Peszkosceptycy krzyczą hura!

Spełnił się mokry sen dużej części kibiców Biało-czerwonych – Sławomir Peszko nie zagra w najbliższych meczach reprezentacji.

 

Ostatni raz skrzydłowy Lechii Gdańsk był w wysokiej formie mniej więcej w 2010 roku. Wtedy rzeczywiście prezentował international level i był istotnym punktem silnego Lecha Poznań. Śmiem twierdzić, że od tamtego momentu Peszko zaliczył tylko regres. W 1. FC Köln został zapamiętany tylko jak sprawca ekscesów alkoholowych i bójek z taksówkarzami. W angielskim Wolverhampton też nie widać było tego błysku w oku, który prezentował jeszcze w niebieskim trykocie Kolejorza.

 

W 2013 roku Sławomir Peszko został piłkarzem Parmy. Piłkarzem, to może za duże słowo, bo w słonecznej Italii rozegrał okrągłe 0 meczów. ‚Peszkin’ przebywał na liście płac włoskiego klubu, ale został wypożyczony do… 1. FC Köln. W Niemczech grał w miarę regularnie. Szału i błysku wciąż brakowało, ale dla ‚Koziołków’ zdążył zagrać ponad 80 spotkań. Trafił do Lechii Gdańsk. To powinien być majstersztyk. Może i Peszko na zachodzie radził sobie miernie, ale to przecież Bundesliga to jedna, jak nie dwie klasy wyżej niż Ekstraklasa. Takiemu Starzyńskiemu wystarczyło kilka treningów w Belgii, żeby brylować na polskich boiskach. Od Peszki wymagano więc sporo.

 

Prawda jest taka, że skrzydłowy Lechii utrzymuje równej formy. Co z tego, skoro jest ona co najwyżej niezła w warunkach Ekstraklasy. Są młodsi i zdolniejsi skrzydłowi niż Peszko. Ot, choćby Makuszewski. Jednak ‚Peszkin’ ma opinię piłkarza zadaniowego. Gościa, który perfekcyjnie wykonuje polecenia Nawałki. Przypomnijmy sobie mecz Polska — Niemcy na EURO 2016. 87 minuta, na boisko wchodzi właśnie Peszko. W 93 minucie as reprezentacji Polski sfaulował rywala nieopodal bramki Fabiańskiego. Gdyby Niemcy zamienili wolnego na gola, los Peszki w reprezentacji byłby już dawno przesądzony.

 

A wątpię, żeby Nawałka tłumaczył Peszce taktykę w ten sposób:

 

– Sławek kopnij Niemca tak, żeby się zesrał z bólu.

 

– Jawohl trenerze!

 

Peszko jednak w kadrze został. Co więcej, selekcjoner regularnie wysyłał mu powołania, mimo że forma zawodnika znacząco odbiegała od poziomu reszty reprezentantów. W meczach z Dania i Kazachstanem kadra będzie musiała radzić sobie bez skrzydłowego Lechii Gdańsk. Oczywiście, powołanie dostał, ale z gry wykluczyła go poważna kontuzja więzadeł. Peszkosceptycy krzyknęli głośne ”hura” i w końcu odetchnęli z ulgą.

 

Jednak szkoda, że Nawałka nie postanowił dowołać nikogo w miejsce ‚Peszkina’. Szansę mógł dostać jakiś młody piłkarz np. Frankowski z Jagiellonii czy jeszcze młodszy Szymański z Legii.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *