Lewandowski z Legii do kadry? Coś tu nie gra

Mikołaj Kortus Kategorie: Główne  Publicystyka Tagi: , ,

Są tacy, którzy cieszą się z awansu reprezentacji Polski na Mistrzostwa Świata w Rosji z innymi, bez żadnych podziałów klubowych. Są również tacy, którzy na siłę chcą się z tego tłumu wykruszyć i cieszyć się z czegoś, co tak naprawdę się nie wydarzyło.

Kimś takim jest Legia Warszawa. No dobrze, może nie Legia, ale osoba, która zajmuje się kontem warszawskiego klubu na Twitterze. Osoba, która cieszy się i pisze z ogromną dumą, że to właśnie spod skrzydeł „Wojskowych” do kadry, a potem na Mistrzostwa Świata wypłynął, uwaga, bo to nie żart – ROBERT LEWANDOWSKI. Nie, dzisiaj nie jest prima aprillis. Nie, nikt Legii na konto się nie włamał. Po prostu dzisiaj dowiedzieliśmy się czegoś, czego nie wiedzieliśmy od ładnych paru lat – to dzięki Legii Warszawa Robert Lewandowski stał się gwiazdą światowego formatu i najlepszym strzelcem w historii reprezentacji Polski. Zresztą sami zobaczcie:

Przypomnijmy, jak to było paręnaście lat temu. Młody, zaledwie 18-letni piłkarz Znicza Pruszków na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej naszego kraju zdobywa bramkę za bramką. Oczywistym jest, że wzbudziło to zainteresowanie najsilniejszych drużyn w Polsce, w tym Legia. To właśnie ze stołecznej drużyny kilka lat wcześniej Lewandowski przeszedł do zespołu z miasta nad Utratą. Warto dodać, że w Warszawie grywał w rezerwach, a po doznaniu poważnej kontuzji klub bez najmniejszego żalu się go pozbył. To nie pierwszy raz, kiedy „Wojskowym” życiowa szansa przeszła koło nosa. Mirosław Trzeciak, ówczesny dyrektor ds. rozwoju sportowego, zamiast Lewandowskiego wolał Mikela Arruabarrenę, o czym zresztą chyba już wie każdy. Po Polaka zgłosił się Lech Poznań, prowadzony w tamtym czasie przez Franciszka Smudę. Choć przyszły selekcjoner reprezentacji Polski nie widział jednak w „Lewym” niczego specjalnego i nie do końca chciał go widzieć w swojej drużynie, to jednak włodarze klubu nie dali za wygraną i sprowadzili przyszłego króla strzelców Ekstraklasy, gwiazdę światowego formatu na Bułgarską.

O zachowaniu warszawskiego klubu czytamy zresztą na oficjalnej stronie Roberta Lewandowskiego:

„- Po odrzuceniu przez Legię, Robert znalazł się na lodzie. Nie miał klubu ani dostępu do odpowiedniej bazy treningowej. Na szczęście w samą porę z pomocą przyszła matka, która dołożyła wszelkich starań, żeby umożliwić synowi dalszą realizację marzeń Latem 2006 roku Lewandowski dołączył do Znicza Pruszków, rozpoczynając dynamiczną wspinaczkę ku piłkarskim szczytom.”

Robertowi Lewandowskiemu pomógł Znicz, a wykupił Lech. To w barwach poznańskiego klubu zadebiutował w reprezentacji Polski, to w nich zdobywał swoją pierwszą bramkę dla „Biało-czerwonych”. To w Lechu się wypromował, zdobył tytuł króla strzelców, sięgając jednocześnie po mistrzostwo Polski. Właśnie z Lecha został sprzedany za ponad cztery miliony euro do Borussii Dortmund. W tej najważniejszej układance Legii Warszawa nie ma i nigdy nie było. Rozumiemy radość, ale bez przesady.

Legio, Lewandowskiego się pozbyliście, a nie zaprowadziliście do reprezentacji Polski.

WARTO PRZECZYTAĆ

Newsy
Bednarek w Southampton

Bednarek w Southampton

Mikołaj Kortus