Meksyk 1985 i katastrofa, która mogła pogrzebać Mundial z 1986 roku

Wiktor Sobczak Kategorie: Główne  Publicystyka Tagi: , , , ,

W 1985 roku w Meksyku, a dokładniej w stolicy kraju – mieście Meksyk miała miejsce fatalna w skutkach katastrofa. Wydarzenie to wstrząsnęło nie tylko mieszkańcami stołecznego miasta, lecz sercami wszystkich obywateli rozsianych po całym kraju. Podczas tego feralnego czwartku, stolica budziła się do rozpoczęcia swoich codziennych czynności, kiedy to okropne trzęsienie ziemi o magnitudzie 8.1 w skali Richtera z epicentrum u wybrzeży stanu Guerrero zaskoczyło, zarówno samych obywateli kraju, jak i wszystkich tych, którzy przebywali obecnie w Meksyku. Na ulicach, w pracy, w szkołach i w tysiącach innych miejsc – wszędzie tam trzęsienie ziemi uderzyło z zaskoczenia. Według nieoficjalnych danych, tego dnia śmierć poniosło ponad 10.000 osób, a straty materialne metropolii szacowano w milionach dolarów.

Centrum miasta Meksyk było jednym z tych miejsc, gdzie trzęsienie ziemi uderzyło najmocniej, a dodatkowo, ucierpiał szpital Juárez, gdzie nie tylko umarły dziesiątki dorosłych pacjentów i personelu szpitalnego, lecz także wśród ofiar znalazło się wiele dzieci. Niektórym z nich udało się, jakimś cudem, przeżyć tę katastrofę. Wydarzenia te, jak można się domyślić, odbiły się na wszystkim – również na sporcie. Na stadionie bejsbolowym należącym do Seguro Social utworzono wtedy miejsce do składania ciał ofiar. Wszelkie wydarzenia sportowe mające się odbyć w tamtejszy weekend zostały odwołane, a nawet piłkarz Alberto Brailovsky uciekł z kraju w obawie przed nawrotem tego strasznego wydarzenia.

Wspominając o wydarzeniach sportowych, Meksyk przygotowywał się do jednego z najważniejszych wydarzeń futbolowych na globie – Mistrzostw Świata, które miało odbyć się 8 miesięcy później, już w 1986 roku. Po trzęsieniu ziemi pojawiły się dyskusje czy impreza ta dojdzie do skutku w kraju Azteków. FIFA niechętnie myślała o ponownej zmianie gospodarza, jako, że to Kolumbia miała być pierwotnym organizatorem turnieju, a w 1982 roku został on przekazany Meksykowi. Ojczyzna Arboledy została wyłączona z organizacji turnieju z powodu braku widocznych postępów w przygotowaniach do tego wielkiego wydarzenia. Meksyk, w tamtych czasach, nie był wcale wiele lepszym kandydatem na organizatora turnieju z powodu posiadania umiarkowanie rozwijającej się gospodarki, a tym bardziej z racji problemów z pierwszorzędną infrastrukturą.

Trzęsienie ziemi nie tylko skrzywdziło serca mieszkańców tego urokliwego kraju, lecz również mogło zaprzepaścić spełnienie ambicji innych. Kilka dni po tych tragicznych wydarzeniach, FIFA rozważała możliwości organizacji tego turnieju w  innym miejscem, które było gotowe do przyjęcia tego wydarzenia. Na kluczowego kandydata wyłaniały się Niemcy. Jednakże Guillermo Cañedo de la Bárcena, ówczesny prezydent Meksykańskiej Federacji Piłki Nożnej udał się do Szwajcarii, by bronić swojego interesu. Federacja miała już podpisane umowy z partnerami handlowymi na Mundial, a co więcej, wielu z nich współpracowało z tą imprezą co najmniej sześć razy. Cañedo nie mógł przepuścić takiej okazji.

Jedno ze zdań wypowiedzianych przez Cañedo, jakkolwiek nie było by smutne, przeszło do historii – „Miasto mogłoby się zawalić, jednak stadiony na Mundial jak stały tak stoją”. Takie podejście spotkało się z ogromną krytyką nie tylko w środowisku meksykańskim, lecz także na arenie międzynarodowej. Rob Hughes, redaktor Herald Tribune, należącego do The New York Times zakwestionował czy tak naprawdę Mundial miałby oznaczać dla Meksyku pomoc czy obciążenie, a futbol znajdował się dosłownie w „epicentrum”.

Hughes przedstawił również postać Henry’ego Cavana, ówczesnego wiceprezydenta FIFA, który zaproponował przesunięcie rozpoczęcia Mundialu, co nie spotkało się z zadowoleniem Cañedo. Mówi się również, że  prezydent Meksykańskiej Federacji Piłki Nożnej powiedział wiceprezydentowi FIFA, że media przesadzają z ogromem strat jakie poniosła stolica Meksyku, a co więcej, uderzenie było znacznie poważniejsze w innych miastach tego państwa. A wszystko to, żeby zaspokoić swoje chore ambicje i gonić za zyskiem.

Osiem miesięcy później, wraz z możliwością podjęcia jednej z najpoważniejszych wtedy decyzji, Cañedo dopiął swego i Mundial 1986 odbył się zgodnie z początkowymi założeniami z legendarnym Estadio Azteca na pierwszym planie.

Jak się następnie okazało, to właśnie na tym stadionie cały piłkarski świat był świadkiem niesamowitej bramki Manuela Negrete, a przede wszystkim tam Diego Maradona zdobył swoją kontrowersyjną bramkę, nazwaną później „Ręką Boga”. To właśnie w Meksyku w 1986 roku odbył się jeden z najlepszych turniejów Mistrzostw Świata w piłce nożnej. I pomyśleć, że przez chwilę to wszystko mogło się nie wydarzyć..

Poniżej wideo przypominające ten emblematyczny moment w historii światowego futbolu oraz zarys tego co przyniosła ta ogromna katastrofa dla Meksyku.

 

źródło: Colgados por el fútbol
tłumaczenie: Wiktor Sobczak

WARTO PRZECZYTAĆ