Jaka jest przyszłość Nenada Bjelicy w Lechu?

Już w czerwcu wygasa kontrakt chorwackiego szkoleniowca Nenada Bjelicy z Lechem Poznań. Choć działacze klubu z Bułgarskiej mają możliwość przedłużenia o rok, to mam pewne wątpliwości czy z tego prawa skorzystają.

Bjelica jest na ten moment najdłużej pracującym trenerem w Lotto Ekstraklasie. Brzmi to nieco absurdalnie, zwłaszcza mając na uwagę czas, jaki upłynął od jego pierwszej konferencji prasowej i od pierwszego treningu w stolicy Wielkopolski. Wyśrubował on niezłą statystykę w Poznaniu, tzw. „punktów na mecz”, gdzie w 65 rozegranych spotkaniach, zdobył on średnio 1,88 oczek. To jego najwyższy wynik w trenerskiej karierze, bo nieco gorzej było m. in. w austriackim Wolfsberger – 1,59 czy we włoskiej Spezi Calcio – 1,52.

532 dni aż do dzisiaj. Przez ten okres prawie wszystkie kluby oprócz Lecha z krajowego podwórka zdążyły już raz, a w niektórych przypadkach nawet i więcej, zmienić pracujących szkoleniowców.

Nie jestem zwolennikiem szybkiego pozbawiania pracy trenerów. Zabójcza dla poziomu polskiej ligi jest tzw. często wspominana karuzela. Działa to na takiej zasadzie, że istnieje pewna pula nazwisk krążących wokół pierwszego poziomu krajowych rozgrywek. Kiedy jedna osoba zostanie zwolniona, wskakuje na karuzelę, a kolejna osoba stamtąd zajmuje jego miejsce. I tak na okrągło. Mityczny skauting trenerski istnieje zapewne w dwóch, może trzech klubach – a tak: pełna prowizorka.

Może i przy Bułgarskiej jeszcze do końca nie wiedzą co po zakończeniu obecnego sezonu chcą zrobić, to mi osobiście wydaje się, że Chorwata od czerwca już w Poznaniu nie będzie i to niezależnie od osiągniętego wyniku. Warianty dotyczące przyszłości trenera są dwa i postanowiłem je objaśnić.

Wariant 1: Lech zdobywa mistrzostwo.

Obecny sezon z pewnością dla przyszłości Chorwata jest kluczowy. Nie od dziś wiadomo, że dla chorwackiego szkoleniowca, Poznań miał być przystankiem do zrobienia jeszcze lepszej kariery w swoim fachu. W przypadku zdobycia mistrzostwa przez „Kolejorza”, to choć władze klubu mają prawo pierwszeństwa do przedłużenia kontraktu, nie będą Bjelicy robić kłopotów, gdyby pojawiła się dla niego propozycja z lepszego klubu. Istnieje jeszcze opcja przedłużenia kontraktu i ew. zarobek na wykupieniu obecnego szkoleniowca przez jakiegoś potentata, ale na polskim rynku raczej opcja nierealna. Nenadowi Bjelicy marzy się też zapewne jedna z silniejszych drużyn w swoim kraju. Chorwat taki ma cel na ten sezon. Zdobyć mistrzostwo i odejść, chyba, że nikt lepszy od Lecha po niego się nie zgłosi. Wtedy przynajmniej chociaż spróbuje z drużyną ze stolicy Wielkopolski powalczyć o awans do wymarzonej Champions League. A on już tam był, prowadząc kilka lat wcześniej Austrię Wiedeń.

Wariant 2: Lech przegrywa walkę o tytuł.

Nie ma chyba w Polsce bardziej głodnych trofeów kibiców niż tych z Poznania. Oczywistym jest, że sympatycy każdego zespołu chcieliby cieszyć się z jak najlepszych wyników osiąganych przez ich ulubieńców, to patrząc na siłę i ambicje Lecha – tytuł czy wicemistrzostwo to obowiązek. A w ostatnich latach nie zawsze tak było. W tym sezonie, po szumnych letnich transferach, kolejnej goryczy porażki z największym rywalem, Legią, bo chyba tylko ona będzie na ostatnich metrach „Kolejorzowi” w walce o tytuł zagrozić – nie zniosą. Będą żądni krwi, głów, najchętniej tych na najwyższych stanowiskach: zwłaszcza prezesa Klimczaka. Najłatwiej jest zrzucić winę porażki na jednostkę, a taką niewątpliwie jest Bjelica. Ewentualnie zwolnienie w dalszej karierze Chorwatowi na pewno nie pomoże.

Może jest to pochopny wniosek i wizja, ale nie widzę Nenada Bjelicy w następnym sezonie chodzącego przy ławce rezerwowej zawodników odzianych w niebiesko-białe barwy czy wykłócającego się z sędziami o złe decyzje związane z systemem VAR. A kto mógłby go zastąpić? Tutaj wyróżniam trzy warianty.

Piotr Stokowiec

Idealny fachowiec skrojony pod odwieczną filozofię poznańskiego klubu stawiania na młodych piłkarzy. Wszyscy doskonale pamiętamy huczny spadek mocno pompowanego finansowo Zagłębia z ligi, wyrzucenie zawodników z balastem finansowym i postawienie na młodych, zdolnych zawodników wychowanych z miedziową koszulką przy sercu już szczebel niżej. Szybki awans, promocja kolejnych piłkarzy i walka o jak najlepszą lokatę w pierwszej ósemce w Lotto Ekstraklasie – tak moglibyśmy podsumować jego przygodę z lubińskim klubem. Może i nie zawsze przynosiło to zwycięstwa, to Zagłębie dzięki niemu osiągnęło solidny poziom w Polsce. Zapewne to nic nie znaczy, ale Stokowiek co roku chętnie odwiedza organizowaną przez Lecha konferencję trenerską, a takie zdjęcia dodają tylko pikanterii całej otoczce związanej z Bjelicą.

 

Ivan Djurdjevic

Wybór w tym tekście padł na trenera rezerw Lecha z tego powodu, że pojawiał się on w kontekstach przyszłościowej pracy na stanowisku pierwszego szkoleniowca w Poznaniu, a innych znanych mi kandydatów, lepszych od wspomnianej dwójki po prostu nie widzę. „Djuka” zbiera doświadczenie prowadząc młodych piłkarzy z rezerw „Kolejorza”. Jest to jego pierwsza poważna praca w roli trenera, więc czy poradziłby sobie już teraz z wieloma językami, charakterami i grupkami w pierwszej drużynie Lecha – tego nie wiem. Większość mogłaby go zresztą traktować jako „kolegę”, bo Djurdjevic od takiego Łukasza Trałki jest starszy tylko o 8 lat. Ma on jednak sporą wiedzę na temat drużyn młodzieżowych w Lechu i zdecydowanie wie, na kogo mógłby liczyć i kto miałby szansę w seniorskiej piłce zaistnieć. Pojawia się pytanie: czy nie jest jeszcze za wcześnie? Od 2013 roku pracuje w akademii Lecha, a od 2015 w roli trenera rezerw. Czasem w życiu opłaca się ryzyko, a czy w tym przypadku mogłoby się tak stać? Zwyczajnie: nie wiem.

Opcja zagraniczna

Skauting trenerów cały czas działa, zarówno w Polsce jak i za granicą. To bardzo interesujący element rynku piłkarskiego, bo jest on znacznie mniejszy niż ten zawodniczy. Pośród szkoleniowców zwracamy uwagę przede wszystkim na ich umiejętności w zarządzaniu zespołem, sprawdzamy czy są konsekwentni w tym co robią, analizujemy preferowany styl gry, umiejętność (albo może odwagę?) stawiania na młodzież, wprowadzania ich i tak dalej – mówił Piotr Rutkowski w wywiadzie dla portalu kkslech.com.

Parę nazwisk zapewne w notesach Piotra Rutkowskiego czy Karola Klimczaka już jest. Wróżyć z fusów nie chcę, trenerów z zagranicy – wymagań finansowych, charyzmy, stylu gry, umiejętności i odwagi stawianiu ma młodzież – aż na tyle nie znam, żeby jakiekolwiek nazwisko w tym przypadku opisać. Dyrektor Rutkowski jak mantrę powtarza: „umiejętność stawiania na młodzież”. Juniorzy są przyszłością tego klubu. Liczy się akademia, liczy się procent niebiesko-białej krwi w piłkarzach z wyjściowej jedenastki, co ostatnio nie przekłada się jednak na wynik sportowy. Może się to zmieni, ale mityczny plan 2020 swojego odzwierciedlenia w rzeczywistości nie znajdzie i zostanie przesunięty o kolejne lata czy to z trenerem Bjelicą czy kimś zupełnie innym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *