Każdy kraj ma swoją historię, Urugwaj ma swój futbol

Spoglądając na mapę Ameryki Południowej zauważamy małą kropeczkę na południowo-wschodnim krańcu kontynentu. Kropeczkę położoną między dwoma wielkimi państwami Brazylią i Argentyną. W nomenklaturze futbolowej, między dwoma wielkimi potęgami. Urugwaj! Dwukrotni mistrzowie świata mimo bardzo słabej krajowej ligi lata temu otworzyli piłkarską kuźnię w której hartują talenty i przygotowują do podróży na większe rynki. Spróbuje przyjrzeć się młodej generacji La Celestes. Część z nich już próbuje swoich sił na starym kontynencie, część dalej czeka na swoją szansę.

Urugwaj w 1971 roku ogłosił się konstytucyjnym państwem świeckim. To jedynie oficjalna wersja, bo Urugwajczycy mają dwie religie. Jedna to Futbol, druga Wołowina. Mimo że potomkowie Fructuoso Rivery, są z reguły spokojniejsi i mniej żywiołowi niż sąsiedzi z Brazylii i Argentyny, to Kadra Narodowa jest świętością przy której potrafią się zapominać. Podobną wartość dla typowego mieszkańca Montevideo (co znaczy widzę górę, widział ktoś w Urugwaju jakąś górę?) ma spędzanie wolnego czasu razem z rodziną czy przyjaciółmi. Tu wracamy do mięsa, które według Urugwajczyków jest u nich najlepsze na świecie. Relikwią dla fanatyków wołowiny jest Parilla, specjalny ruszt na którym przygotowuje się mięso. Specjalnością są żeberka wołowe Asado oraz Lomo, ogromna sztuka miecha, ponad kilogramowa polędwica wołowa… Mniam.

Pomimo, że każdy łasuch mojego pokroju takie dania jadłby oczami, ustami i duszą, tym razem pozostańmy przy piłce nożnej. Miłość Urugwajczyków do piłki nożnej najlepiej podsumują słowa Ondino Viery, trenera reprezentacji Urugwaju w latach sześćdziesiątych dwudziestego stulecia: Każdy kraj ma swoją historię, Urugwaj ma swój futbol. Analizie poddałem młode pokolenie piłkarzy mistrzów Ameryki Południowej i półfinalistów młodzieżowego Mundialu. Mimo, że liga jest słaba, zawodnikami interesują się kluby z Brazylii, Argentyny i Starego Kontynentu. Ważnym aspektem są też ceny zawodników, które nie powalają na kolana. Największe gwiazdy Urusów potwierdzają regułę, Luis Suarez kosztował Groningen 800 000 Euro, podobną cenę zapłacił Villareal za Diego Godina, a Edison Cavani został sprowadzony na Sycylie za 5 milionów Euro. Solidnych zawodników można kupić w granicach dwóch-trzech milionów Euro.

Urugwaj rozsądnie korzysta ze swoich zasobów. Kraj zamieszkuje 3 300 000 obywateli. Selekcjoner Oscar Tabarez oraz trener kadry młodzieżowej Fabian Coito nie mogą odsiewać piłkarzy i czerpać z niekończącego się spichlerza, tak jak bywa to w przypadku sąsiadów Urugwaju. Piłkarzy się obserwuje, wychowuje i daje kolejne szanse. Urugwajscy dziennikarze twierdzą że pokolenie 98′ może wychować następców Alvaro Recoby, Diego Forlana czy Rubena Sosy.

Zacznę od bramkarza, który może zastąpić zasłużonego, choć odrobinę wysłużonego, Muslere. Santiago Mele jest wychowankiem klubu Fenix Montevideo. Mimo kiepskich jak na bramkarza warunków fizycznych (w zależności od źródła między 182 a 185 centymetrów wzrostu), radzi sobie całkiem dobrze na linii, jego atutem jest koci wręcz refleks, jednak musi jeszcze popracować nad ustawianiem się, gdyż zdarza mu się wpuścić bramkę “za kołnierz”. Latem 2017 roku Mele podpisał kontrakt z tureckim Osmanlisporem po udanych młodzieżowych mistrzostwach świata. W meczu z Portugalią w serii rzutów karnych wybronił trzy jedenastki i wprowadził Urugwaj do czwórki. Zawodnik na razie jest wypożyczany do mniejszych klubów, ale w ekipie z Ankary wierzą w jego ogromny potencjał.

Prawonożny boczny obrońca, który w Europie może zjawić się niebawem to Jose Luis Rodriguez grający obecnie w klubie Danubio. Dwudziestolatek wyróżnia się siłą, szybkością i warunkami fizycznymi. Dobrze broni, ale przede wszystkim świetnie porusza się z piłką przy nodze, to sprawia że idealnie wpisuje się w założenia dla nowoczesnego wahadłowego. Rodriguez dobrze prezentował się na młodzieżowych mistrzostwach świata w dwa tysiące siedemnastym roku i to tylko kwestia czasu, gdy zainteresują się nim kluby z Europy. W styczniu południowoamerykańskie media podawały, że obrońcą jest zainteresowane Atletico Madryt, jednak nie przekłuło się to na konkrety.

Kolejnym ciekawym zawodnikiem z ligi urugwajskiej jest środkowy pomocnik Carlos Benavidez z drużyny Defensor Sporting Club. Zawodnik może grać również na pozycji defensywnego pomocnika. Jego atuty to dobre wyszkolenie technicznie i dokładne podania oraz mocna praca w defensywie, dzięki naturalnej waleczności i agresywności często przerywa akcje rywali, ma sporo odbiorów. Latem 2017 roku mówiło się o zainteresowaniu zawodnikiem klubów z Serie A. Podobno Carlosa obserwowali wysłannicy Interu Mediolan, mówiło się również o klubach z Genui. Sam zawodnik jako swoich piłkarskich idoli wymienia Andresa Inieste i Radje Naingollana.

Na pozycje napastnika wytypowałem Joaquína Ardaiza, zawodnika El Tanque Sisley, wypożyczonego do belgijskiego Royal Antwerp, gdzie rozegrał piętnaście spotkań, strzelił trzy gole i miał dwie asysty. Należy jednak dodać, że w ośmiu meczach wchodził na plac gry z ławki rezerwowych. Ardariza wyróżnia ogromna siła fizyczna, umiejętność zastawiania się i ciąg na bramkę. Kiedy ogląda się jego grę w drużynach młodzieżowych widać, że obrońcy do których zbliża się urugwajski Panzer Maus albo usuwają się z drogi czołgu, ewentualnie odbijają się od niego.

Celowo w zestawieniu nie zwracałem uwagi na największe gwiazdy wśród młodych Urugwajczyków. Rodrigo Bentancur, Nicolas Schiappacasse to piłkarze którzy niebawem (mam nadzieje) będą budować swoją historie w wielkich klubach europejskich, Nicolas de la Cruz wybrał argentyński River Plate i też jest już uznaną marką. Czy pozostali zawodnicy z pokolenia 98′ będą równie doceniani czas pokaże. Oscar Tabarez dał się poznać jako jeden z następców Fidiasza, bo potrafi rzeźbić wielkie charaktery swoich zawodników i kibicuje by znów trafił w tej materii na podatny grunt.

Źródła zdjęć i inspiracje:

uruguayanheroes.wordpress.com

Uruguay Football Today oraz Warriors of Uruguay na Twiterze

https://adamczewski.blog.polityka.pl

Bartłomiej Rabij, życie i twórczość 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *