Warszawo, honorowy obywatel miasta dla pana Marciniaka!

To nie jest sport. To nie jest zgodne z przepisami gry. To nie jest zgodne z żadnymi wytycznymi. I co najważniejsze: to nie jest zgodne nawet z etyką. Legia Warszawa pokonała na swoim stadionie Lecha Poznań 2:1 po skandalicznym rzucie karnym i prawdopodobnie wyrzuciła drużynę z Poznania z walki o mistrzostwo Polski. Mniej poświęcimy czasu samemu meczowi, a więcej przynajmniej dwóm kluczowym decyzjom podjętym przez sędziego „międzynarodowego”, Szymona Marciniaka.

22 października, 2016 roku. Legia podejmowała na własnym stadionie drużynę Nenada Bjelicy. Zespół prowadzony wówczas przez trenera Jacka Magierę prowadziła, kontrolowała wynik spotkania, ale niespodziewanie Lech wywalczył prawidłowy rzut karny i wyrównał. Kiedy już wszyscy myśleli, że odwieczni rywale podzielą się punktami, do gry wkroczył sędzia Szymon Marciniak na czele ze swoimi asystentami i uznał bramkę po metrowym spalonym, na którym był strzelający gola Kasper Hamalainen. Częściowo brzmi znajomo?

4 marca, 2018 roku – półtorej roku później. Mistrz Polski ponownie grał na swoim stadionie, również z Lechem chorwackiego szkoleniowca. Różnica taka, że to Legię poprowadził inny trener, również Chorwat, Romeo Jozak. Legioniści szybko zdobyli bramkę, wydawało się przez chwilę – kontrolowała przebieg spotkania, ale to „Kolejorz” miał w swoich dłoniach coraz to więcej mocniejszych kart. Po przerwie zdołał doprowadzić do wyrównania i naciskał dalej, dążył do upragnionego zwycięstwa, narażając się jednocześnie na groźne kontrataki ze strony warszawian. Nie trzeba ukrywać, że to Lech był w drugiej części gry zespołem zdecydowanie lepszym, to jednak nie potrafił udokumentować przewagi golem – choć wydaje się, że gdyby nie sytuacja z dalszej części meczu – to goście zwycięską bramkę by zdobyli. Ale nie ma tu miejsca na gdybanie, więc zmierzmy się z faktami. Ponownie do gry wkroczył znany i lubiany sędzia Szymon Marciniak, na czele ze swoimi asystentami i jakże wybitnym sędzią zasiadającym w wozie VAR – Pawłem Gilem. Podyktował rzut karny, którego – zgodnie z wytycznymi gry w piłkę – być w żadnym wypadku nie powinno.

Volodymir Kostevych walczył o piłkę w polu karnym z pomocnikiem warszawskiej Legii. Krzysztof Mączyński wykonał ruch ręką – odpychając obrońcę „Kolejorza” w momencie, kiedy piłka przebywała w powietrzu – a spadając, trafiła w kciuk jednej z wystawionych rąk do góry przez Ukraińca, sygnalizującego, że w żadnym wypadku nie fauluje reprezentanta Polski. Uporządkujmy: nie było w tym zagraniu celowości, dotknięcie piłki przez Kostevycha spowodowane przez ruch ręką Mączyńskiego, piłka trafiając w rękę – trafiła w to samo miejsce, jeśli nawet by do dotknięcia nie doszło. Mączyński nie stracił w tej sytuacji żadnej korzyści, a Kostevych nic nie zyskał. Przebieg gry cały czas był identyczny jak przed sytuacją. Sprawdźmy, co mówią o tym przepisy.

Wnioski wyciągnijcie sobie sami, ale one są jednoznaczne. Strasznie śmieszą tłumaczenia „najlepszego” polskiego sędziego, że:

– „Kostevych miał nienaturalnie ułożone ręce”

– „Trzeba podjąć decyzję w ułamku sekund”

I uwaga, tutaj hit:

– „Wiem, jak wyglądałyby jutrzejsze gazety, gdybym tego nie gwizdnął. Byłoby ujęcie z ręką. I jak miałbym się wytłumaczyć z braku gwizdka?”

Ręka Kostewycza była – to fakt. Ciężko stwierdzić czy mógł jej w jakikolwiek sposób uniknąć czy nie. To trzeba stwierdzić fakt: Nie każda ręka to przewinienie, co zresztą przeczytaliście wyżej w przepisach gry w piłkę. A sędzia, który boi się reakcji warszawskich mediów i nagłówków w gazetach po prawidłowo podjętej decyzji, to naprawdę: ręce opadają. Jaki jest sens takiego arbitra na mistrzostwach świata w Rosji? Dla przykładu: gospodarze grają w finale z Brazylią i prowadzą jedną bramką. Pod koniec meczu reprezentacja Brazylii ma ewidentny rzut karny, ale Marciniak nie podyktuje, bo „wiedziałby, jak wyglądałyby gazety”.

Sytuacja numer dwa. Mario Situm próbuje wyrzucić rzut z autu i szybko rozpocząć akcję swojej drużyny, ale podbiega do niego piłkarz Legii, Artur Jędrzejczyk i bez jakiegokolwiek sportowego powodu uderza/popycha w okolice krtani skrzydłowego poznańskiej drużyny. Ten się z lekkim talentem aktorskim przewraca, ale miał do tego powody. Co na to sędzia „międzynarodowy”? (za Weszło FM)

Kostewycz chciał wybić aut, Artur chciał trochę mu przeszkodzić. I jak to piłkarze – Ukrainiec to wyolbrzymił i się wywrócił. Ale jak mówiłem – nie było żadnych podstaw do wykluczenia zawodnika z boiska.

Situm to Kostewycz, a Chorwat to Ukrainiec. Nie ma sprawy. Teraz na poważnie: ruch ręką w twarz, w sytuacji pozaboiskowej – bez jakiegokolwiek powodu, naruszając nietykalność piłkarza, mający odpowiednią siłę i CELOWOŚĆ zagrania – to nie jest czerwona kartka? Wnioski również w tej sytuacji pozostawiam wam.

VAR, ktoś wie co to jest? W jakim celu został utworzony i wprowadzony do ligi? A, no, w takim, aby niwelować ewentualne błędy sędziego i być wskazówką dla arbitrów, żeby wszystko było przeprowadzone zgodnie z przepisami. Nie dla sędziego Marciniaka. Był tak pewny siebie i swojej decyzji, że nawet nie skorzystał z pomocy sędziego Gila (pomijając już jak to brzmi) – konsultując to tylko ze swoim asystentem. Mecz najwyższej wagi, odwieczni rywale walczący o mistrzostwo Polski, końcówka meczu i kluczowa sytuacja w dalszym rozrachunku decydująca o wyniku. Mógł sprawdzić, ale tego nie zrobił, dlaczego? I jakie poniesie konsekwencje takiej, a nie innej decyzji? Podpowiem wam: żadne.

Taki arbiter międzynarodowy to wstyd dla Polski. Naprawdę. Wstyd. Nie radzi sobie z presją, bo jak wytłumaczyć takie dwie decyzje w jednym meczu i jedną sprzed dwóch lat – w potyczce tych samych drużyn? W Rosji w podobnych sytuacjach i tak sobie zapewne nie poradzi. Jeśli mamy wysyłać takiego sędziego, to już naprawdę nie wysyłajmy nikogo, bo to nie ma najmniejszego sensu. A Warszawa i kibice Legii powinni sędziemu Marciniakowi podziękować, choć równie dobrze mogłaby na ich miejscu być inna drużyna, wynika to z faktu, że sędzia jest po prostu słaby. Honorowy obywatel miasta Warszawy będzie idealny.

One thought on “Warszawo, honorowy obywatel miasta dla pana Marciniaka!

  • 5 marca 2018 at 22:07
    Permalink

    Najsmutniejsze jest to, że wiele osób twierdzi, że ręka była i karny prawidłowy. Strasznie głupie są te przepisy.

    Odpowiedz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi