Spojenie#1: Korepetycje arabskich piłkarzy w Hiszpanii. Nowy trend przed wielkimi imprezami?

Podczas zimowego okienka kluby Primera oraz Segunda Division podpisały umowy z sześcioma zawodnikami reprezentacji Arabii Saudyjskiej. Opłatę transferową uiściły jednak nie iberyjskie zespoły, a … rząd Arabii Saudyjskiej, który postanowił opłacić swoim piłkarzom „korepetycje” przed nadchodzącymi mistrzostwami Świata w Rosji. Zapraszam na pierwszy odcinek cotygodniowego autorskiego cyklu „Spojenie”.

O samej sprawie w Hiszpanii było głośno zaledwie kilka dni” – mówi mieszkający na stałe w ojczyźnie corridy ekspert Eleven oraz były delegat LaLiga w Polsce, Rafał Lebiedziński.

– Pamiętajmy, że wypożyczenia 9 saudyjskich piłkarzy zostały ogłoszone na specjalnej gali w Rijadzie z dyrektorami sportowymi wszystkich zainteresowanych klubów oraz władzami samej ligi. Dodatkowo, prezentacje Saudyjczyków w mediach społecznościowych hiszpańskich klubów, miały ogromne oddźwięk wśród arabskiej audiencji. Przypływ obserwujących wszystkich kont Levante w tydzień wzrosły aż o 30%. Teraz sprawa trochę przycichła, bo jeszcze żaden z bohaterów tego mega-transferu jeszcze nie zadebiutował.

Szanse na występy

No właśnie, przecież mówimy o transferach piłkarzy, a nie o dyplomatycznych transakcjach. Czy reprezentanci „Zielonych Jastrzębi” mają szansę stać się istotnymi wzmocnieniami tych drużyn?

– Są wypożyczeni do końca sezonu. I choć zostali wyselekcjonowani przez kluby po kilkumiesięcznym skautingu, to wciąż nie znają kraju, iberyjskiej kultury, języka. Nigdy nie trenowali i nie grali na tak wysokim poziomi,e jak w Hiszpanii. W dodatku kluby, do których trafili, wciąż są uwikłane w poważne ligowe cele – Levante utrzymanie, Leganes i Villarreal europejskie puchary, a Rayo, Numancia, Valladolid i Sporting w awans do LaLiga. Szanse na debiut dostaną najprawdopodobniej dopiero w ostatnich kolejkach, kiedy wspomniane kluby nie będą już grały o nic. Największe szanse na przebicie ma szybki skrzydłowy z dobrym zwodem – Fahad Al-Muwallad (Levante), za nim Yahia Al-Shehri z Leganes oraz Salem Al Dawasari z Villarreal, który też prezentują poziom reprezentacyjny.

Jak samo środowisko piłkarskie reaguje na ten temat?

– To projekt LaLiga, który był przedstawiony wszystkim 42 klubom Primera i Segunda Division. 7 zdecydowało się w niego zaangażować, reszta nie wyraziła zainteresowania. Trudno jednak oczekiwać, że zawodowe klubu będą krytykować tę stricte sponsorską inicjatywę. Każdy z klubów, który zdecydował się na wypożyczenie Saudyjczyka, może liczyć nawet do 4-5 milionów euro przychodów z umów sponsorskich z arabskimi firmami” – wyjaśnia Rafał Lebiedziński zalety tego rozwiązania. – Negatywnie zareagowało tylko AFE (Stowarzyszenie Hiszpańskich Piłkarzy), które twierdzi, że gdyby nie umowy sponsorskie, jakość saudyjskich piłkarzy nigdy nie pozwoliłaby im trafić do LaLiga. Nawet jeżeli kilku z nich jest blisko wyjazdu na MŚ 2018 z reprezentacją Arabii Saudyjskiej. A skoro już tu są, to AFE uważa, że blokują miejsca w składzie utalentowanym wychowankom.

Nowy sposób przygotowań?

Czy zdaniem eksperta stacji Eleven może dojść do tego, że arabskie reprezentacje stale przed ważnymi turniejami będą wysyłały piłkarzy na „korepetycje” do TOP5 najlepszych lig w Europie?

– Ten projekt General Sports Authority, arabskiego rządu i LaLiga jest pionierski. Wnioski będzie można wyciągać w czerwcu. Jeśli będą pozytywne, to reszta arabskich krajów, które również mają ogromne piłkarskie aspiracje (Katar, ZEA, Kuwejt), mogą pójść w ślady Arabii Saudyjskiej. I to zarówno w Hiszpanii lub innych czołowych piłkarskich krajach Europy.

– A trzeba zaznaczyć, że rynek arabski jest ogromnie ważny zarówno dla hiszpańskich klubów jak i dla władz samych rozgrywek. „To najpopularniejsza pod względem oglądalności liga w tym regionie. W Dubaju LaLiga ma swoje biuro z Fernando Sanzem na czele (byłym piłkarz Realu i Malagi oraz były właścicielem tego drugiego klubu) oraz konta społecznościowe w języku arabskim. To bardzo liczebny i bardzo… bogaty region. Ale żeby sprzedawać jak najdroższej prawa telewizyjne do hiszpańskich meczów oraz zawierać poważne umowy sponsorskie, musisz przede wszystkim żyć w zgodzie z lokalnymi władzami. To są w wielu przypadkach autorytarne monarchie. Decydują o polityce, biznesie i sporcie” – kończy mieszkający na co dzień w Madrycie Polak.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi