Zamiast piłki nożnej wrestling. Brutalność nie pomogła Legii

Legia Warszawa przegrała mecz na szczycie z Jagiellonią. Chociaż było to spotkanie istotne, patrząc przez pryzmat szans na fotel lidera po rundzie zasadniczej, o niczym jeszcze nie przesądziło. Od wyniku i gry Stołecznych ważniejsza jednak była brutalność, którą zademonstrowali i została ich zgubą.

Być może porównanie zachowania Legionistów do wrestlingu nie jest do końca trafione. W końcu te popularne za oceanem walki poza dużą dawną przemocy charakteryzują się też udawaniem i zachowaniami typowo „pod publiczkę”. Niestety, Antolić oraz Vesović postanowili na prawdziwe okrucieństwo, a ich zachowanie mogło skończyć się znacznie poważniejszymi konsekwencjami dla przeciwników niż sińcami i odrapaniami skóry (biorąc pod uwagę także panujące warunki atmosferyczne).

Chociaż pierwszy swoje „zaangażowanie” pokazał Vesović, warto skupić się przede wszystkim na zagraniu Antolicia, ponieważ skończyło się bezpośrednią czerwoną kartką. Aż dziw bierze, że sędzia Stefański potrzebował pomocy VAR-u, aby poprawić swój błąd i zamienić wpierw pokazany żółty kartonik na wykluczenie.

Oglądanie tego zagrania nie należy do najprzyjemniejszych zajęć. Nie mamy pojęcia co miał w głowie zawodnik decydując się na takie wejście. Być może ze względu na panujący mróz pomyliły mu się dyscypliny sportu i myślał, że jego zadaniem nie jest kopanie prosto piłki, tylko walka z rywalami, niczym robił to Krzysztof Oliwa na taflach NHL. Niestety, futbol nie jest tak widowiskowy jak hokej w amerykańskim wydaniu i za przemoc nie wysyła się obydwóch walczących zawodników na parę minut kary, tylko odsyła prowodyra do szatni. Na resztę spotkania i parę następnych, w zależności jaką przerwę ustali Komisja Ligi. Od tego zdarzenia rozpoczęła się kompletna dominacja Jagiellonii. Aż strach pomyśleć co zrobiliby goście, gdyby przez większość meczu przyszło im grać z przewagą nie jednego, a dwóch zawodników. A nie było to wcale takie mało prawdopodobne…

Parę minut wcześniej, tym razem w karatekę, postanowił zabawić się Vesović.

Trudno powiedzieć czemu tym razem nie interweniował VAR w celu naprostowania decyzji bydgoskiego arbitra. Być może sędziowie są wielkimi fanami wschodnich sztuk walki i uznali, iż tego typu zachowania ubarwią widowisko, oraz dodadzą szczypty orientalnego charakteru? Zdaje się jednak, że tego typu zagrania powinny być karane wykluczeniem z automatu, bo chociaż walka i zaangażowanie są w każdym sporcie ważne, to jednak bezmyślna brutalność stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa zawodników, a brak odpowiedniej reakcji arbitrów może doprowadzić jedynie do eskalacji przemocy. Koniec końców Vesović i tak opuścił murawę przed czasem, otrzymując drugą żółtą kartkę za faul taktyczny. Jednak było to już w doliczonym czasie drugiej połowy i nie miało praktycznie żadnego wpływu na przebieg spotkania.

Legia została całkowicie zdominowana przez Jagiellonię i nikt nie może powiedzieć, że odniosła niezasłużoną porażkę. Ale istotniejsze jest, że zrobiła to na własne życzenie. Trener Jozak powinien chyba puszczać niektórym zawodnikom przed spotkaniem muzykę relaksacyjną. Skoro nawet panujący obecnie w Polsce mróz nie jest w stanie ochłodzić ich gotujących się w trakcie ważnego meczu głów, należy sięgnąć po inne środki.

Źródło zdjęcia: https://commons.wikimedia.org

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi