To największy wygrany okna transferowego w Ekstraklasie!

Jeszcze moment, jeszcze chwila! Już tak niewiele dzieli nas od tego, by ulice zamarły w bezruchu i oczekiwaniu na to wielkie, przepiękne wydarzenie – już dziś o godzinie 18 rozpoczyna się wielkie show. Oczy dosłownie wszystkich przeniosą się z ogórkowych, europejskich lig i jakichś śmiesznych zawodów w Korei Południowej na jedyne słuszne rozgrywki na świecie – LOTTO Ekstraklasę!

Nikt nas nie przekona do tego, że jest inaczej. Mamy do czynienia z najbardziej wyrównaną ligą na świecie. Co tam Hiszpania, Niemcy czy Anglia. Pamiętacie jaka walka toczyła się do ostatniej sekundy poprzedniego sezonu? Teraz będzie jeszcze lepiej! Na dziewięć kolejek przed końcem rundy zasadniczej czołową dziewiątkę dzieli zaledwie osiem oczek.

Tak, mogę pisać i układać scenariusze jak inni. Ale jaki to ma sens? Równie dobrze można pójść do wróżki albo wziąć rozbieg, przywalić w ścianę i opisać to, co mi się przyśniło, gdy byłem nieprzytomny – szansa na sprawdzenie się jest taka sama.

***

Trzy dni temu na swoim Twitterze (@sobieckimateusz, zapraszam) przygotowałem ankietę, pytając, kto najbardziej wzmocnił się przed powrotem LOTTO Ekstraklasy i muszę otwarcie przyznać, że byłem bardzo zdziwiony wynikami – aż 25% osób uważało, że to Legia Warszawa przeszła przez to okienko w najlepszym stylu.

Trzeba otwarcie przyznać, że wejście mieli przegenialne, ale kolejne dni przekonały mnie, że gra „Wojskowych” będzie jedną wielką zagadką. Bo z bardzo dobrymi wzmocnieniami (transfery Eduardo da Silvy i Marko Vesovicia są takimi bez wątpienia) połączone były też jeszcze większe osłabienia.

Wciąż nie wiemy jak będzie się układała gra podopiecznych Romeo Jozaka po stracie Thibault Moulina, Guilherme O ile gra wciąż panującego mistrza Polski nie zawsze układała się dobrze, to pierwsza dwójka miała niemały wpływ na to jak wyglądały kolejne zwycięstwa. I nikt nie ma wątpliwości, że ich brak na wiosnę może okazać się wielkim problemem.

Bilans strat i zysków? Na ten moment blisko zera. Szalkę na stronę tych drugich minimalne może przeważać jedno nazwisko – Miroslav Radović. Nieważne kiedy, nieważne w jakiej formie – Serb zawsze robił różnicę i jego powrót w dzisiejszym spotkaniu zdecydowanie pocieszył fanów z Łazienkowskiej.

Przy Bułgarskiej pozbyli się przede wszystkim niepotrzebnych graczy. Szampany wystrzeliły przede wszystkim po odejściu Nickiego Bille Nielsena (choć podobno niektóre kebaby zmuszone były zakończyć swoją działalność), z pewnością radość nastała po udanej próbie sprzedaży Abdula Aziza Tetteha.

Przewaga Lecha nad Legią polega w tym momencie przede wszystkim na nieutraceniu kluczowych zawodników. Ciekawie zapowiada się również rywalizacja w ataku, gdzie Nenad Bjelica będzie miał do dyspozycji aż trzech napastników z różnymi cechami – jeśli będą wystarczająco skuteczni, mogą pociągnąć wagon „Kolejorza” do mistrzostwa.

Mimo wszystko – wydaje mi się, że triumfatorem okienka jest ktoś zupełnie inny. W trakcie przerwy mówiło się przede wszystkim o transferach dwóch wyżej wymienionych ekip, a zapomniano o kimś jeszcze. Moim zdaniem z tego wszystkiego najlepiej wyszedł… Górnik Zabrze.

Co ty pieprzysz – tak zapewne pomyślała część z Was, czytając te słowa. Działacze śląskiej ekipy wypożyczyli Pawła Bochniewicza i Bartosza Pikula, a także kupili z Victorii Sulejówek Daniela Smugę, wydając łącznie… pięć tysięcy euro. Przy sumach, którymi operowali „Wojskowi” i „Kolejorz” wydaje się to być niczym. Dla mnie ważniejsza jest tym razem jednak druga rubryka – zawodników, którzy pożegnali się z drużyną.

Po tej stronie nazwisk brakuje. Marcin Brosz będzie pracował z tym samym zespołem, prawdopodobnie z tymi samymi założeniami taktycznymi i nie będzie zmuszony do jakichkolwiek zmian. I to, mimo że wszyscy wróżyli mu stratę najważniejszych zawodników. Zabrzanie utrzymali największe swoje gwiazdy i to oni mogą okazać się największymi wygranymi.

***

Końcówka rundy będzie z pewnością wyrównana i mimo braku podziału punktów zapowiada nam się fascynująca walka o mistrzostwo Polski. W ostatnich latach tylko raz Lech Poznań zdołał przełamać dominację Legii Warszawa. Jak będzie tym razem? Jesień w wykonaniu triumfatora poprzedniej edycji LOTTO Ekstraklasy pokazała, że w lidze mimo nawet dramatycznej postawy w meczach, podopieczni Jozaka niemal zawsze przechylali szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Tylko, że limit szczęścia może się wyczerpać w każdej chwili. Alarmujące jest to, że szkoleniowiec warszawskiej drużyny zapowiedział już, że na wejście w optymalną formę potrzeba jeszcze kilku tygodni. Pytanie: czy ktokolwiek będzie w stanie to wykorzystać? Historia pokazywała, że bywało z tym różnie. A mnie nie zdziwi nic – nawet jeśli swój mistrzowski bieg wykona ktoś, wyprzedzając faworytów z tylnego siedzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi