Wojna, kokaina, futbol…

Kolumbia to wspaniały kraj. Gospodarkę nakręca przede wszystkim produkcja szmaragdu, choć nieoficjalnie mówi się, że aż 10% narodowego dochodu pochodzi z produkcji narkotyków. Podczas wyborów lub innych ważnych wydarzeń panuje całkowity zakaz spożywania napojów alkoholowych. W tym pełnym kontrastów kraju jest spora grupa uzdolnionych piłkarzy. James Rodriguez, Radamel Falcao czy Juan Cuadrado to nazwiska, wobec których przeciętny kibic nie pozostanie obojętny.

Na zbliżającym się Mundialu w Rosji, popularnych „Los Cafeteros” los skojarzył między innymi z reprezentacją Polski. Chcecie dowiedzieć się o nich nieco więcej? Zapraszamy zatem do Medellin, drugiego co do wielkości miasta w Kolumbii, gdzie od wielu lat mieszka i pracuje brytyjski dziennikarz Simon Edwards, ekspert World Football Index i South American Football Show. Podzielił się on z nami swoją bogatą wiedzą na temat reprezentacji Kolumbii, wskazał ich mocne i słabe strony, a także udzielił cennej lekcji historii z Pablo Escobarem w roli głównej. Miłego odbioru.

Pierwszego grudnia ubiegłego roku okazało się, że reprezentacja Kolumbii na Mistrzostwach Świata w Rosji zmierzy się z Polską, Senegalem oraz Japonią. Jak tam przyjęto wyniki tego losowania?

W Kolumbii panuje ogólne przekonanie, że losowanie Pucharu Świata mogło potoczyć się znacznie gorzej. Pomimo tego, że jest to obecnie jedna z lepszych drużyn na świecie, to miała ona sporą przerwę w rozgrywkach tej rangi. Ostatni raz, poza mundialem w Brazylii w 2014 roku, Kolumbia występowała na Mistrzostwach Świata w 1998 roku we Francji, gdzie zakończyła rozgrywki na fazie grupowej. W praktyce oznacza to tyle, że popularni „Los Cafeteros” (przydomek reprezentacji Kolumbii przyp. red.) nie mieli zbyt wielu okazji do skonfrontowania się z zespołami z Azji, Europy czy Afryki. Ten stan rzeczy z kolei rodzi pewne pytania i wątpliwości. Kolumbijczycy starają się być optymistami, niemniej jednak wyczuwalne są pewne obawy przed rywalizacją z drużynami, które przeciętnemu kibicowi na kontynencie południowoamerykańskim mówią niewiele.

Kto będzie najtrudniejszym rywalem dla Kolumbijczyków w fazie grupowej?

Myślę, że każdy z grupowych rywali będzie stanowił odrębne wyzwanie dla Kolumbii. Senegalczycy są silni fizycznie i operują piłka w stosunkowo szybkim tempie. Niemniej jednak jest to rywal, z którym Kolumbia powinna sobie poradzić. Dwaj silni, atletyczni stoperzy Yerry Mina i Davinson Sanchez wspierani na bokach bloku defensywnego przez szybkich i zwinnych Franka Fabrę i Santiago Ariasa powinni stworzyć duet dobrze broniący dostępu do własnej bramki. Carlos Sanchez dzięki swojej sile i dobrych warunkach fizycznych jest w stanie odpowiednio zabezpieczać centralne sektory boiska. W odbiorach piłki i rozegraniu wspierał go będzie prawdopodobnie William Barrios, który dodatkowo charakteryzuje się dobrym przyspieszeniem i motoryką na ponadprzeciętnym poziomie. Ten duet powinien zapewnić spokój i dominację w środku pola.

Kolumbia miała spore problemy z Koreą Południową, więc istnieją pewne obawy dotyczące reprezentacji Japonii. Oba kraje dzieli niewielka odległość geograficzna, zatem w aspektach taktycznych futbolowego rzemiosła zapewne mają też wiele wspólnego. W starciu z Azjatami kluczowe będzie zdyscyplinowanie taktyczne oraz długie utrzymywanie się przy piłce, co przy odpowiednim wsparciu skrzydłowych oraz właściwym wykorzystaniu potencjału ofensywnego powinno przynieść zamierzone efekty.

Jeżeli chodzi o Polskę to mimo, że wywodzi się z zupełnie innej kultury futbolowej, stylem bardzo przypomina reprezentację Kolumbii. Lewandowski jest niesłychanie groźny w polu karnym. Typowy killer, który dodatkowo jest swoistym talizmanem drużyny narodowej. W przypadku Kolumbii taką rolę odgrywa Radamel Falcao. Obaj wspierani są przez przebojowych skrzydłowych, którzy tak jak Juan Cuadrado czy Luis Muriel jednym zagraniem lub niekonwencjonalnym zwodem są w stanie odwrócić losy meczu.

W trudnym spotkaniu przeciwko Polsce bardzo wiele będzie zależało od Jamesa Rodrigueza. W pełni wykorzystany potencjał i doświadczenie tego zawodnika powinny dać przewagę i stworzyć odpowiednie warunki, by Kolumbia wyszła zwycięsko z tego starcia.

Polska była uznawana za najsłabszą drużynę z pierwszego koszyka. Kolumbijczycy życzyli sobie grupy właśnie z Polakami?

Oczywiście los mógł skojarzyć Kolumbijczyków już w fazie grupowej z zespołami cyklicznie uznawanymi za potęgi i faworytów w każdym turnieju. Można wiec odczuć pewną ulgę, że tak się nie stało. Niemniej jednak w kolumbijskiej telewizji regularnie są transmitowane spotkania niemieckiej Bundesligi, a rozgrywki Ligi Mistrzów cieszą się ogromną popularnością. W związku z tym jest szerokie grono polskich piłkarzy, którzy mniej lub bardziej są znani tutejszym fanom.

Co oczywiste, wszystkie oczy skierowane są w stronę Roberta Lewandowskiego. Każdy tutaj doskonale zdaje sobie sprawę z potencjału, jakim dysponuje i darzy go ogromnym respektem.

Kolumbia ma utalentowanych środkowych obrońców, którzy potrafią zdominować niejednego napastnika na świecie. Problem polega na tym, że duet Mina-Sanchez jest bardzo młody i niedoświadczony. Rodzi to pewne obawy, że przy odrobinie rozluźnienia i chwili dekoncentracji Lewandowski stworzy sobie pół sytuacji, którą z premedytacją wykorzysta.

Kolumbia w ogóle rozważa brak wyjścia z grupy?

Z jednej strony panuje ogólne przekonanie, że można tę grupę wygrać, z drugiej jednak Kolumbijczycy mają świadomość, że żadne ze spotkań nie będzie łatwe. Na papierze Kolumbia jest jedną z najlepszych drużyn na tym turnieju, aczkolwiek brakuje im ogłady i doświadczenia w rozgrywkach rangi światowej. James wraz z kolegami zmierzą się z zespołami, z którymi nie rywalizowali w turniejach mistrzowskich od dekad. Na tym etapie nic nie może być uważane za oczywiste.

Na ostatnim Mundialu Kolumbia dotarła do ćwierćfinału, gdzie uległa gospodarzom turnieju, Brazylijczykom. Czy obecna reprezentacja jest w stanie powtórzyć wynik sprzed czterech lat?

W mojej opinii obecna reprezentacja jest silniejsza niż ta, która tak znakomicie radziła sobie na Mundialu w 2014 roku. Warto pamiętać, ze w ćwierćfinałowym starciu z Brazylią, gospodarze wielokrotnie nieczysto atakowali Jamesa i skupili się bardziej na przerywaniu gry Kolumbijczyków, niż na bezpośredniej rywalizacji.

Niezwykle istotny jest fakt, że w Rosji będzie mógł zagrać Radamel Falcao, który z powodu kontuzji nie wystąpił na turnieju przed czterema laty. Pojawienie się Miny i Davinsona w bloku defensywnym ma również niebagatelne znaczenie. Yepes był znakomitym liderem i w parze z Zapatą radził sobie świetnie, niemniej jednak obecny duet stoperów ma wszelkie predyspozycje i potencjał, by w niedługim czasie stać się najlepszymi obrońcami w światowym futbolu.

Jak zmienił się ten zespół w ciągu ostatnich czterech lat?

W dalszym ciągu nie wiadomo, w jakim ustawieniu Kolumbia będzie występować na rosyjskich boiskach, która z formacji będzie tą wiodącą. Problem polega na tym, że Radamel Falcao lepiej czuje się w ustawieniu z dwoma napastnikami. Jest on znany ze znakomitej gry pressingiem i nieustannego wywierania presji na rywala, ale jego nagminne przetrzymywanie piłki i gra kombinacyjna tyłem do bramki może być problemem.

Przed Mistrzostwami Świata w 2014 roku „El Tigre” był wspierany przez Teofilo Guttiereza, natomiast ostatnio szkoleniowiec próbował ustawienia z Duvanem Zapatą jako partnerem w duecie ofensywnym.

Podczas gdy Radamel Falcao znakomicie odnajduje się w ustawieniu 4-4-2, James Rodriguez zdecydowanie bardziej komfortowo czuje się jako „dziesiątka” w formacji 4-2-3-1. Odpowiedz na pytanie, który system wybrać może okazać się kluczowa w kontekście tego, co Kolumbia osiągnie na nadchodzącym turnieju.

Linia defensywna to tez zupełnie inna formacja niż ta sprzed czterech lat. Jak już wspominałem, na środku będą operować młodzi, zdolni Mina i Sanchez. Za boki obrony będą odpowiadać Frank Fabra z Boca Juniors oraz Santiago Arias z PSV Eindhoven. Obaj będą pełnić zbliżone funkcje do Zunigi i Armero z 2014 roku, choć istnieje prawdopodobieństwo, że wniosą grę na swoich pozycjach na nieco wyższy poziom niż poprzednicy.

W środku pola ma niepodzielnie dzielić i rządzić Carlos Sanchez. Towarzyszyć mu będzie specjalista od odbiorów Wilmer Barrios z Boca Juniors lub niezwykle doświadczony Abel Aguilar.

Prawe skrzydło to królestwo Juana Cuadrado. Po drugiej stronie powinien występować świetny technicznie Cardona. W odwodzie na lewe skrzydło pozostają szybcy i wszechstronni Muriel lub Izquierdo.

Jak wygląda sytuacja z Jacksonem Martinezem? Czy istnieje choćby minimalna szansa, że wystąpi on jeszcze w koszulce reprezentacyjnej?

Nie widzę takiej możliwości. Jackson był ostatnio trapiony przez wiele kontuzji i jak sam stwierdził, nie jest w stanie wrócić do swojej optymalnej dyspozycji. Obecnie probuje dojść do pełnej sprawności i prawdopodobnie będzie kontynuował swoją przygodę z piłka w Kolumbii lub Meksyku, gdzie nadal cieszy się renomą.

Trzeba uczciwie przyznać, że transfer do Chin był katastrofalny w skutkach dla jego kariery. Co chwila zmagał się z jakimiś urazami, przez co bardzo mało przebywał na boisku. Jedynym pozytywem tej przygody w Azji są względy finansowe. Martinez miał tam niezwykle lukratywny kontrakt i na pewno sporo zarobił.

Wszyscy reprezentanci Kolumbii mają swoje własne organizacje charytatywne lub fundacje. Jackson zapewnia stypendia sportowe dla wielu dzieci w całym kraju. Dzięki jego pomocy duża liczba młodych chłopców dostała szansę, by stać się profesjonalnymi piłkarzami i wyjechała do Europy, by spełniać swoje marzenia.

Mecz Polska – Kolumbia określany jest jako pojedynek Lewandowski – James Rodriguez, gdyż tych dwóch nazwisk nikomu nie trzeba nikomu przedstawiać. Jaka jest wiedza Kolumbijczyków na temat innych reprezentantów Polski?

Zgadza się. Lewandowski jest bardzo dobrze znany i ceniony w Kolumbii. Tak jak wspominałem, co tydzień transmitowane są tutaj trzy lub cztery spotkania niemieckiej Bundesligi oraz wszystkie spotkania Ligi Mistrzów, więc polscy piłkarze występujący na tych poziomach rozgrywkowych będą mniej lub bardziej znani w Kolumbii. Istnieje duże prawdopodobieństwo, ze większość nazwisk polskich zawodników nie zostanie wymówiona przez lokalnych kibiców poprawnie, co nie zmienia faktu, że są rozpoznawalni.

