Lech taktyką stoi? Na początku nie było widać

Zagłębie Lubin po wygranej nad Legią Warszawa nie zamierzało poprzestawać na jednej wygranej w fazie mistrzowskiej Lotto Ekstraklasy i w piątkowy wieczór chciała popsuć „Kolejorzowi” drogę do zdobycia mistrzostwa Polski. My natomiast dzisiaj przyjrzeliśmy się grze Lecha Poznań na wyjeździe pod względem taktycznym. Jak przygotował zespół Nenad Bjelica?

Ewentualna wpadka podopiecznych Nenada Bjelicy mogłaby ograniczyć wiarę kibiców w końcowy sukces, choć już w poprzedniej kolejce było gorące po porażce na własnym stadionie z kielecką Koroną, to jednak swojej szansy nie wykorzystały goniące: Jagiellonia Białystok oraz Legia Warszawa.

Lechici od pierwszych minut ustawiali się wysoko, często przechodząc w trzech obrońców z tyłu – tj. środkowych: Dilaver, Vujadinovic oraz asekurujący ich Łukasz Trałka. Boczni obrońcy: Gumny, Kostevych, bardzo często obiegali piłkarzy Zagłębia, wychodząc do podań skrzydłowych: Jóźwiaka lub Situma. Dużą rolę w pressingu i szybkim odbiorze piłki odgrywał nie kto inny, a Trałka. Schemat Bjelicy nie zmienił się. Jego podopieczni dośrodkowywali piłkę: raz z lewej, raz z prawej strony, szukając w polu karnym Dominika Hładuna, napastnika Christiana Gytkjaera.

Irytował się Bjelica, kiedy defensorzy Lecha zamiast wyprowadzać piłkę płasko, szukali od razu długiego zagrania – omijając drugą formację Zagłębia. Nie jest trudno się domyślić, że takie zagrania bardzo rzadko przynosiły jakikolwiek efekt, bo od razu do Duńczyka doskakiwali obrońcy gospodarzy, odbierając mu piłkę. Zawodnicy z Poznania broniąc się przed atakami piłkarzy Mariusza Lewandowskiego, ustawiali się w formację 4-1-4-1, mocno zagęszczając środek pola, nie dając wolnej przestrzeni Filipowi Starzyńskiemu czy Jakubowi Tosikowi. Mecz w pierwszej części gry nie optował w zbyt wiele sytuacji czy emocji. Sporo górnych piłek, szarpać grę starali się głównie skrzydłowi. „Miedziowi” jak próbowali, to podobnie jak Lech, dośrodkowania w stronę snajpera – dość aktywnego, Jakuba Maresa.

Całkowicie zniknął w pierwszych czterdziestu pięciu minutach Radosław Majewski. Tak, jak z początku próbował zagrywać bezpośrednich piłek do Gytkjaera, tak później próżno było szukać tego typu podań. Po zmianie stron sytuacja na murawie uległa znacznemu ożywieniu, Majewski schodził do boku, Jóźwiak wbiegał w jego miejsce, znacznie wyżej grał również Gajos. Jedna z kombinacyjnych akcji gości dała efekt, kiedy mając piłkę na lewej stronie po wcześniejszej wymianie z Jóźwiakiem, Majewski idealnie przeniósł ciężar na drugą stronę do Gumnego, który idealnie dośrodkował do wbiegającego w pole karne Gytkjaera, który zdobył swoją osiemnastą bramkę w Lotto Ekstraklasie.

Od siedemdziesiątej minuty poznaniacy zaczęli grać piątką obrońców. Bjelica ściągnął bezbarwnego w piątkowym meczu Mario Situma, a wpuścił na boisko Rafała Janickiego. Tak też wyglądała postawa gości w końcówce spotkania. Ustawiali się mocno defensywnie, zostawiając z przodu praktycznie tylko wpuszczonego za strzelca bramki Chobłenkę i szukając też w jego stronę długich podań za obrońców gospodarzy. Taki sposób gry zapewnił Lechowi wzmocnienie się na pozycji lidera.

Putnocky – Gumny, Dilaver, Vujadinovic, Kostevych – Trałka, Gajos – Jóźwiak (Jevtic), Majewski, Situm (Janicki) – Gytkjaer (Choblenko)

Hładun – Czerwiński, Guldan, Kopacz, Pietrzak – Matuszczyk, Slisz (Żyra), Tosik – Jagiełło, Starzyński (Tuszyński) – Mares

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi