Mohamed Salah, czyli po prostu kocur z czerwonej części Liverpoolu!

W Egipcie zwierzętami, które wychwalano i ubóstwiano były koty.  Każdy władca Egiptu posiadał je posiadał. Niegdyś była to nawet broń. Na przykład perski król, gdy chciał zaatakować Egipt, dowiedział się o tym jak bardzo Egipcjanie kochają te futrzaki. Kazał ludziom kotów poszukać, a w bitwie każdy żołnierz na ręce dostawał to zwierzę. Miała to być broń – słabym punktem Egipcjan była miłość do kotów. Obrońcy, czyli właśnie Egipt nie odważyli się wtedy zaatakować Persów i tak to ów państwo upadło. Dzisiaj to przypomina mi trochę Liverpool, Mohameda Salaha i średniaków z Premier League.

Jurgen Klopp to taki dyktator, surowy trener, który jest często postrachem zawodników. Niemiecki szkoleniowiec niczym faraon posiada własnego kota, który wabi się Mohamed Salah. Jest groźny na potęgę, jak tylko widzi przeciwnika to w sprytny sposób go atakuje. Umie niepowtarzalnie upokorzyć wroga, nieważne czy napastnikami są „Obywatele”, Kurczaki Koguty, Kanonierzy czy Czerwone Diabły. Klopp jest groźnym faraonem. Na zdjęciach widać jak trzyma na kolanach swojego dostojnego, mądrego, ale i sprytnego kota Salaha. Problem tkwi w tym, że Klopp ma też inne koty, które teoretycznie powinny być groźne, ale tak naprawdę są leniwe, wolne, głupie, a w dodatku zabierają pieniądze na najdroższe karmy świata (czyt. Lovren, Mignolet). Często sam Salah, czy jego kumple, Mane i Firmino nie wystarczają, by pokonać wroga. Zwłaszcza, gdy atakują Wściekłe Łabędzie albo inne szerszenie.

Imperium Kloppa to oczywiście nic innego niż Liverpool, a armie nacierające na „The Reds” są klubami Premier League. Salah to kawał solidnego piłkarza. Aż dziw, że w 2011 roku interesowała się nim Legia Warszawa, a koniec końców sięgnęła po innego gracza. Mohamed to kolejny zawodnik, z którego zrezygnowało Chelsea, a dzisiaj właśnie „The Blues” mogą tego żałować. Legia zaś może się cieszyć, że coś łączy ich z Mistrzami Anglii. Najpierw Mohamed Salah zabłysnął w AS Romie, gdzie był niemalże najlepszym skrzydłowym w lidze. Sprytny, inteligentny, ale i też wredny i bezlitosny dla wrogów. Piłkarz genialny, idealny skrzydłowy. O tyle, o ile grając we Włoszech tak go nie doceniano, to po przyjściu na Anfield został na ustach kibiców z całego świata. Od razu słyszeliśmy też o zainteresowaniu Realu Madryt.

Szczerze powiedziawszy obecnie ciężko wyobrazić sobie Liverpool w tak dobrej formie bez Salaha. Egipcjanin jest wszędzie, wszędzie gdzie jest potrzebny. Czasem za dużo kombinuje, ale to jest jedna z niewielu pozycji na liście wad tegoż piłkarza. Sprowadzenie takiego gościa na Anfield było strzałem w dziesiątkę.

Obecnie Liverpool ma genialne skrzydła. Mane i Salah to zawodnicy z gatunku tych, którym tylko zostawi się miejsce, a ci od razu przystępują do ataku. A jak już zaczynają atakować, to trzeba mieć nadzieję, iż któryś z nich podejmie złą decyzje. Bo właśnie ich wadą jest często podejmowanie decyzji. Gdy chce się kogoś zabić, to po prostu wchodzi się do jego domu i przykłada pistolet do głowy, a nie tańcząc salsę próbuje się zastrzelić przy tym rywala.

Jestem zwolennikiem sprowadzania zawodników z Serie A do Premier League. Wielu graczy spod opieki włoskich drużyn decyduje się na zmianę barw i często ta zmiana procentuje. Droga Chelsea – po co wam Morata czy Pedro z La Ligi, skoro oni kompletnie nie wkomponują się w styl Premier League? Liga włoska może nie m tej urody co Premier League, we Włoszech nie znajdzie się meczu, który odwzorowałby deszczowe spotkanie w Stoke, nie ma tam tak bezpardonowej gry. Premier League ma swoją niezwykle unikalną specyfikę. Mimo to jeśli gość wyróżnia się w Serie A, to ja gorąco rekomenduję go zespołom z Anglii. Certyfikat Ziemowita Dziopy powinien od razu przekonać władze wszystkich angielskich klubów.

Fot: LiverpoolFC.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi