W tym meczu gra przyszły mistrz Polski?

Ekstraklasa jaka jest, każdy wie. Wszystkie gwiazdy na niebie, kursy bukmacherskie, a nawet logika wskazuje na to, że mistrzem Polski zostanie któraś drużyna z dwójki Jagiellonia – Legia. Z racji tego, że to właśnie polska liga, trzeba brać na to poprawkę. Jednak niewątpliwe te dwie drużyny są na dobrej drodze żeby w tym sezonie osiągnąć upragniony cel.

Dziś jedna z tych drużyn może wrzucić szósty bieg w wyścigu o mistrzostwo Polski, pokonując w boju swojego rywala. Remis natomiast nie będzie raczej dobrym rezultatem zarówno dla gospodarzy, jak i gości, bo wtedy odrobinę wzrastają szanse trzeciego Lecha i czwartego Górnika. Oczywiście nawet zwycięstwo Legii lub Jagiellonii niczego nie przesądza, bo do ostatniej kolejki, już po podziale, pozostało jeszcze wiele spotkań, ale może dać mentalnego kopa i nakręcić drużynę na pozostanie przy zwycięskiej ścieżce.

Jakie są nastroje w poszczególnych obozach? Trener mistrzów Polski, Romeo Jozak, na przedmeczowej konferencji stwierdził, że nie będzie szukał usprawiedliwienia w niskiej – jak na grę w piłkę nożną – temperaturze, bo tak przecież jest w całej Europie, a nikt nie narzeka. Osobną sprawą jest, że przy takiej pogodzie prawdopodobnie ciężko będzie o dobry futbol i być może zobaczymy mecz podobny do tego sobotniego, gdzie Legia na zmrożonej murawie zremisowała z Cracovią.

Zawsze mówię, że gra się i trenuje właśnie dla takich meczów. Takie spotkania są bardzo atrakcyjne dla kibiców i jedyne, czego można żałować, to tego, że aura nie rozpieszcza, bo pewnie w innych warunkach na stadionie byłby komplet publiczności. My gramy jednak trochę inaczej, ale też mamy swój pomysł. Ważnym aspektem będzie to, abyśmy potrafili grać piłką i się przy niej utrzymać. Tak będziemy chcieli zagrać we wtorek wieczorem – mówił z kolei szkoleniowiec Jagiellonii, Ireneusz Mamrot.

Białostoczanie nie zamierzają się murować, Legii zależy na powrocie na fotel lidera. Jeśli trenerzy wdrożą swoje ofensywne plany w życie, to powinniśmy cieszyć się w tym meczu bramkami, bo taktycznych szachów nikt z kibiców przecież nie lubi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi