Status quo utrzymany, pełna kontrola Legii

To było raczej do przewidzenia. Jak Lech Poznań wygrał swój mecz, to goniące go dwa zespoły też musiały i swoje zadanie wypełniły na sto procent. Jagiellonia Białystok gładko, choć po kiepskiej pierwszej połowie, pokonała Koronę Kielce 3:0, zaś Legia na wyjeździe wygrała z Wisłą Kraków. Nie był to najlepszy występ podopiecznych Joana Carillo.

W czubie tabeli nic się po 32. kolejce nie zmieniło. Liderem pozostaje Lech, a mające do niego punkt straty Jagiellonia i Legia kolejno druga i trzecia. Roszady pojawiły się nieco niżej, bo na czwarte miejsce kosztem Górnika Zabrze wskoczyła dobrze grająca w tej fazie sezonu Wisła Płock. Może się okazać, że piłkarze Jerzego Brzęczka przy zdobyciu przed legionistów Pucharu Polski, z czwartego miejsca mogą awansować do eliminacji Ligi Europy. Dla tego miasta byłby to niewątpliwie wielki sukces, bo przed sezonem takiego stanu rzeczy nikt nie brałby na poważnie.

W piątkowy wieczór swoje zadanie wypełnił „Kolejorz”. Nie obyło się bez komentarzy, że bez porywającego stylu czy efektownych akcji, ale z pełną efektywnością pokonał na wyjeździe Zagłębie Lubin. Z jednej strony na boisku według wielu opinii w momencie zdobywania bramki nie powinien przebywać młody Robert Gumny, który nie otrzymał drugiej żółtej kartki za jeden z fauli na rywalach, to patrząc na to z drugiej strony – Zagłębie praktycznie nie stworzyło sobie żadnej dogodnej okazji do strzelenia gola na własnym stadionie, więc śmieszną można uznać wypowiedź Adama Matuszczyka twierdzącego, że to lubinianie mieli wszystko pod kontrolą. W futbolu nie liczy się styl, a punkty, które lechici zdobyli, dając upragniony spokój swoim kibicom i szansę na miłe spędzenie weekendu. Patrzymy w przeszłość i naprawdę nie widzimy, kiedy ostatnio Lech wygrał w piątek. Zawsze uparcie remisował lub przegrywał, psując humory swoim sympatykom.

Jagiellonia z ponownie mocno zmienioną Koroną przez pierwszą część gry miała spore problemy, bo nie potrafiła sobie wykreować żadnej okazji, która mogłaby zaskoczyć bramkarza gospodarzy. Dopiero w drugiej, myślę, że po wejściu Novikovasa – piłkarze Ireneusza Mamrota wzięli się do pracy i zrobili to, co do nich należało, trzykrotnie trafiając do siatki. Tym samym Jagiellonia przerwała swoją niechlubną passę trzech porażek z rzędu.

Największa presja spadła na grającą ze względu na udział w Pucharze Polski, Legię, która po między innymi zawirowaniach związanych ze zwolnieniem trenera Romeo Jozaka – podejmowała na wyjeździe Wisłę Kraków. O meczu można w skrócie napisać tak, że Legia wygrała całkowicie zasłużenie z pełną kontrolą tego, co działo się na boisku. Drużyna z Krakowa nie zagroziła mistrzom Polski w większym stopniu, nawet wtedy, kiedy z boiska za drugą żółtą kartkę wyleciał Jarosław Niezgoda. Nie było pressingu, odbioru, jakiegokolwiek składu czy pomysłu na to, jak zagrozić bramce Arkadiusza Malarza. W żadnym stopniu dzisiejsza Wisła nie przypominała tej, która pokonała na Łazienkowskiej Legię dwoma golami. Legia również nie porywała, ale wystarczyło to na będącą w takiej dyspozycji Wisłę. Można podsumować to w ten sposób: można grać tak, na ile pozwala rywal.

Status quo utrzymany. Do zobaczenia w następnej kolejce.

One thought on “Status quo utrzymany, pełna kontrola Legii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi