Chiżniczenko – Lewandowski ze Stepów

Krystian Juźwiak Kategorie: Dookoła piłki  Główne  Publicystyka Tagi: , , ,

Chiżniczenko – wielu widzi to nazwisko częściej niż własną dziewczynę. To pewien fenomen – Łukasza Fabiańskiego pokonał kopacz, który ledwie grał w miernej Koronie. I chociaż Kazachowi nie poszło w Polsce to, w ojczyźnie jest jedną z najjaśniejszych gwiazd. To taki Lewandowski ze Stepów.

W Kielcach widzieliśmy Chiżniczenkę niemal w całej okazałości. Silny, nie bał się wziąć rywala na plecy. Do tego dobrze się zastawiał i odnajdował w polu karnym. Największym problemem Siergieja była skuteczność. A właściwie jej brak. 26 meczów i tylko 1 gol to powód do wstydu. Szczególnie jak się jest napastnikiem. – Szkoda mi chłopaka. Nie wyszedł mu jeden mecz, potem drugi i się zablokował. Poza tym w klubie wystawiany był jako napastnik, a w kadrze występował na boku pomocy. – mówił dyrektor sportowy Korony, Andrzej Kobylański.

Choć Chiży w Polsce ewidentnie nie poszło, to w Kazachstanie jest najjaśniejszą gwiazdą. Piłkarsko to taki Grzegorz Kuświk. Solidny ligowiec. Strzela regularnie i gra w solidnych tamtejszych klubach. FK Aktobe, Szachtior Karaganda czy Łokomotiw Astana można porównać do polskiej trójki: Legia, Lech, Lechia.

Jednak Kazach wygrał w życiu ciut więcej niż Kuświk. Ma 25 lat, a w swojej rodzimej ekstraklasie zdobył wszystko co było do zdobycia. Do tego  dochodzi ponad 40 występów w reprezentacji niebiesko-żółtych okraszone jedenastoma golami. W tym dwa strzelone mocnej Polsce.

Zauważmy jeszcze fakt, że Chiżniczenko jest jest jednym z niewielu utalentowanych Kazachów. A futbol w Krainie Stepów staje się coraz ważniejszym punktem w życiu przeciętnego mieszkańca Astany. Na piłkę idą wielkie pieniądze. Kazachstan miał już Ligę Mistrzów, a takie kluby jak Benifika nie potrafiły wywieźć stąd 3 punktów.

W takich warunkach 25-latek z Tobołu Kostanaj jest noszony na rękach. Chiżniczenko w Kazachstanie jest jak Lewandowski w Polsce. Jedziesz autobusem. Co widzisz? Na co drugim bilbordzie Lewy z nowym Huawei. Włączasz telewizor, a tam napastnik Bayernu śpiewa – Ty też w T-mobile? Ja też T-mobile! A Chiżniczenko? Jego broda na bilbordach zaprasza na najbliższych meczach. Wchodzisz do sklepu, a tam Chiża na paczce czipsów. Włączasz kazachską telewizję, a tam napastnik Tobołu reklamuje pepsi. W swoim pełnym stepów kraju jest ustawiany na tej samej półce co Lionel Messi. Kazach podobnie jak as Barcelony reklamują Pepsi. Piłkarsko to niebo, a ziemia, ale jednak ktoś z działu marketingu Pepsi Company postawił w tej kampanii na Chiżniczenkę, a nie na Szomkę czy Łogiwienkę.

To nie jest tak, że były piłkarz Korony jest wylansowany jak np. Kuba Kosecki. Przeciwnie w kraju Borata Chiżnienko jest noszony przez kibiców na rękach. Strzelając bramki m.in Polsce Siergiej tylko umacnia swoją pozycję kazachskiej gwiazdy numer 1.

Pamiętacie jak Neymar tańczy do piosenki Gustavo Lima? Chiżniczenko powinien zaśpiewać kazachski przebój – Fut, fut, Fristajlo. Bo tuż za plecami ma krnąbrnego Isłamchana, który lada moment może mu podebrać trochę sławy. A mecz z Polską pokazał, że niski rozgrywający Kajratu ma do tego warunki.

 

WARTO PRZECZYTAĆ

Newsy
Mandrysz w Katowicach

Mandrysz w Katowicach

Łukasz Rabiega