Kolumbia to nie tylko James Rodriguez. ” Los Cafeteros” mają wielu znakomitych piłkarzy, o których już wspominałeś. Czy jest jakiś nieformalny lider reprezentacji?

Duża część sukcesów tej drużyny jest zasługą ducha zespołu i niezwykłej jedności, jaka panuje w tej drużynie. Zawodnicy ciągle tańczą, śpiewają, śmieją się i żartują. To tylko potwierdza jak bardzo ta grupa chłopaków lubi ze sobą spędzać czas, grać na jednym boisku i godnie reprezentować swój kraj.

James jest obecnie niekwestionowanym przywódcą na boisku, ale Falcao wciąż budzi wszechobecny szacunek poza murawą i jest dla wielu chłopaków w kadrze niezwykłym autorytetem.

Doświadczony Aguilar z reguły jest odpowiedzialny za wdrażanie wszelkich instrukcji menedżerów, a Zapata, jeśli gra, to ma za zadanie organizowanie pracy całego bloku defensywnego. Mina i Cuadrado to z kolei liderzy w kwestiach wszelkiego rodzaju celebracji, tańców i śpiewów. To oni w głównej mierze są odpowiedzialni za spójność tej grupy oraz utrzymują dobrą atmosferę w zespole.

Polscy i kolumbijscy piłkarze występują wspólnie w wielu europejskich zespołach. Czy uważasz, że będzie to miało jakieś znaczenie w kontekście przygotowań do bezpośredniego pojedynku?

Rzeczywiście. Spora grupa kolumbijskich piłkarzy występuje w dobrych, europejskich zespołach. Graja wspólnie z polskimi piłkarzami, ale nierzadko zdarza się, że spotykają się w rywalizujących ze sobą klubach. Jestem przekonany, że James Rodriguez będzie udzielał rad swoim reprezentacyjnym kolegom z bloku defensywnego jak skutecznie zatrzymać Roberta Lewandowskiego.

Kolumbijczycy, po losowaniu, nie uniknęli drobnej wpadki. Na oficjalnym twitterze Kolumbijskiego Związku Piłki Nożnej pojawiła się grafika z niewłaściwym godłem Polski. W Polsce żartujemy, że jeżeli Kolumbijczycy będą zbierać informacje o naszym zespole tak rzetelnie, jak o symbolach narodowych, to nie ma powodu, by się bać…

Nie zdawałem sobie sprawy z błędu, jaki został popełniony. Myślę, że Kolumbijczycy doskonale rozumieją rozgoryczenie i frustracje w tego typu sytuacjach, gdyż nazwa ich kraju była źle odmieniana i wymawiana w niemal każdych portalach informacyjnych na całym świecie przez ostatnie 30 lat! Swego czasu prowadzono nawet nieco żartobliwą kampanię, której motto brzmiało: „It’s Colombia, NOT Columbia”.

Eliminacje do Mistrzostw Świata były dla Kolumbii bardzo trudne. Do ostatniej kolejki musieli oni walczyć o bilety do Rosji. Z czego to wynikało?

Od 2014 roku kolumbijski futbol przechodzi zmiany pokoleniowe. Stopniowo wprowadzana jest nowa generacja zawodników. Dużo się eksperymentowało. We wszystkich spotkaniach eliminacyjnych w sumie wystąpiło ponad 40 różnych piłkarzy, co nie sprzyjało zgrywaniu drużyny oraz miało bezpośredni wpływ na poziom gry. Kolumbia, pomimo jakości jaką dysponuje, starała się stworzyć okazje do zaprezentowania jak największej ilości graczy. Doprowadziło to do sytuacji, że w wielu spotkaniach minuty na boisku otrzymywali zawodnicy, którzy nie byli wystarczająco dobrzy, by podnieść jakość tego zespołu.

Kwalifikacje w Ameryce Południowej są znacznie trudniejsze niż w Europie czy na jakimkolwiek innym kontynencie. Każda drużyna, która zakwalifikuje się z tej strefy do Mistrzostw Świata, ma ogromne powody do zadowolenia. Proszę tylko spojrzeć, Chile, w której barwach występują tacy gracze jak Alexis Sanchez czy Arturo Vidal nie zdołali przebrnąć kwalifikacji. Niezwykle ciekawa i utalentowana reprezentacja Paragwaju również nie była w stanie zapewnić sobie miejsca gwarantującego występ na Mundialu. Warto w tym momencie wspomnieć też o reprezentacji Boliwii, która swoje domowe spotkania rozgrywa na boisku na ekstremalnie dużej wysokości. O tym, jak trudno tam zdobyć punkty niech świadczy ich bilans gier u siebie. Nawet teoretycznie najsłabsza w całym gronie Wenezuela ma obecnie w swoich szeregach kilku niezwykle perspektywicznych piłkarzy i potrafili sprawić wiele kłopotów faworytom.

Oczywiście, Kolumbia mogła zaprezentować się w tych eliminacjach znacznie lepiej. Nie zmienia to jednak faktu, że awans na Mistrzostwa Świata jest dużym osiągnięciem, szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę konkurentów, z jakimi musieli się mierzyć.

Kolumbia ma niezwykle silną linię ofensywną. Takiego komfortu nie ma w linii defensywnej. Czy obrona jest największą słabością tej reprezentacji?

Wygląda na to, że Kolumbia znalazła lekarstwo na problemy w linii obronnej. Jest nim para stoperów Mina i Sanchez, której współpraca z meczu na mecz wygląda coraz lepiej. Są niezwykle silni i atletycznie zbudowani co zdecydowanie jest atutem przy grze na tej pozycji. Oczywiście, obaj są stosunkowo młodzi i mogą się pojawić pytania dotyczące doświadczenia i ogrania w ważnych spotkaniach. Niemniej jednak forma, jaka prezentują, pozwala z optymizmem patrzeć na obecna sytuacje w bloku defensywnym „Los Cafeteros”.

David Ospina, który przez wiele lat był ostoją reprezentacji Kolumbii, ostatnio nie zachwyca swoją dyspozycją. Prawdopodobnie, to pozycja bramkarza będzie największym zmartwieniem Kolumbii na turnieju w Rosji.

David Ospina jest niezwykle solidnym golkiperem, ale mimo wszystko chyba daleko mu do legendy kolumbijskiej piłki, Rene Higuity?

Ospina przez wiele lat był niekwestionowanym numerem jeden, jeżeli chodzi o pozycję golkipera i wielokrotnie popisywał się spektakularnymi paradami, które ratowały drużynę z opresji. Jego światowej klasy umiejętności nie podlegają żadnej dyskusji. W obecnej chwili pytanie dotyczy kwestii stabilności jego formy oraz zachowania należytej koncentracji przez pełne 90 minut.

Wszystko wskazuje na to, że na zbliżającym się turnieju Ospina nadal będzie miał niepodważalną pozycję w bramce. Decyzja ta znajdzie swoje uzasadnienie i nikt z pewnością nie będzie z nią polemizował. Tutejsi komentatorzy przy każdej jego interwencji powtarzają zwrot „tu tranquillo”, czyli w dowolnym tłumaczeniu: „pełen spokój”. Ten zwrot w najbliższym czasie może nie być już tak adekwatny, jak był kiedyś, niemniej jednak Ospina jest nadal bardzo ceniony i cieszy się pełnym wsparciem sztabu i kibiców.

Obecny selekcjoner, Jose Pekerman, ma tak samo duże wsparcie wśród władz i fanów? Nie ma zagrożenia, że Kolumbia podąży śladem Japonii i tuż przed turniejem zmieni szkoleniowca?

Kolumbijczycy bardzo doceniają prace, jaka wykonuje Pekerman z drużyną narodową. Bardzo często pojawia się pytanie, dlaczego w Kolumbii tak rzadko szanse pracy z reprezentacją dostają rodzimi szkoleniowcy. Problem polega na tym, że Kolumbijczycy są regionalistami. Przywiązują bardzo dużą wagę do miejsca, z którego pochodzą. Tutejsza centrala futbolowa zdaje sobie sprawę, że może to rodzic spore problemy. Załóżmy, że selekcjoner pochodzi z dystryktu położonego na wybrzeżu. Jest zatem duże prawdopodobieństwo, że przy wyborze zawodników do kadry będzie faworyzował piłkarzy pochodzących właśnie stamtąd, kładąc zdecydowanie mniejszy nacisk na ich formę sportową. To bardzo niezdrowa sytuacja i FCF (Kolumbijski Związek Piłki Nożnej przyp.red.) chce takie sytuacje zminimalizować, wybierając z reguły selekcjonerów spoza kraju.

Oczywiście, wiele decyzji Pekermana na przestrzeni lat rodziło pewne wątpliwości i było przedmiotem narodowej dyskusji. To normalne. Niemniej jednak, pod wodza argentyńskiego szkoleniowca Kolumbia dwa razy z rzędu zakwalifikowała się do Mistrzostw Świata, więc przynajmniej do końca nadchodzącego turnieju jego pozycja nie będzie zagrożona. Po Mundialu w Rosji włodarze kolumbijskiej piłki mogą stwierdzić, że formuła z obecnym trenerem się wyczerpała i przyszedł czas na zmiany. Zobaczymy. Czas pokaże.

Kolumbia w marcu rozegrała dwa mecze towarzyskie. Po bardzo dobrym spotkaniu z Francją przyszedł słabszy mecz z Australią. Które oblicze kolumbijskiej reprezentacji jest bardziej wiarygodne?

Myślę, że oba te spotkania oddają miejsce, w którym obecnie znajduje się Kolumbia. Z jednej strony mogą pokazać jakość i charakter, grając przy tym szybką, kolektywną piłkę. Z drugiej jednak strony w wyniku złych rozwiązań taktycznych lub absencji kluczowych zawodników możemy oglądać Kolumbię cierpiącą na boisku, bez konkretnego pomysłu na zagrożenie rywalowi.

Wszystko sprowadza się do decyzji, jakie będzie podejmował Pekerman oraz jak będzie reagował na zmieniające się sytuacje boiskowe. Jeżeli będą one słuszne, to zobaczymy taką Kolumbię, która była w stanie pokonać Francję. Analogicznie, jeżeli dokona on błędnych wyborów, możemy oglądać bezradnych „Los Cafeteros”, jak miało to miejsce w bezbramkowym starciu z Australią.

Kolumbijczycy bez wątpienia mają spory potencjał, by dobrze grać w piłkę, ale potrafią też być skandalistami. Ostatnio wiele mówiło się o wybrykach Edwina Cardony.

Incydent z Cardoną, który kpił z koreańskiego gracza, był żenujący. Myślę, że to zachowanie można w dużej mierze zrzucić na barki głupoty Cardony, a nie na jakiekolwiek uprzedzenia natury rasistowskiej. W Kolumbii systematycznie rośnie populacja Azjatów, ale mimo wszystko jest ona wciąż bardzo mała. Kolumbijczycy są bardzo różni pod względem charakterologicznym i wychowali wiele różnych postaci. Niekoniecznie takich, z których należy być dumnym… Mam jednak głęboką nadzieję, że tego typu historie to tylko i wyłącznie wynik prostolinijności i ignorancji wobec nacji, która stanowi znikomy odsetek ludności w Ameryce Południowej.

Historia futbolu w Ameryce Południowej naznaczona jest krwią i narkotykami. Kolumbijczycy uporali się już z ponura przeszłością?

W dość niedalekiej przeszłości Kolumbia była najniebezpieczniejszym krajem na świecie, a pieniądze z narkotyków zmieniły miejscowych bandytów w miliarderów. Nic dziwnego, że wiele z tych pieniędzy przetoczyło się również przez kolumbijską piłkę nożną. Posiadający miliony na kontach bankowych handlarze narkotyków mocno zaangażowani byli w klubach, niechybnie wnosząc do nich przemoc i inne trudne sytuacje. Pablo Escobar finansował Atletico Nacional w latach 80., a Cali Cartel był mocno zaangażowany w powstanie America de Cali.

Pieniądze pochodzące z nielegalnych źródeł pomogły niektórym kolumbijskim klubom wspiąć się na wyżyny hierarchii na kontynencie. Kiedy zaangażowanie szefów mafii w działalność sportową zostało ograniczone, ucierpiała finansowo również kolumbijska piłka klubowa.

W ostatnim dziesięcioleciu poczyniono odpowiednie kroki, by oczyścić sytuację, a kolumbijski futbol ponownie zaczął wykorzystywać swój potencjał — tym razem bez konieczności sięgania po pieniądze z narkotyków.

Warto odnotować, że swego czasu całe rozgrywki ligowe zostały odwołane, gdyż sędziowie byli zabijani i zastraszani. Niemal każdy fan futbolu zna historię legendarnego obrońcy Andresa Escobara, który został zamordowany przez mafię po tym, jak zdobył samobójczą bramkę na Mundialu w 1994 roku. Nie są to zdarzenia, które opowiada się z tęsknotą w głosie. Wręcz przeciwnie.

Kolumbijska piłka nożna bardzo ucierpiała z powodu międzynarodowego popytu na kokainę i tego, jak nielegalne grupy przestępcze próbowały z tego skorzystać. Najgorsze było to, że futbol w żaden sposób nie mógł pozostać suwerenny wobec szaleństwa, które swego czasu opanowało Kolumbię.

Aktualnie można z pełnym przekonaniem stwierdzić, że Kolumbijski Związek Piłki Nożnej jest całkowicie transparentny, a mecze ligowe rozgrywane są z duchem fair-play? Czy mimo wszystko nadal zdarzają się mniejsze lub większe skandale?

Zarówno związek, jak i całe kolumbijskie rozgrywki przeszły długą i trudną drogę od szczytowych momentów korupcji i przemocy do względnej autokontroli. Obecnie, nie ma żadnych ewidentnych przykładów nieuczciwości, ale mimo wszystko, co jakiś czas pojawiają się pewne pytania o transparentność i przejrzystość tych podmiotów.

Kolumbijska piłka to pięć lub sześć gigantycznych klubów z milionami fanów plus kilka małych drużyn ze znacznie mniejszym zapleczem. Czasami można odnieść wrażenie, że liga, telewizja czy sponsorzy woleliby, aby te popularne kluby radziły sobie lepiej niż pozostali. Zdarza się, że niektóre decyzje dotyczące dnia lub pory rozgrywania spotkań podejmowane są na ich korzyść.

Trzeba mieć też na uwadze fakt, że w wielu przypadkach te podejrzenia lub zarzuty to tylko i wyłącznie spekulacje i narzekania sfrustrowanych fanów. Zasada jest prosta: dopóki nic konkretnego nie zostanie udowodnione, nie ma mowy o żadnej winie.

Kolumbijczycy nie są zirytowani, że świat kojarzy ich głównie z Pablo Escobarem?

Kolumbijczycy są bardzo sfrustrowani, że pierwszą rzeczą, z jaką muszą się zmierzyć podczas podróży zagranicznych, jest fala pytań na temat Pablo Escobara. Choć jego losy dla wielu są fascynujące i bez wątpienia na zawsze pozostanie częścią kolumbijskiej historii, to nadal mówimy o seryjnym mordercy, który pozbawił życia tysiące istot ludzkich, aby zabezpieczyć i zachować swoje osobiste bogactwo. Znaczna część przemocy, która nadal trwa w Kolumbii, to wynik wojny, jaką Pablo Escobar ogłosił przeciwko państwu.

Jestem z Londynu i podróżowałem do ponad 50 krajów w moim życiu, ale bez chwili zawahania mogę stwierdzić, że Kolumbia jest najlepszym miejscem, jakie kiedykolwiek odwiedziłem. Ludzie, muzyka, jedzenie, energia. Jest wiele niesamowitych historii, które można opowiedzieć o Kolumbii, poza makabrycznym przepychem i dobrobytem handlarza narkotykami lat osiemdziesiątych. Być może „Los Cafeteros” na Mundialu w Rosji napiszą kolejną z nich.

Rozmawiał: Arkadiusz Jargieło (obserwuj na Twitterze: @juras_7)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi