Co u nich słychać? Sorin Oproiescu

Do naszej ligi trafiały już ogórki różnej klasy. Zawodnicy wciskani przez managerów, rodzina właściciela klubu czy piłkarze, którzy mieli za zadanie „zrobić szum”. O takiej historii jak z Sorinem Oproiescu słyszeliśmy jednak pierwszy raz. W pierwszym odcinku „Co u nich słychać” przyjrzymy się Rumunowi, który trafił na testy do Wisły Kraków, a stał za tym niemały wałek.

Najpierw przypomnijmy, o co dokładnie chodziło. W czerwcu 2013 roku okazało się, że na testy do zespołu „Białej Gwiazdy” trafił Sorin Oproiescu. 26-latek prezentował się co najmniej przyzwoicie na materiałach, które można było znaleźć na YouTube, a CV, które widniało na Wikipedii również nie było takie złe. Szybko okazało się, że oba materiały były spreparowane, a aferę wykrył jeden z kibiców, opisując swoje spostrzeżenia na forum fanów krakowskiego klubu.

Podejrzewam, że filmy umieszczone na YouTubie stanowią w rzeczywistości zemstę mojego byłego agenta. On chce pieniędzy za to, że polecił mnie Wiśle, choć w rzeczywistości tak nie było – tłumaczył się w rozmowie z iGol.pl, Sorin Oproiescu. Co więcej, Rumun dodał także, że gdyby był słaby to Franciszek Smuda od razu odesłałby go do domu, a tak się nie stało.

Oproiescu dostał swoją szansę. Zagrał w sparingu z Zawiszą Bydgoszcz i… szkoda się na ten temat jakoś bardzo rozpisywać. Rumun potruchtał sobie na boisku, piłki przy nodze za często nie miał i na 45 minutach zakończył swoje popisy w drużynie „Białej Gwiazdy”.

Trudno jednak się dziwić. Chłopak postanowił sobie pozwiedzać w ten sposób kawałek świata. Niewiele brakowało, a byłby testowany nawet w Australii! Plany spaliły na panewce, ponieważ Melbourne Victory chciało, by Rumun sam zapłacił za swój przyjazd. – Kiedy mu to powiedziałem, kontakt się urwał – powiedział Prosport.ro jeden z właścicieli drużyny. Sam piłkarz oczywiście zaprzeczył i uważał, że taka sytuacja nie miała miejsca.

Jak wiodło mu się już po nieudanej przygodzie z polską Ekstraklasą? Wbrew pozorom nie tak źle. Mimo niemałego zamieszania wywołanego w sieci (o sprawie napisało wiele zagranicznych stron, a jako porównanie wykorzystywany był Ali Dia), Rumun kilka tygodni później podpisał kontrakt z klubem z Premier League. Nie angielskiej, a maltańskiej, ale kto by się tam tym przejmował?

W Mosta FC i Rabacie Ajax zagrał w łącznie osiemnastu spotkaniach i po sezonie opuścił Maltę. Kierunek? Jeszcze bardziej egzotyczny. Kuwejt. W Al-Tadamon SC nawet nie zadebiutował, jednak roczny urlop w odległości dziesięciu kilometrów od Zatoki Perskiej to i tak nie tak źle.

Aspiracje Oproiescu sięgały jednak znacznie wyżej. Stoper chciał trafić do Anglii i próbował ogłosić się tam za pomocą strony Nonleague.pitchero.com. Jego zdaniem poradziłby sobie nawet na poziomie… piątej ligi angielskiej! Sorin nie chciał jednak pogardzić grą na jeszcze niższym szczeblu i był gotów rozważyć również te propozycje. – Grałem na Bliskim Wschodzie, bo zaoferowano mi dobre pieniądze, ale chciałem wrócić do Europy i spróbować swoich sił w Anglii – tłumaczył na łamach ogłoszenia. Z tej okazji, przyleciał nawet do Londynu.

Oczywiście nie został na Wyspach, a przynajmniej nie tych Brytyjskich. Tak, wrócił z powrotem na Maltę. Kolejne dwa kluby do CV (tym razem Qormi FC i Saint Andrews FC), kolejne jedenaście meczów w ekstraklasie do kolekcji i kolejna zmiana otoczenia. Tym razem na Włochy i tamtejszą Serie D.

To właśnie tam zanotował najwięcej meczów w jednym sezonie w jednym klubie. W drużynie ASD Lanusei Calcio zagrał w aż dwudziestu spotkaniach! Jeśli myślicie, że wytrwał tam długo, to oczywiście się mylicie. Po sezonie odszedł do Sestri Levante, z którego przeniósł się po zaledwie dwóch miesiącach. Jego trzecim klubem było San Teodoro, z którym rozstał się po… trzech miesiącach i do dziś pozostaje bez klubu.

Podsumowując – Bahrajn, Malta, Kuwejt i Włochy. Jak na przeciętnego piłkarza, o którym w Rumunii nie słyszał nikt oprócz jego znajomych i rodziny, całkiem nieźle. A to z pewnością jeszcze nie koniec piłkarskich wojaży rumuńskiego Aliego Dii.

Na samo zakończenie rzućcie jeszcze okiem, jakie widoki oferowały miasta, w których grał po odstawieniu go z Wisły Kraków. Jest czego zazdrościć!

 

Fot. Svenskafans.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *