Początek gliwickiej bitwy o utrzymanie

W ciągu ostatnich dziesięciu sezonów polskiej ekstraklasy tylko w jednym z nich, po 30 meczach na zamykających tabelę trzech miejscach nie znalazła się drużyna z Górnego Śląska. Przed zadaniem szybkiej ucieczki z miejsc zagrożonych spadkiem i zapewnieniem utrzymania stoi Piast Gliwice. Jakie szanse ma zespół Waldemara Fornalika w wykonaniu tego zadania?

Drużyna z Okrzei 20 w obecny sezon wchodziła mając wiele niewiadomych. Z jednej strony klub opuścił etatowy defensor Patrik Mraz i solidny pomocnik Radosław Murawski. Z drugiej zaś do klubu powrócił ulubieniec kibiców i świeżo upieczony wicemistrz Polski Konstantin Vassiljev i dobrze grający obrońca chorzowskiego Ruchu Martin Konczkowski. Mimo że na papierze wyglądało to przyzwoicie, ponieważ trzon kadry udało się zachować, już gorzej było z formą meczową. Na 6 rozegranych sparingów Piast przegrał aż 5 z nich, przegrywając nawet z 1-ligowym GKS-em Tychy, a inauguracja w Krakowie była tuż tuż.

Ze stadionu przy Kałuży Gliwiczanie wywieźli 1 punkt, a od kompletnej zdobyczy oddzielił ich nietrafiony przez „Kostię” karny. Jednakże nie remis był głównym problemem niebiesko-czerwonych. Kilkanaście minut po zdobytej bramce, boisko ze względu na uraz kolana musiał opuścić talizman i najlepszy zawodnik minionego sezonu zespołu ze Śląska Gerard Badia. Hiszpański piłkarz ofensywny musiał pożegnać się z piłką na cztery miesiące. Nieobecność zawodnika, który wnosi naprawdę wiele dla swojego zespołu i jest jego jasnym punktem odczułaby każda drużyna. Przez okres nieobecności Badii, Piast odniósł zaledwie cztery zwycięstwa w tym tylko jedno na wyjeździe. Nie pomógł sprowadzony ze Słowenii Ekwadorczyk Joel Valencia, który mimo dobrego dryblingu i szybkości nie był w stanie wypełnić luki po Hiszpanie.

Po piątej porażce w sezonie, zarząd Piasta Gliwice zerwał kontrakt z Dariuszem Wdowczykiem i postanowił podpisać umowę z ówcześnie bezrobotnym Waldemarem Fornalikiem. Wieloletni piłkarz Ruchu Chorzów z którym później na ławce trenerskiej zdobył wicemistrzostwo, ale również szkoleniowiec który rok temu jako pierwszy opuścił tonący statek z ulicy Cichej 6 miał być dużym wspomożeniem dla Gliwiczan. Mimo umiejętności trenerskich, do końca rundy były selekcjoner reprezentacji Polski wygrał tylko 2 spotkania i zremisował 6. I tak, po remisie z Koroną niegdysiejszy wicemistrz ekstraklasy kończył 2017 rok na 15 miejscu, z myślą, że najważniejszym zadaniem na rok 2018 jest utrzymanie w lidze.

Co spowodowało, że natchniony zespół który zakończył poprzedni sezon na 10 miejscu tak znacząco obniżył loty? Myślę, że znaczący udział miała w tym nieobecność gwiazdy drużyny Gerarda Badii. Brak zawodnika który mógłby dorównać Hiszpanowi charyzmą i umiejętnościami prowadzenia zespołu na boisku zdecydowanie odbił się na formę i moralach niebiesko-czerwonych. Mimo że Piast jest przedostatni w klasyfikacji zdobytych bramek, o dziwo jest w zespole ktoś, kto wie jak częściej trafiać do siatki, a jest to Michal Papadopulos który jak do tej pory zdobył 7 goli. Mimo że jest piłkarz od zdobywania paru goli, to nie ma za bardzo gracza który mógłby stale dogrywać piłki, przysparzając duże zagrożenie przeciwnikom, ponieważ najlepszym asystentem jest prawy obrońca, a jego wynik to zaledwie 3 asysty.

Dochodzimy do punktu nowego rozdania. Dzisiaj Piast Gliwice rozpoczyna batalię o utrzymanie w polskiej ekstraklasie. Jak do tej pory zarząd zdecydował się na interesujące transfery, głównie na zasadzie wypożyczenia. W taki sposób na Śląsk przybyli Legioniści Jodłowiec i Czerwiński oraz piłkarz Cracovii Mateusz Szczepaniak. Godnym odnotowania jest również dołączenie niegrającego od sierpnia Toma Hateley’a, który już miał do czynienia z polską ligą, gdyż jest byłym piłkarzem Śląska Wrocław. Niewątpliwie dużym ciosem było odejście obrońcy Heberta, który opuścił Polskę na rzecz Japonii. Jego miejsce ma zastąpić powracający z wypożyczenia z Bytovii, 21-letni Bartosz Walencik. Obrona skonstruowana z młodego Walencika, który byłby wspierany przez bardziej doświadczonego Czerwińskiego bądź Koruna czy Sedlara mogłaby spełnić oczekiwania kibiców i zarządu. W środku pola 19-letni Dziczek i Jodłowiec lub Hateley wspierani przez uniwersalnego Vassiljeva, a na szpicy z bardziej bramkostrzelnym Papadopulosem, uzupełniającym się wraz z Szczepaniakiem. Na dodatek do dawnej formy wróciłby Badia, a na prawej świetnie zacząłby spisywać się szybki Valencia.

Pewnie wielu kibiców Piasta taki scenariusz wzięłoby w ciemno. Prawda jest taka, że tą „wizję” dopiero zweryfikuje boisko, które szczególnie w tej lidze jest nieprzewidywalne. 3 punkty w meczu z Jagiellonią to zadanie niesamowicie trudne, ale nie niewykonalne. Zwycięstwo przeniosłoby Gliwiczan na pozycję 13, z której lepiej zarządzać misją pt. „Utrzymanie”. W kwietniu dowiemy się, czy Piast przełamie śląską klątwę i po 30 meczach wyrwie się ze strefy 3 ostatnich miejsc, jako drudzy z tego regionu w ciągu ostatnich 11 lat. Teraz pozostaje wszystko w nogach niebiesko-czerwonych i rękach ich sztabu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *