Matadorzy z Valencii wciąż niepokonani

Matador Zaza, świetny Geoffrey Kondogbia, fenomenalny Goncalo Guedes – Valencia gromi Seville i utrzymuje się na pozycji wicelidera. Czy ktoś jest w stanie ich zatrzymać? 

Wczorajsze zwycięstwo nad Sevillą (4:0) było już szóstą wygraną Nietoperzy w tym sezonie. Do tego możemy doliczyć jeszcze trzy remisy i… ani jednej porażki. Takiego startu sezonu w Walencji nie widziano od dawna. Ostatnio coś podobnego miało miejsce w sezonie 2001/2002, kiedy to Los Che – z Santiago Canizaresem czy Rubenem Barają w składzie – zdobyli mistrzostwo kraju. Do tego dochodzi niesamowity bilans bramkowy 25:10, który gorszy jest jedynie od tego posiadanego przez Barcelonę (26:3).

Co się stało z dołującą drużyną z zeszłego sezonu, która po 9. kolejkach zajmowała piętnaste miejsce w tabeli La Liga i zatrudniła trzeciego – po Pako Ayestaranie i Voro – trenera.

Włodarze klubu postawili na 52-letniego Marcelino, trenującego wcześniej Villarreal. Hiszpan, po przyjściu na Estadio Mestalla, postanowił nieco przewietrzyć szatnie, pozbywając się zawodników, którzy wcześniej mieli stanowić o sile zespołu, lecz zazwyczaj zawodzili, pobierając przy tym pokaźne sumki za pensje. Tak z klubem pożegnali się m.in Nani czy Enzo Perez. W ich miejsce pojawili się Goncalo Guedes oraz Geoffrey Kondogbia. Ponadto wykupiony z Juventusu został Zaza i wydaje się, że każdy z tych ruchów transferowych był strzałem w dziesiątkę. Wystarczy powiedzieć, że wypożyczony z PSG skrzydłowy miał bezpośredni udział przy sześciu bramkach Valencii (2 gole, 4 asysty), co jest najlepszym wynikiem wśród wszystkich Portugalczyków grających w pięciu najlepszych ligach. Natomiast wszystkie ostatnie siedem strzałów oddanych przez Zaze spoczęło w bramce rywali. Łącznie były napastnik Starej Damy na listę strzelców wpisał się ośmiokrotnie i jest wiceliderem w klasyfikacji króla strzelców. Piłkarz września La Liga śmieje się przy tym, mówiąc, że „z Messim nie da się rywalizować w walce o koronę króla strzelców, więc jeśli na koniec będę drugi na liście strzelców, to zgłoszę się do władz ligi po nagrodę, tak jakbym wygrał tę klasyfikację”.

Marcelino w letnim okienku transferowym na nowe nabytki wydał ok. 40 mln euro, przy czym najdroższym transferem było wykupienie Zazy z Juventusu za 16 mln euro. Można zatem powiedzieć, że Hiszpan, przy niewielkim wkładzie finansowym, stworzył świetnie pracującą maszynę, która pędzi po awans do Ligi Mistrzów, a może i nie tylko?

Zdjęcie: en.mogaznews.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *