Pycha kroczy przez upadkiem

Polscy kibice przez wiele lat przyzwyczajali się do żenującego stylu PZPN podczas urzędowania poprzedniego prezesa, Grzegorza Lato. Gdy nastał czas Zbigniewa Bońka wielu odetchnęło z ulgą. Zrobiło się światowo, profesjonalnie, a wyniki napawają optymizmem. Na wiele gaf związku kibice i niektórzy dziennikarze przymykają oko. Łatwiej wybaczać wpadki, gdy pojawia się refleksja. Trudniej, gdy odpowiedzią na każdą formę krytyki jest buta i arogancja.

Prezes Boniek podjął niedawno dyskusję na temat rozwoju kobiecego futbolu. Zarzucił klubom, że nie mają pieniędzy na sekcje kobiet, a wolą zatrudniać szrot z zagranicy do męskiej drużyny. Otoczka wokół meczów reprezentacji Polski z Albanią i Szkocją obnażyła hipokryzję związku w tej materii. Na początek wpadka z brakiem zgłoszenia sześciu zawodniczek na mecz z Albanią. Na drugie danie siedmiogodzinne opóźnienie samolotu tanich linii lotniczych, którym dziewczyny leciały do Glasgow.

Błędy natury organizacyjnej zdarzają się wszędzie. W samorządach, korporacjach, małych firmach, wielkiej polityce. Błędów nie popełnia ten, który nie robi nic. Inną parą kaloszy jest reakcja na wpadki, a tu często dochodzi do sytuacji groteskowych. Trudno pozbyć się niesmaku, czytając komentarze prezesa żartującego z nazwiska dziennikarza Pawła Kapusty, który ośmielił się piętnować arogancję związku. Mam tyle szczęścia, że dla Pana Bońka jestem postacią anonimową, więc nie doczekam się komentarza, żebym schował się do pudełka, a nie podnosił rękę na nieomylny PZPN.

 

Daleko mi do kościoła pod wezwaniem Kazimierza Grenia, którego wyznawcy czekają na każdą, najmniejszą wpadkę, by rozdmuchać ją do poziomu tsunami. Daleko mi również do grupy Jarząbków, nagrywających peany pod adresem Prezesa i PZPN przy każdej nadarzającej się okazji. Jak mawia Pismo, pycha krąży przed upadkiem. W tym przypadku nie jest to życzenie, bo sukces na zbliżającym się Mundialu byłby wspaniałą historią dla wszystkich kibiców mojego pokolenia. Życzyć warto pokory, bo ona jak mówił ksiądz Twardowski nie jest słabością, a wielką potęgą człowieka. I przede wszystkim taktu, bo jak wiadomo, Łączy nas Piłka.

źródło zdjęcia – polsatsport.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi