Być jak Jan Frycz wśród pokolenia Rak & RiGCz

Jest taki fragment filmu To ja złodziej, w którym postać grana przez Krzysztofa Globisza – gangster o fizjonomii cygańskiego bonza – z nieukrywaną wyższością opierdala drugiego gangstera za żarcie hamburgera w aucie. Drugi bandzior, grany przez Jana Frycza jest niezwykle spokojny. Kończy połykać kotlet ze szczura, jak nazywa mięso obwieszony złotem Globisz. Bez pośpiechu, łykając ostatnie kęsy Frycz mówi, że lubi wykwintne jedzenie w drogich knajpach, ale chętnie zje też paździerz z przydrożnego fast fooda. Następnie porównuje tę sytuacje do kontaktów damsko męskich, kończąc zdanie frazą tak jak z dupami, ładną zawsze wydupcę a i brzydką chętnie posunę… Jeśli nie widzieliście to sprawdźcie. Świetnie zagrana scena, dwóch wybitnych aktorów.

Co to ma wspólnego z piłką nożną? Dla mnie ma wiele. W szeroko pojętym futbolowym internecie, Globiszów jest cała masa. Znawców, którzy jednym słowem potrafią odpowiedzieć na każde pytanie. Jednym słowem określić daną sytuację (Rak, RiGCz, na pewno kojarzycie). Pewnych swojego zdania, do przesady. Najczęściej to ludzie bardzo młodzi, którzy myślą, że poglądy mają ugruntowane na całe życie. Wszystko już widzieli, wszędzie byli, nic ich nie zaskoczy. Unoszę lekko brew, jakbym widział peta w Hondzie Civic palącego gumę na światłach. Zobaczymy, jak szybko życie cię zweryfikuje cwaniaczku.

Według pokolenia Rak i RiGCz (rozum i godność człowieka, jakby nie było…) wszystko jest czarno białe i nie ma innych barw, odcieni, nic. Chociaż plemiona są dwa, jak Tutsi i Hutu. Przedstawiciele jednego wszystkich kibiców zaangażowanych nazywają zwierzętami. Przedstawiciele drugiego zaś, piszą po jakiejś zupełnie chorej akcji, że nie ma prawa wypowiadać się nikt, kto życia kibicowskiego nie rozumie. Ancymon z Tutsi dodaje, że piłka to tylko w lidze mistrzów, ewentualnie w najmocniejszych ligach. Drugi z Hutu jest tak against modern football, że ogląda tylko rozgrywki pucharu miast na literę Ź, konieczne tyłem do murawy, popijając piwem, koniecznie rzemieślniczym.

Nie oceniałbym zbyt surowo tych postaw, gdyby nie to, że przedstawiciele plemion próbują usilnie narzucić swoje wierzenia innym użytkownikom internetu. A ja właśnie jak ten Jan Frycz, lubię obejrzeć Ligę Mistrzów, mecze na Mundialu i komercyjne Gran Derbi, ale świetnie bawię się również na derbach wiosek. Lubię podziwiać kunszt piłkarzy, ale dobrze się czuje czując zapach świecy dymnej. To przypomina mi, że futbol to przede wszystkim ludzie. Nie mam wpływu na komercjalizacje futbolu. Włączam więc telewizor, kiedy biegają po nim piłkarze, za których zapłacono kwoty horrendalne, bo przecież niczego to nie zmieni, kiedy wyłączę. Komercjalizacja jest faktem. Zmienić mogę coś, kiedy kupie bilet na niższą ligę. Wspomogę klub, który nie ma szans na bogatego sponsora i wycieczki kibiców z Azji.

Oczywiście nie chcę generalizować, bo w futbolowym necie jest masa wartościowych ludzi. To raczej kwestia zadumy nad ciągle zmieniającym się, pędzącym do przodu światem. Światem, w którym dyskusje zastępują komentarze. Gdzie ludzie ze sobą nie rozmawiają, gdzie ważne by mieć swoje zdanie nawet jeśli nie ma się pojęcia na dany temat. Gro z tych przykładów to rzecz jasna trolling, zdaję sobie z tego sprawę. Ale kurwa, ludzie, za dużo to nawet świnia nie przeżre. Nawet tak łakoma jak ja. Cytując klasyka, kiedy wszyscy wokół ciebie równiuteńko idą. Przyjacielu, ty bądź uprzejmy, mieć wątpliwość…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi