Głos kibica: Superbohater Lech Poznań?

Czy to ptak? Czy to samolot? Nie! To Lech Poznań! Tak mógłby rozpoczynać się film o Lechu ostatnich z kilku sezonów. Niestety, dla kiboli poznańskiej lokomotywy nadzieję, którą wlewa w serca pojawienie się superbohatera w ciężkiej chwili, daje za każdym razem rywalom do mistrzowskiego tytułu.

Tylko w rundzie play-off, kiedy Lech miał spokojnie wygrać z Koroną i Górnikiem, w obu przypadkach spadł z rowerka, samemu sobie podkładając kłody, marnując idealne okazje do zdobycia bramek (karny Jevticia z Koroną, słupek i sam na sam Jóźwiaka z Górnikiem). Jedyną nadzieją jaką mogą mieć (i powinni) kibice Lecha, to jedna ważna rzecz: pomimo dwóch kompromitujących wtop, Kolejorz wciąż nie musi oglądać się na innych. Jest to wiadomość o tyle istotna, o ile widziałem już bardzo dużo wpisów świadczących o poddaniu się w walce o mistrzostwo. Jak niektórzy kibice mogą wymagać od piłkarzy, skoro po wpadce część fanów rezygnuje i nie widzi szans na tytuł albo nawet życzy, by się podkładać rywalowi (jak było przed meczem z Jagiellonią)? Parafrazując jeden z kultowych filmów – To nie kibice – to wilki!.

Głębia składu

Sezon się powoli kończy, jeszcze nie jest pewne kto zostanie, kto odejdzie, kto przyjdzie, ale jasno trzeba powiedzieć, że pomimo szerokiej kadry Lech ma problem z jakościowymi zmiennikami. O ile w środku obrony czy na rozegraniu są zmiennicy, tak na każdej innej pozycji jest już problem. Uważam, że właśnie to jest jeden z głównych mankamentów Lecha.

Bramka

W bramce mamy Putnockiego i tykającą bombę Jasmina Buricia. Sympatyczny polski Bośniak gwarantuje tylko jedno… wyższe tempo bicia serca każdego z kibiców obecnego na trybunach czy przed szklanym ekranem.

Obrona

Na prawej obronie jest 20-letni Gumny i… nikogo więcej. Dlaczego uważam, że Guma nie ma zmiennika? A no dlatego, że Dilaver nie prezentuje w ofensywie niczego, co ponoć prezentował na Węgrzech, wystawienie Dilavera na prawej flance obrony traktuję po prostu jako trzeciego środkowego obrońcę, jak to miało miejsce w Krakowie. Środek obrony to moim zdaniem najlepiej obstawiona pozycja w Lechu od lat. Dilaver, Vujadinović, Janicki i gdzieś tam z tyłu Rogne. Przechodzimy dalej, lewa obrona. Obsada tej pozycji w tym momencie dla mnie to zagadka. Na papierze wygląda super. Kostewycz, z dobrym uderzeniem z dystansu, super wrzutką, dobrze radzący sobie w obronie, Tomasik, czołowy LO ekstraklasy w poprzednich 2-3 sezonach, a jak jest na prawdę? Sympatyczny Ukrainiec mimo że bez formy, gra od dechy do dechy. Tomasik, gdy wszedł, potrafił chociaż wywalczyć rzut karny, nie psując niczego w obronie, ale i tak jest przyspawany do ławki.

Pomoc

Od wielu miesięcy największym problemem Lecha jest brak zmiennika na środku pomocy dla Trałki i Gajosa. Ani jeden, ani drugi nie potrafi zagrać każdego meczu na tym samym, wysokim poziomie. O ile były kapitan jest w życiowej formie i radzi sobie świetnie, o tyle Gajos miewa tylko przebłyski dobrej gry. W tym momencie marzę, by na przykład Moder wdarł się do składu jak kiedyś zrobił to Karol Linetty. Od niego biła pewność siebie, pewność, że chociaż brak mu doświadczenia, to jest lepszy od innych piłkarzy na boisku. Z aktualnym kapitanem niestety tak nie jest. Wygląda na zagubionego po tym, jak otrzymał opaskę kapitańską. Niby próbuje wejść w pole karne i wykorzystuje swój atut czyli grę głową (brzmi to komicznie ale poważnie – on to umie), a z drugiej strony zajmuje się głównie przerzutami piłki z lewa na prawo bez krzty magii. Co do Trałki, to niby jesienią był Tetteh, ale jak pewnie wielu wie nigdy nie byłem przekonany do niego. Może potrafił CZASEM podać fajną crossową piłkę, tak zawsze był super leniwy na boisku. Gdyby był Messim środka pola (Busquets) to zrozumiałbym małą pracowitość, ale ten gość nie był nawet Trałką środka pola… Wiecznie spóźniony, wiecznie odpuszczający krycie, nie mający pojęcia kiedy taktycznie sfaulować (tak, tak… bramka Hamalainena w 90 minucie).

Trochę się rozpisałem o środku pomocy, więc zostańmy tu na dłużej. Na rozegraniu mamy dwóch zawodników, którzy jak na polską ligę są kozakami. Jednak tu oczywiście też jest problem… Jevtić jest szklany. Bardzo szklany. Gdyby postawić go pośród szklanek, to przy pierwszych opadach deszczu już by się stłukł. Ale gdy gra na swoim poziomie? Nikt w lidze (przynajmniej w tym sezonie) się do niego nie ma możliwości zbliżyć. Nawet Carlitos (halo, panie – zrywaj kontrakt i chodź do Poznania). Majewski natomiast przeplata mecze, w których jest wszędzie i stara się robić krzywdę przeciwnikom swoimi podaniami, z meczami, gdzie po prostu biega i dużo z tego nie wynika.

Czas na skrzydła. Zdecydowanie musi cieszyć powrót Makuszewskiego w ten weekend, ponieważ żaden skrzydłowy nie potrafi się zbliżyć poziomem do Makiego, Klupś niestety zagrał póki co jeden udany mecz z krakowską Wisłą, jednak w kolejnych spotkaniach, gdy wychodził to zawodził, grając egoistycznie i prawie za każdym razem niecelnie. Po drugiej stronie mamy Situma i Jóźwiaka. O ile na początku sezonu współpraca Chorwata z Kostewyczem wyglądała świetnie i Mario dawał sporo zespołowi swoimi rajdami, strzałami z dystansu i wrzutkami, tak na dzisiaj Jóźwiak jest o klasę lepszy od wypożyczonego z Dinama Zagrzeb zawodnika. Młody skrzydłowy w ostatnich meczach robił najwięcej zamieszania w szykach obronnych przeciwników, a i w meczu z Górnikiem powinien mieć dwie bramki do 20 minuty i samemu wygrać ten mecz dla Lecha. Także zarówno jak i na prawym skrzydle tak i na lewym mamy wyraźnego lidera na pozycji i pretendenta, który nie błyszczy.

Napastnicy

Bardzo cierpię z powodu kontuzji Koljicia. Dlaczego? A no dlatego, że Gytkjaer nie ma żadnej konkurencji. Khoblenko jest napastnikiem niezwykle drewnianym. Śmiem twierdzić, że Pinokio lepiej by operował piłką niż wypożyczony z Czernomorca piłkarz. Tak, strzelił dwie bramki, obie po wrzutkach, głową. Ale jego nogi nadają się do grania co najwyżej w siatkówkę czy piłkę ręczną, czyli w sporty, gdzie nogi mają służyć do biegania… Na ten moment najlepiej ocenianym przeze mnie zawodnikiem całego Lecha jest sympatyczny Duńczyk. Gytkjaer strzela regularnie pomimo małej liczby podań do niego, kiedy jednak odda strzał, to jest bardzo duża szansa, że będzie gol. Jest to zawodnik chyba jedyny, do którego na dzień dzisiejszy nie mam żadnych zastrzeżeń.

Nenad Bjelica

Osobny fragment poświęcę naszemu trenerowi. Jak powszechnie wiadomo ufam, że trener wie co robi i oceniam jego pracę pozytywnie, jednakże nie jest to związane z czarami, wierzę w trenera dla zasady – żeby coś działało potrzeba wiary i czasu. Tak samo Rumakowi ufałem prawie 3 sezony (cholerny Stjarnan…), Skorżę dalej uważam, że zwolniliśmy trochę za szybko, Urbanowi dość krótko, ale żartobliwy trener Janek niestety tylko potrafił mówić. Wracając do Chorwata, swoją ocenę dla tego trenera wystawię po ostatnim meczu tego sezonu. Dlaczego? Poprzedni sezon miał uratować i uratował, pomimo finalnej porażki w walce o Puchar Polski i mistrzostwo. Początek sezonu to wielka przebudowa ,więc potrzeba było czasu by zgrać, zbudować zespół, wiosna zawierała już tylko kosmetyczne zmiany, więc to prawie rok pracy z tą samą grupą zawodników. Są wypracowane pewne schematy, pewnie tylko Nenadowi wiadomo, dlaczego te schematy czasem są stosowane, czasem nie… Ocena będzie zależeć od zdobycia mistrzostwa. Jeśli je zdobędziemy to bez namysłu wystawię jakąś pozytywną notę, jednakże czy będzie ona sugerować iż chciałbym go widzieć w kolejnym sezonie w Lechu? Nie wiem. Nie będę zazdrościć sytuacji prezesowi Lecha – będzie to bardzo ciężka decyzja. Jeśli przegramy mistrzostwo? Będzie to krótko mówiąc wielka kompromitacja Lecha oraz trenera Bjelicy, uznam też wtedy go za równego Urbanowi, czyli osobę, której obecność w Lechu była czasem straconym dla klubu i kibiców.

Zarząd

Mówiąc krótko, uważam, że robią swoją robotę w ostatnich miesiącach dużo lepiej niż jeszcze 2 czy 3 lata temu. Sprowadzani są zawodnicy, którzy potencjalnie mają być czołowymi zawodnikami naszej kopanej ekstraklasy. Przykładowo Barkroth w Szwecji radził sobie świetnie, był czołowym zawodnikiem ligi, przyszedł do Polski i nagle nie potrafi przyjąć poprawnie piłki. Dilaver był czołowym prawym obrońcą na Węgrzech, a u nas jest najlepszym środkowym obrońcą, nie radząc sobie kompletnie na prawej flance. Vujadinović potrzebował pół roku by zacząć grać, Rogne wygląda na to, że przejdzie podobną ścieżkę. Przychodzi, chwila moment i wydarzyła się seria kontuzji. Jedno, co z ostatnich dni na pewno trzeba zarzucić zarządowi to Cywka. Zawodnik przeciętny w przeciętnej Wiśle, podpisywany jest chyba tylko dlatego, że na papierze potrafi grać na wielu pozycjach. Ale czy Lech powinien kupować zapchajdziury? Moim zdaniem nie, powinno się kupować zawodników dedykowanych na jakąś pozycję, na których mieliby być gwiazdami ekstraklasy.

Nadchodzące spotkania

Gramy 4 ostatnie mecze tego sezonu. Na wyjeździe z obiema Wisłami oraz z głównymi rywalami do mistrzowskiego tytułu Legią i Jagiellonią. Wierzę i będę wierzyć do ostatniej minuty tego sezonu w mistrzostwo dla Lecha. W tym momencie, jeśli wygramy wszystkie 4 mecze to tytuł wraca do Poznania jednakże jestem tego pewien, że zarówno Jagiellonia i Legia jeszcze co najmniej raz stracą punkty (m.in dlatego, że grają ze sobą), pokładam nadzieję w tym, że polska liga jest po prostu nieprzewidywalna, choć trzeba powiedzieć wprost, że ewentualne mistrzostwo dla Lecha rozstrzygnie się w Płocku. Jeśli wygramy, rozpędzimy się, walcem (albo chociaż takim malutkim zabawkowym) przejedziemy się po kolejnych rywalach i zdobędziemy upragnione mistrzostwo, ale kluczem jest ogranie Semira Stilicia i spółki.

Dlaczego wierzę w to, że Lech akurat 4 ostatnie spotkania wygra?

      1. Dostaliśmy 2 gongi, które muszą obudzić naszych zawodników – te słabsze mecze nam się już zdarzyły,

  1. Wrócił Maki – jego gaz i łatwość w wygrywaniu pojedynków 1 na 1 oraz super współpraca z Gumnym da to, czego Lechowi ostatnio brakuje – polotu w grze na prawej flance,
  2. Obie porażki były niezwykle pechowe – w obu spotkaniach bramkarze rywali zagrali świetne spotkania, a przeciwnikowi po prostu wszystko wchodziło w bramkę,
  3. Jestem kibolem, a nie klientem. Wierzyć będę do ostatnich chwil, bo wiara jest tym czym mnie odróżnia od zwykłego klienta mającego tylko wymagania a wiem, że jest wuchta kiboli, którzy do ostatniego promyczku nadziei będą wspierać ukochany klub.

Dla postronnych kibiców ten sezon może wyglądać na interesujący lub komiczny, ponieważ w walce o tytuł do ostatnich kolejek pozostają trzy zespoły, z rekordowo niskim dorobkiem punktowym. Ta Jagiellonia, ta Legia i ten Lech, ale nie chcę tutaj bawić się w porównania. Zgodnie z duchem sportu pozostaje mi napisać tylko jedno niech mistrzostwo zdobędzie najlepszy…

Najlepszy, nie najlepsza 😉

ŁUKASZ SOSIŃSKI – obserwuj autora na Twitterze.

2 thoughts on “Głos kibica: Superbohater Lech Poznań?

    • 10 maja 2018 at 09:20
      Permalink

      Miło słyszeć, jednakże po wczoraj już wiemy, że przynajmniej końcówka nieaktualna :/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi