Prezes Molde FK stawia kibiców Lecha Poznań za wzór

Najpierw w Europie zachwycali się – i zachwycają dotąd – „do the Poznan” za czasów gry „Kolejorza” z Manchesterem City w fazie grupowej Ligi Europy, a teraz stawia się ich za wzór… w Norwegii, a dokładniej w Molde FK.

Popularność „let’s all do the Poznan” sięga czasów zaciętych bojów Lecha prowadzonego jeszcze przez Jacka Zielińskiego i później Jose Mari Bakero, kiedy to poznańscy fani dali się poznać w Anglii głośnym dopingiem i… ruchliwymi podskokami, będąc jednocześnie odwróconym od tego, co działo się na murawie. Tu, w Polsce, stało to na porządku dziennym. Na wyspach ewidentnie usłyszeli o tym po raz pierwszy i niezwykle się tym zafascynowali.

Doszło nawet do tego, że w oficjalnym sklepie Manchesteru City sprzedawano koszulki z napisem „Let’s all do the Poznan” oraz z instrukcją, jak należy ten taniec wykonywać. Popularność w Polsce zyskały wtedy, kiedy przyszedł w nią ubrany na jedną z konferencji w Poznaniu ówczesny szkoleniowiec Lecha – Jose Mari Bakero, który jak mówił, dostał ją od znajomej osoby mieszkającej w Wielkiej Brytanii. Taniec kibiców „Kolejorza” wykorzystano również w jednej z reklam Carlsberga, w której pracownicy przebywający na balkonie chwytają się za ramiona i rytmicznie podskakują. Lech zyskał praktycznie za darmo niezwykłą bombę marketingową, sprezentowaną oczywiście przez często niedocenianych kibiców.

Pamiętacie film „Skrzydlate Świnie” w reżyserii Anny Kazejak – kręconego zresztą głównie w oddalonym od Poznania o 50 kilometrów Grodzisku Wielkopolskim? Scena, w której Krzysztof Dzikowski – właściciel „SkyTechu”, odgrywany przez Cezarego Pazurę przekonywał Oskara Nowackiego, granego przez Pawła Małaszyńskiego, aby stworzył w jego raczkującym klubie grupę kibiców, a nawet ultrasów, z prawdziwego zdarzenia? Pokazał film z dopingiem oraz oprawami poznańskiego Lecha. Sprawa zapewne została wiele razy przemielona w wielu artykułach, ale nie pisałbym o niej gdyby nie informacje z Norwegii.

Molde FK zakończyło rozgrywki w poprzednim sezonie na drugim miejscu, wiecie jak to jest, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wicemistrzostwo jest bardzo dobre, ale jednocześnie świadomość, że było się tak blisko trofeum, jest zatrważająca. Norweski klub chce się rozwijać i iść w dobrym kierunku. Tego się nie da bez dużej liczby kibiców na trybunach, a tych ewidentnie brakowało. Prezes Molde FK – Øystein Neerland, spotkanie podsumowujące z fanami drużyny rozpoczął od pewnego filmu. Zastanawiacie się jakiego?

Skontaktowaliśmy się z prezesem Neerlandem i ku naszemu zdziwieniu – nie miał większych problemów, aby opowiadać o samym spotkaniu z kibicami, a także o tym, co nas głównie zastanawiało: dlaczego akurat zafascynowali go fani z Poznania?

W poprzednim sezonie zajęliśmy drugie miejsce i spotkanie miało służyć temu, aby porozmawiać o tym, co można zrobić lepiej w kolejnych rozgrywkach. Podjąłem temat kibiców i spotkanie rozpocząłem filmem ukazującym atmosferę tworzoną przez fanów Lecha. W 2017 roku na nasze mecze przychodziło bardzo mało osób i przez to na trybunach było cicho. Chcemy większej liczby kibiców na trybunach. Chcemy ich śpiewających i dopingujących swój zespół. Pewną drogą była także inspiracja niebiesko-białymi barwami. Padł wybór na Poznań. Nie słyszałem zbyt wiele o klubie, ale za to dużo o kibicach Lecha i tworzonej przez nich gorącej atmosferze na stadionie – powiedział w rozmowie dla Dogrywki24 prezes Molde FK, Øystein Neerland.

Puenta będzie krótka. Poza granicami naszego kraju kibiców – niezależnie od tego, jakie barwy zakłada i jaki klub wspiera – potrafią doceniać. W Polsce często są spychani na boczny tor i zazwyczaj krytykowani, a ich pozytywne gesty całkowicie pomijane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi