Jakby ten z Zabrza/Poznania/Warszawy/Piszczaca upadł i sobie głupi ryj rozwalił

Dużo nasłuchałem się o pięknym piątkowym wieczorze w polskiej lidze. Fakt, nawet i mnie nóżka zaczęła tupać do ekstraklasowej melodii. Tańczyłem do bramek Kante i obserwowałem z zaciekawieniem, jak bramkarz Wisły Płock nieudolnie wpuszcza wszystkie łajzy. Postanowiłem jednak klub opuścić. A stało się to po pierwszym mordobiciu, po którym Sebastian Szymański być może na parkiet za szybko nie wróci.

Nie jestem w stanie policzyć, ile razy już przeczytałem, że Szymański nie nadaje się do Ekstraklasy, bo jest za wątły. I po części jestem w stanie się z tym zgodzić, jednak logika nakazuje mi myśleć, że w piłkę nożną bardziej gra się nogami niż napakowanymi łapami.

Podczas meczu Zagłębie-Legia podarowałem sobie komentarz Canal+ i włączyłem Weszło FM. Tam tradycyjnie – niech Legia zrobi coś, by Sebek nabrał mięśni. W przerwie spotkania usłyszałem zdanie – bodaj z ust Marka Jóźwiaka – że Szymański za długo przetrzymuje piłkę. Odpowiedział na to Krzysztof Stanowski: „no dobrze, ale niech w tej smutnej lidze ktoś czasem ją poholuje”.

Nie poholuje, bo jeżeli komukolwiek w polskiej Bundeslidze przyjdzie do głowy utrzymać się przy futbolówce, momentalnie zostanie sprowadzony na ziemię. Jeżeli nad murawą unieść ma się po raz kolejny, to już tylko na noszach.

Znajdzie się czasem słodki ananas, który potrafiłby dodać trochę aromatu do tego suchego, ekstraklasowego placka. Ale to wszystko działa na zasadzie pizzy hawajskiej – żeby wszystko strawić, trzeba usunąć każdy kawałek egzotyki. Wczoraj był Międzynarodowy Dzień Pizzy, więc nomenklatura nie jest przypadkowa.

Znowu Stanowski w Weszło FM, tym razem o Eduardo – „już widać, że ta liga będzie go bolała”. Prawda, ten piłkarz to emeryt, na dodatek wszystko wskazuje, że podatny na kontuzje. Ale z dużą dozą prawdopodobieństwa mogę stwierdzić, że technikę użytkową ma lepszą niż Michał Kucharczyk. Więc z jeszcze większym przekonaniem powiem –  La Klasa go wypluje.

Mam taką teorię – być może błędną, jak większość moich teorii – że w polskiej piłce nie gra się w piłkę. Gra się w walkę, serce i zaangażowanie. W bardziej optymistycznym ujęciu – w przeszkadzanie w graniu w piłkę. Bo z czego najbardziej ucieszyłby się piłkarz Ekstraklasy? Jakby ten z Zabrza/Poznania/Warszawy/Piszczaca upadł i sobie głupi ryj rozwalił. Polska liga to codzienna modlitwa Polaka z „Dnia Świra” – Panie Jezu, to nieważne, by mi było dobrze. Liczy się, by zgnoić boiskowego sąsiada, odebrać mu całą przyjemność z haratania w gałę.

Jakiś czas temu polski Twitter żył transferem Ryoty Morioki do Anderlechtu. Ale jak to? Ten samuraj, który miał posiekać Ekstraklasę, a zamiast tego od czasu do czasu ledwie błysną nieśmiało kataną, by zaraz z powrotem ją schować do pochwy?

Przypomniał mi się fragment wywiadu z Jackiem Góralskim z „Przeglądu Sportowego”: „Koledzy się śmiali, że w pierwszych czterech minutach zrobiłem pięć wślizgów. Artur Jędrzejczyk mówi, że Góralski znaczy wślizg. Ale wielu piłkarzy tak gra, przecież Michał Pazdan też. To nie jest żadna wada, tylko zaleta!”

Paulo Maldini powtarzał, że jeśli musi wykonać wślizg, to znaczy, że wcześniej popełnił błąd. Xabi Alonso twierdzi, że nie rozumie, czemu piłkarzy miałoby się uczyć robić wślizgi (tłumaczenie za Tomaszem Ćwiąkałą).

To ja już schodzę z mównicy i po prostu opuszczę kurtynę (opuszczanie kurtyny za autorem tekstu).

Nie mam nic do Jacka Góralskiego, póki nie robimy z niego gwiazdy ligi (polskiej, bułgarskiej nie obserwuję). Możecie go bronić, wielbić jego zaangażowanie, mówić, że fortepian sam się nie wniesie. Ale ja będę na to wszystko głuchy, założę słuchawki, odpalę Chopina i zamknę oczy, by nie oglądać panów od przeprowadzek.

Wywróć autora na głupi ryj i wejdź z nim w interakcję na Twitterze – @LachowskiPiotr

Piotr Lachowski

Półgitarzysta i parapiłkarz. Samozwańczy poeta oraz ekspert w każdej dziedzinie. Nie dziennikarz, ledwo student dziennikarstwa. #TeamZarzeczny

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *