Lech wraca na fotel lidera

Mikołaj Kortus Kategorie: Główne Tagi: , ,

Lech Poznań wygrał 1:0 po bramce Łukasza Trałki z Koroną Kielce i wraca na fotel lidera Lotto Ekstraklasy.

Trener Korony Kielce zanim w ogóle na dobre rozpoczął pracę w Polsce, został opisany w mediach na różne sposoby o tym, jak traktuje swoich nowych podopiecznych. Zaczęło się od „afery klapkowej”, później doszło nawet do kłótni na treningach. Pozbył się paru piłkarzy bez słowa, nawet my zapowiadaliśmy mu bardzo krótką przygodę z drużyną z Kielc pisząc, że będzie pierwszym zwolnionym trenerem w obecnym sezonie Lotto Ekstraklasy, a tu proszę. Korona gra całkiem przyjemną dla oka piłkę i zajmuje dość wysokie, 8. miejsce w tabeli. Byłoby lepiej, gdyby nie odrobina szczęścia i chłodna głowa w kluczowych momentach w poprzednich spotkaniach. Lech miał się czego obawiać.

Trener Bjelica otwarcie na konferencji prasowej przed meczem przyznawał, że być może słaby mecz z Pogonią w Szczecinie to efekt zbyt wysokich nałożonych przez niego na zespół obciążeń treningowych. „Kolejorz” zagrał wówczas jeden z najbrzydszych i najgorszych meczów za kadencji chorwackiego trenera, to jednak nie przegrał, a zdobył punkt. Kibicom i wielu ekspertom taka gra się nie podobała i Bjelica zapewniał, że z meczu na mecz jego drużyna będzie grała to coraz lepiej.

Kibice Lecha znów dali o sobie znać prezentując efektowne oprawy z okazji lecia grupy „Ultras 0’1”, więc przez moment na boisku było mniej więcej tak.

(film z oprawy już niedługo na naszej stronie)

Bjelica nie poprawił tego, o czym pisaliśmy parę dni temu na naszej stronie. Dalej „Kolejorz” bez pomysłu w środku pola i modlitwa o to, aby skrzydłowi cokolwiek wykombinowali. Korona miała swoje kontrataki, ale w pierwszej połowie tylko na groźne wyglądały, bo żadnego efektu nie przyniosły. Swoją pracę wykonywał w tym meczu też Gytkjaer. Dostawał długie piłki od obrońców i choć na początku nie potrafił – będąc rosłym piłkarzem – wygrać pojedynków główkowych, to później już dobrze przedłużał je w stronę Makuszewskiego, Majewskiego lub Situma. Duńczyk zresztą zaliczył asystę przy bramce napastnika Łukasza Trałki, który według naszych obliczeń jest lepszym strzelcem od Nickiego Bille Nielsena w tym sezonie.

Nie mamy pojęcia co myślał podczas wykonywania wślizgu we własnym polu karnym, w tak oczywistej sytuacji, Vernon De Marco – prokurując rzut karny. Chwilowy brak przepływu krwi? Stres? Choć wybronił strzał Kiełba Putnocky, to i tak Argentyńczyk za tę sytuację powinien dostać dużą burę od Nenada Bjelicy.

Na trybunach był ogień, był fajerwerki, natomiast na murawie lód, chłód i niezbyt porywająca gra. Na Koronę to wystarczyło. Lech wygrał i nadal będzie zasiadał na fotelu lidera.

Lech Poznań – Korona Kielce

Lech: Putnocky – Gumny, Dilaver, Nielsen, Vernon – Trałka, Majewski (Jevtić), Tetteh – Makuszewski (Barkroth), Gytkjaer (Nicki Bille), Situm.

Korona: Alomerovic – Rymaniak, Kovacevic, Diaw, Kallaste – Gardawski, Możdżeń, Żubrowski, Jukić (Kosakiewicz) – Cvijanovic (Miś) – Kiełb.

 

WARTO PRZECZYTAĆ