na jakim poziomie rzeczywiście jest Bielik. Zostanie zmuszony do walki o miejsce na boisku w drużynie z silnej ligi. Jeśli mu się to powiedzie, a na dodatek w czasie gry uda się zaprezentować co najmniej solidne umiejętności, będzie można osądzić, iż zrobił wystarczający postęp, aby przy dobrych wiatrach, za parę lat, wejść na naprawdę wysoki poziom. Jednak to zadanie nie należy do prostych. Na treningach przyjdzie mu rywalizować o wyjściową jedenastkę z Marco Russem oraz Davidem Abrahamem, czyli zawodnikami mającymi odpowiednio prawie 300 oraz ponad 100 gier w Bundeslidze…oraz innymi młodymi defensorami, którzy również nie będą chcieli zaprzepaścić swoich szans na kariery. Pewną nadzieją wydaje się powrót do Chelsea Michaela Hectora, który w ostatnim sezonie był jednym z podstawowych obrońców Eintrachtu, po tym jak Russ stracił całą rundę jesienną i część wiosennej przez poważną kontuzję. Mimo wszystko, można przypuszczać, iż pozycja reprezentanta Polski nie będzie zbyt wysoka, a ławka rezerwowych i ewentualne grywanie ogonów to wszystko na co go stać. Przynajmniej na początku przygody za Odrą. Jeśli jednak nie podoła stawianym wyzwaniom, nie będzie to oznaczało końca poważnej kariery. Równocześnie takie niepowodzenie postawi znak zapytania nad dalszym losem naszego rodaka. W dalszym ciągu będzie trwać w rozwidleniu, pomiędzy utalentowanym juniorem, a dorosłym graczem. Istnieje również ryzyko, iż znów dają o sobie znać pycha i arogancja. Ewentualne konflikty z klubowym trenerem mogą nie zostać potraktowane już tak łagodnie jak ataki na selekcjonera Dornę. Jeśli Bielik miałby nie zrobić poważnej kariery, to z dwójki złego lepiej, aby zawiniły zbyt niskie umiejętności. Szkoda byłoby zmarnować talent przez nieodpowiedni charakter.

Źródło zdjęcia: legia.net

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *