Pascal Groß – Droga do sławy

Kiedy w maju ubiegłego roku Brighton and Hove Albion, beniaminek Premier League, ogłaszał transfer nowego pomocnika chyba nikt w klubie nie przewidywał, jak ważnym okaże się być to wzmocnienie. Dzisiaj już nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić ekipy „Mew” bez niemieckiego generała środka pola, prawdziwego dyrygenta, ale także egzekutora – Pascala Großa.

Ostatnie kilka miesięcy to prawdziwy rollercoaster w życiu 26-latka z Mannheim. Najpierw, jako zawodnik Ingolstadt, spadł z Bundesligi. Chwilę później był głównym bohaterem wartego 3 miliony euro transferu do beniaminka najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii, Brighton, Powiedzmy sobie szczerze – nie było to wyśnione przez sympatyków klubu znad Kanału La Manche wzmocnienie. Nie chodzi tu o to, że Groß był słabym zawodnikiem. Po prostu nie była to postać z pierwszych stron gazet, piłkarz bez dużego nazwiska, który dodatkowo nie pomógł swojej poprzedniej drużynie w utrzymaniu się w niemieckiej elicie piłkarskiej. Przy takim zawodniku jak chociażby jego nowy kompan z zespołu, Davy Pröpper (reprezentant Holandii, były zawodnik PSV, transferowy rekord Brighton), Niemiec wypadał po prostu blado. Z czasem pokazał jednak wszystkim sceptykom i krytykom jego talentu, że bardzo się mylili nie doceniając jego klasy. W ciągu wciąż trwającego sezonu uzbierał na swoim koncie 30 występów w biało-niebieskiej koszulce, które okrasił 5 bramkami i 8 asystami. Mało? Swoimi występami przyczynił się do 12 miejsca w lidze z dorobkiem 34 punktów i bilansem 8/10/12 w przeciągu 30 kolejek. 6 punktów przewagi nad strefą spadkową i jeden zaległy mecz. Nie jest to może powalający rezultat, jednak powinien starczyć do utrzymania, a przecież o to tak naprawdę chodzi. Ciągle mało? Według najnowszych danych ze znanego i powszechnie lubianego portalu Transfermarkt.de Pascal jest obecnie wart 9 milionów europejskiej waluty (stan na 2 stycznia), co oznacza trzykrotny wzrost w stosunku do kwoty, jaką przeznaczyło na niego Brighton ledwie kilka miesięcy temu (a ta wartość pewnie jeszcze wzrośnie). Już teraz przyglądają mu się większe drużyny angielskie, jak chociażby Everton, ale także zespoły z ojczyzny, które z pewnością plują sobie w brodę, że pozwoliły aby tak dobry, relatywnie młody i tani zawodnik wymknął im się z rąk. Tak, tani, bo przy obecnie zwariowanym rynku transferowym 3 miliony euro za takiego piłkarza to los na loterii.

Rozpływając się nad liczbami zawodnika „The Albion” należy oddać cesarzowi co cesarskie i przyznać, że to w dużej mierze dzięki Chrisowi Hughtonowi, szkoleniowcowi zespołu z East Sussex, Niemiec zalicza tak dobry okres. 26-letni pomocnik idealnie wkomponował się w preferowany przez Irlandczyka system 4-4-1-1, gdzie może swobodnie operować za plecami doświadczonego Glenna Murray’a, który  nawiasem mówiąc w trakcie obecnej kampanii przeżywa swoją drugą młodość. Dzięki grze w takim ustawieniu Niemiec jest w stanie zaprezentować światu swoje wszystkie atuty. A pokazywać doprawdy jest co, bowiem Groß ma doskonały przegląd pola, dobrze czyta grę i kontroluje piłkę, posyła dokładne podania do wspomnianego wcześniej Murray’a, ale także dobrze rozdziela piłki do skrzydeł. Dodatkowo były grach Hoffenheim jest nie tylko kreatorem sytuacji bramkowych, ale także tychże beneficjentem, ponieważ potrafi odnaleźć drogę do siatki, o czym świadczą zdobyte przez niego w obecnych rozgrywkach bramki. Trochę gorzej odnajduje się w wypadku zmiany ustawienia, jak na przykład w meczu z Chelsea (0-4), gdzie musi grać w linii z dwójką innych zawodników środka pola. Widać również, że zdecydowanie woli grać ofensywnie, co nie oznacza małego zaangażowania w poczynania defensywy. Po prostu lepiej odnajduje się pod bramką rywala niż pod własną.

W przypadku Pascala Großa „droga do sławy” i kariera na najwyższym poziomie jeszcze tak na dobrą sprawę nie wystartowały. Niemiec ma już na karku 26 lat, co czyni go jednocześnie relatywnie młodym, ale także już starzejącym się piłkarzem. Osobiście mam nadzieje, że w przyszłym sezonie dalej będziemy mogli z zachwytem patrzeć na jego grę na angielskich boiskach, może w nieco innym otoczeniu. Bo pomimo braku papierów na Real Madryt czy FC Barcelonę, na pewno nie jest to piłkarz, którego szczytem umiejętności jest bicie się o utrzymanie w Premier League.

Źródło zdjęć: Wikimedia Commons

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *