Javi Hernández został zawodnikiem Cracovii

Kolejny Hiszpan wraca do Ekstraklasy. Wczoraj Legia sprowadziła Inakiego Astiza, a dzisiaj Cracovia pomocnika Javiego Hernándeza, który jeszcze w zeszłym sezonie reprezentował Górnika Łęczna.

W ostatnim czasie Hernández dosyć często zmieniał kluby. Po odejściu ze szkółki Realu Madryt, przez następne lata błąkał się po Segunda Division B, czyli trzecim szczeblu jego rodzimych rozgrywek. Najpierw dołączył do UD Salamanca, czyli klubu z miasta w których się urodził i spędził pierwszy okres życia. Niestety, po dwóch sezonach, ze względu na ogromne zaległości finansowe, jego zespół został rozwiązany. Następnie trafił do CD Ourense, jednak tam również mu się nie poszczęściło. Wystarczył jeden rok, aby widmo upadku zajrzało do kolejnej drużyny, którą reprezentował. Ziściło się najgorsze i również CD musiało zakończyć swoje istnienie. Jednak zgryźliwi mogą powiedzieć, iż Hernández zapisał się w annałach obydwóch zespołów – jako jeden z przedstawicieli ostatniej kadry w historii. Następnie został zawodnikiem Burgos CF, a tam również nie zagrzał długo miejsca. Tym razem nie było to spowodowane upadkiem klubu, a chęcią zmiany otoczenia. Po dwóch rundach opuścił swoją ojczyznę i wyjechał do Rumunii. Reprezentował Poli Timisoara, pierwszy raz podczas życia grając w najwyższej krajowej lidze. Wystarczał jednak tylko jeden sezon, aby Hiszpan postanowił dalej zwiedzać świat. Tak trafił do Górnika Łęczna, którego koszulkę przywdziewał podczas batalii 2016/2017. Kiedy degradacja klubu z Lubelszczyzny stała się faktem, Javi wyemigrował do Azerbejdżanu. Jego przygoda z Gabalą była apogeum gwałtownych zmian, które w ostatnim czasie dokonywał. Jak widać kaukaski klimat nie przypadł mu do gustu, ponieważ już po dwóch miesiącach (i jednym meczu – w kwalifikacjach do Ligi Europy przeciwko Jagiellonii) zdecydował się na rozwiązanie kontraktu. W ten sposób stał się wolnym zawodnikiem, a dziś podpisał 12-miesięczny kontrakt z Cracovią, zawierający również klauzulę przedłużenia o 2 lata.

Hiszpan pozostawił po sobie w kraju nad Wisłą dobre wspomnienia. Pomimo iż nie udało mu się uchronić swojego zespołu przed spadkiem do I ligi, kiedy grał prezentował się zazwyczaj co najmniej solidnie, niejednokrotnie będąc wyróżniającym się zawodnikiem na boisku. Nie mógł liczyć na duże wsparcie kolegów z drużyny, a mimo to w 28 występach strzelił 4 gole i 9 razy asystował. Brał więc udział w ponad 1/4 wszystkich bramek, które w tamtych rozgrywkach zanotował klub z Łęcznej. Jeśli utrzymał dobrą formę, a Michał Probierz będzie w stanie efektywnie go wykorzystać, może dać kibicom Cracovii sporo radości.

Źródło zdjęcia: gornik.leczna.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *