Górnik znaczy emocje

Krzysztof Pulak Kategorie: Główne  Publicystyka

O niewielu drużynach w naszej lidze można powiedzieć, że mają określony styl. Kiedyś można było mówić w ten sposób o Wiśle Kasperczaka, Koronie Ojrzyńskiego czy Piaście Latala. Tymczasem serca nie tylko swoich kibiców zdobywa zabrzański Górnik, który siłą rozpędu po awansie czaruje przygotowaniem fizycznym i dyscypliną taktyczną, choć ekstraklasowego doświadczenia jeszcze mu brakuje.

9 punktów w sześciu meczach to nie jest oszałamiający wynik. Ale gdy dokładnie przyjrzymy się spotkaniom rozgrywanym przez 14-krotnych mistrzów Polski, to zauważymy, że w każdym kolejnym meczu „Górnicy” starają się prezentować swoją piłkę. Czasem brakuje chłodnej głowy (jak w spotkaniu z Jagą, gdy dwa rzuty karne pozbawiły podopiecznych Brosza punktów), co nie powoduje, że starcia Zabrzan  ogląda się mniej przyjemnie.

Po pierwszych kilku kolejkach niekwestiowanym królem Ekstraklasy został Igor Angulo. Najlepszy strzelec minionego sezonu I Ligi wszedł na najwyższy poziom rozgrywkowy pełen animuszu i hiszpańskiego luzu, który udzielił się jego kolegom z ataku. Nawet przy słabszej formie Baska, bracia Wolsztyńscy i Rafał Kurzawa umiejętnie pociągnęli ofensywną grę zespołu. Niestety kroku nie dotrzymała im obrona Zabrzan, która powtórzyła dokładnie te same błędy, co w meczu z Jagiellonią. Dwie głupie „jedenastki” i niemal wygrane starcie z Cracovią zakończyło się podziałem punktów.

 

Bardzo młoda drużyna mimo to wprowadza do Ekstraklasy mnóstwo entuzjazmu. Wymowny był głośny doping kibiców gości przy Kałuży po rozczarowującym zakończeniu meczu. Każde spotkanie u siebie ogląda komplet publiczności, co docenił nawet klub, proponując w zamian tańsze wejściówki na Puchar Polski. Cała ta otoczka powoduje, że być może oglądamy teraz wyczyny najciekawszego beniaminka od lat.

 

WARTO PRZECZYTAĆ