Dlaczego sędzia nigdy nie ma racji?

Na świecie istnieją takie zawody, które niezależnie od efektów swojej pracy i prezentowanego poziomu, zawsze są pod stałą krytyką. Należy do nich również sędzia piki nożnej, jednak właściwie dlaczego?

Nie ma praktycznie takiej kolejki, w której obeszłoby się bez dyskusji nad poziomem sędziowania czy jakiejś kontrowersyjnej decyzji. Nie jest to zresztą jedynie specyfika polskiej Ekstraklasy. Podobny problem dotyczy praktycznie każdej ligi świata czy rozgrywek międzynarodowych, zarówno tych międzyklubowych jak i dotyczących reprezentacji. Co więcej, nowinki technologiczne takie jak VAR często nie tylko nie pomagają, ale wręcz zaogniają sytuację i prowokują do coraz większych debat nad wpływem sędziów na wyniki zawodów. Dlaczego więc to właśnie w futbolu praca rozjemców budzi aż takie emocje?

Sport kontaktowy

Nie ulega wątpliwości, że futbol jest sportem kontaktowym o znacznej dynamice i sile. Co prawda czasami można znaleźć porównania „płaczących” piłkarzy, którzy wywrócili się od podmuchu wiatru, z przedstawicielami NFL czy innych sportów, którzy z zakrwawionymi twarzami walczą o piłkę. Problem symulacji to temat na oddzielny materiał, którego oczywiście nie można pomijać i bagatelizować. Należy jednak zwrócić uwagę, że profesjonalna dyscyplina nie jest tym samym co gra z kolegami na podwórku, a „odpowiednie” draśnięcie butami sportowymi z najwyżej półki niesie większe konsekwencje od przejechania po łydce korkotrampkiem kupionym na bazarze za 10 zł. Chociaż spotkania rozgrywane czysto towarzysko również  potrafią być zacięte i czasami nawet wydawać się brutalne, to jednak większość chłopaków (dzisiaj także coraz więcej dziewczyn) spod trzepaka nie przechodzi w swoim życiu poważnych kontuzji i to mimo gry zazwyczaj bez rozgrzewki czy specjalnych przygotowań. Te natomiast dosyć często zdarzają się wśród zawodowców, co może pokazywać jaka jest różnica pomiędzy walką na stadionie i tą wśród niedzielnych graczy. Wielu kibiców oczekuje od swoich ulubieńców bezkompromisowości i szaleńczej determinacji w pojedynkach o każdy centymetr kwadratowy boiska. Denerwują się, gdy sędzia, w obawie o zdrowie piłkarzy, „przeszkadza” swoim gwizdkiem i kartkami w takowym procederze. Warto jednak wziąć pod uwagę, iż nie robi tego z wrodzonej czy wyuczonej złośliwości. Niestety, w ogromnym zamieszaniu i tłoku, jakie często panują w trakcie stykowych sytuacji, czasami zdarza się coś przeoczyć lub wyolbrzymić.

Ludzkie błędy

No właśnie – zwyczajne, popełniane przez każdego błędy. Nikt w swojej pracy czy życiu prywatnym nie może się bez nich obejść. Chociaż chcielibyśmy ich uniknąć, nie istnieje na to sposób. Tak samo jest w przypadku arbitrów. Czasem ich potknięcia są niewielkie i nie mają dużego wpływu, a w innych przypadku mogą być horrendalne, widoczne gołym okiem i bezpośrednio decydujące o wyniku meczu. Oczywiście na najwyższym szczeblu powinni sędziować ci, którzy popełniają ich najmniej. Pamiętajmy jednak, iż nawet doświadczonym rajdowcom, którzy spędzili za kierownicą tysiące godzin, raz po raz zdarza się wypaść z trasy. Wszyscy chcą być traktowani sprawiedliwie i zazwyczaj ciężko się pogodzić, iż to przez „nieuczciwość” prowadzącego zawody ich ulubiona drużyna nie wygrała. Mimo iż te uczucia są bardzo zrozumiałe, warto też zwrócić uwagę, że takie błędy dotykają także samych zainteresowanych. W końcu to ich praca z której są rozliczani, a czasami sam „moralny kac” jaki im towarzyszy z powodu wyrządzenia krzywdy, może naprawdę zdołować.

Niewiedza

Kolejnym powodem przez który na sędziów spływa często fala krytyki jest po prostu brak znajomości przepisów przez kibiców. Pamiętajmy, że zasady gry w piłkę nożną to nie są odwieczne prawdy spisane na kamiennych tablicach, niczym mojżeszowe przykazania. Praktycznie przed rozpoczęciem każdego sezonu, a czasami również w trakcie, wprowadzane są korekty i interpretacje, które mogą sprawić, iż niemal identyczna sytuacja oceniona w poprzednich rozgrywkach jako faul, w następnym powinna już zostać puszczona i vice versa. Oczywiście dla przeciętnego obserwatora może to budzić irytację i zamęt. Wszakże nie przeprowadza się szkoleń i obozów dla fanów. Trudno jednak winić za takie zdarzenia samych arbitrów. W końcu tego typu zmiany nie wynikają z ich samowolki, a są stanowione przez działaczy, którzy co rusz próbują wynaleźć koło na nowo.

Emocje

Natomiast podstawowy problem, jaki przejawia się w przypadku ocen sędziów są zwyczajnie w świecie emocje. Piłka nożna jest sportem, który budzi ich ogrom. Czasami są piękne, innym razem gorzkie. Jednak zawsze wpływają na to, jak ludzie oceniają rzeczywistość. O ile w przypadku kibiców zwycięskiej drużyny wszelkie kontrowersje i błędy zazwyczaj rozchodzą się po kościach, o tyle przegrani muszą znaleźć kozła ofiarnego. Do takiej roli zawsze idealnie nada się Pan Złotek, Marciniak czy ich koledzy po fachu. Nie są w żaden sposób związani z klubem, nie zrobili wszystkiego idealnie, urodzili się w nieodpowiednim mieście, ucięli sobie miłą pogawędkę z zawodnikiem rywali. No to musiał być spisek grubymi nićmi szyty! W warunkach silnego stresu i napięcia, jakie towarzyszą fanom podczas oglądania meczu, każdy cel dla ataku pozwalającego nieco ukoić nerwy jest dobry, a wszelkie stykowe decyzje na niekorzyść „swoich” wyglądają na skandal i jawne oszustwo, nawet jeśli obiektywnie były słuszne. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i z tego powodu zawsze znajdzie się perspektywa z której sędzia „nie będzie miał racji”. Nawet gdyby poprowadził spotkanie wręcz idealnie.

Warto żyć piłką, złościć się i krzyczeć na sędziów sprzed telewizora. Ale kiedy emocje już nieco opadną i pojawi się możliwość logicznej analizy, nie bójmy się tego. Spójrzmy wtedy na spotkanie z logicznej perspektywy i zastanówmy się, czy nasza wcześniejsza ocena była miarodajna, a za całe zło, które spotkało ukochany klub odpowiedzialny jest arbiter?

Źródło zdjęcia: https://commons.wikimedia.org

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi